Warheim.org > Recenzje > Recenzja: Pyrrhon – Exhaust

Recenzja: Pyrrhon – Exhaust

Jakże dumne musi być Willowtip Records z posiadania Pyrrhon w swym rosterze. Pamiętam jak dostałem kiedyś „The Mother Of Virtues” do recenzji i jak mnie zmiotło z planszy. „Exhaust” to jest kolejny level szaleństwa. Pyrrhon przekręca ster do tego stopnia, że momentami się zastanawiam jaki pojeb słucha takiej muzy? Czy to już muzyka dla muzyków? Jeśli panowie nie inspirują się takimi zespołami jak Watchtower czy Spastic Ink to niech mnie strzeli tu i teraz. Ten sam poziom wyuzdania i szaleństwa. Z drugiej strony jest to pomieszane z szalonym mathcore’m. Mieszanka wybuchowa i niesamowicie intensywna. Pozornie chaotyczne gitary przechodzą płynnie w ciężką rytmikę i na odwrót. Napalm Death spotyka The Dillinger Escape Plan i mają razem nieślubne dziecko. Przyznam, że momentami może być Wam ciężko ogarnąć zderzenie z tą lokomotywą ale kiedy złapiecie rytm i poczujecie flow (aha, aha) to Pyrrhon was zje! W całości opierdoli bez popitki kiedy neoklasycystyczny „wykurw-death-metal” strzeli pod sufit po 2 minutowym wojażu („Stress Fractures”?).

Na tym etapie, myślę że „Exhaust” to jest trochę muzyka specjalistyczna. Muzyka, która na żywo sieje nie małe spustoszenie i już nie wydaje się być taka „elitarystyczna”. Przybiera bardziej ludzką twarz i można piwko wypić i głową pomachać. „Exhaust” jest jak najlepszy kontrargument w kłótni. Zamykasz ryj i słuchasz bo już wszystko zostało powiedziane. Nie wiem czy jest to krążek idealny. Często nie wpada w ucho. Jest eksperymentalny. Ekstremalny. Ekstrementalny. Death Metal wysokiej próby ale obawiam się, że poprzeczka mogła zostać zbyt wysoko zawieszona. Kocham twórczość Pyrrhon, która jednocześnie daje ogrom radości ale potrafi też umęczyć nie przygotowanego słuchacza. Konkretny i wybuchowy materiał. Wspaniała technika w służbie ekspresji. „Exhaust” nie podaje ręki, nie mruga porozumiewawczo, nie szuka poklasku. To płyta, która wymaga kapitulacji i pełnej uwagi, nagradzając ją dźwiękowym katharsis na granicy wytrzymałości. Pyrrhon nie nagrywa muzyki do lubienia, tylko do przeżycia i w tej bezkompromisowości jest dziś zespołem absolutnie unikalnym.

5+/6

Not Going to Mars
First as Tragedy, Then as Farce
The Greatest City on Earth
Strange Pains
Out of Gas
Luck of the Draw
Concrete Charlie
Stress Fractures
Last Gasp
Hell Medicine