Warheim.org > Recenzje > Recenzja: Escarnium – Inexorable Entropy

Recenzja: Escarnium – Inexorable Entropy

Rozkopujemy gruzowisko! Escarnium to znana już, brazylijska ekipa siejąca ferment na scenie od 2009 roku a ich „Inexorable Entropy” to potencjalna topka roku dwadzieścia – dwadzieścia – pięć. Już tłumaczę dlaczego. Gruz potrafi rozrzucać wiele zespołów. Jednak taka precyzja i uwypuklenie wymaga już znajomości technologii i lat doświadczenia. Escarnium potrafi zerwać posadzkę bez usuwania mebli z pomieszczenia. Uzyskują przy tym niesamowicie klarowne i dogłębnie sprofanowane brzmienie. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że jest ono perfekcyjnie spasowane i mimo gęsto upakowanych gitar, słychać tu każdą, pojedynczą strunę. Co więcej! Są tu całe pokłady progresji i niemalże niesłyszalnych pasaży w tle. Kolejną gęstwiną są łamane tempa i nieustające zatrzymania, zwolnienia tkane niemalże jazzową perkusją. Tu się tyle dzieje, że kłykcie mimowolnie drgają.

Escarnium grają muzykę kompulsywną. Anatomicznie złożoną i wymagającą a jednocześnie – frywolną. W swym koncepcie są bardzo zwięźli i dosłowni. „Inexorable Entropy” wchodzi gładko. Jest to wręcz przykład „subtelnej” muzyki ekstremalnej. Gładkiej niczym Immolation i złowrogiej niczym Incantation. To jest ten target! Wokal wyciągnięty z czeluści studni głębinowej jest przekonujący i rzeczowy. Potężnie oddziałuje na klimat „Inexorable Entropy”. Tekstowo jest górnolotnie i może trochę metaforycznie ale jest to raczej sztampa o pustce, nicości i kosmicznym chaosie. Death metalowo ale bez większej finezji. Jednakże oprawa tych tekstów kosi pałę bez litości jak już wspomniałem. Victor mógłby równie dobrze intonować „suck my dick” przez te bite 31 minut a w połączeniu z gitarową siarką, wyrywał by cyce. Escarnium wspaniale buduje klimat. Jest intensywny. Poniewiera człowiekiem a zarazem daje wiele… „radości”… No można tak powiedzieć. Ryj mi się cieszy. W moim „ekhm” wieku, znajduję w takim gruzie wiele frajdy. Przytłaczający ciężar i pochłaniająca wszystko, czerń. Tego oczekuję od death metalu w obecnym okresie mojego życia. Ta szkoła death metalu przywodzi mi na myśl klimaty na których się wychowałem więc łykam jak pelikan. Zespoły takie jak Diabolic, Vomitory, Centvrian, Houwitser, Krisiun były dla mnie tym, czym Escarnium jest obecnie. Esencja dojebanego death metalu. Kropka!

5+/6

Fentanyl
Relentless Katabasis
Cancerous Abyss
Inexorable Entropy
The Heritage
Revulsion of Carbon
Through the Depths of the 12th Gate
Ashen Path
Pyroscene’s Might