Warheim.org > Recenzje > Recenzja: Devenial Verdict – Blessing Of Despair

Recenzja: Devenial Verdict – Blessing Of Despair

Entropia, smutek, dysonans… “Blessing Of Despair” od samego początku wciąga nas w pełen przekrój emocji. Krążek jest barwny i soczysty, wypełniony niezliczoną ilością smaków i zapachów. Zawiesinę brzmieniową przyrównał bym do ery “From Mars To Sirius” Gojira. Tempo jedynie nieco wolniejsze i pierdolnięcie nieco konkretniejsze. Devenial gra muzykę klimatyczną. Im dalej w las tym te dźwięki bardziej zbaczają w progresywno-awangardowe strefy. Ocieramy się o potężne zwolnienia. Groove’owo – podobne rytmiki i wykręcenie. Koncept rozkręca się powoli i niczym rzeka na przestrzeni lat – zmienia swój kierunek. Sumarycznie, wszystko tu ze sobą współgra a progresja dźwięku jest wyraźnie słyszalna. Zespół krąży wokół różnych patentów ale serwuje bardzo przyjemny dla ucha miks. Można wręcz powiedzieć że to album ze szczyptą przygody. Jest ciekawy, wciągający i sporo jest w nim do odkrywania. Może chwilami wręcz za dużo ale czy to naprawdę mankament? 

Devenial Verdict prezentuje swój ekspansywny styl w sposób dość przystępny. Jest przy tym ambitny i oferuje doznania! Jakie? “Blessing Of Despair” jest przepełniony pasażami wyprowadzającymi słuchacza z mroku. Zwolnieniami przyprawiającymi o chroniczne zwątpienie. Rytmicznymi eskapadami po ziemi niczyjej a cel tej podróży nie jest do końca znany. Nie zmienia to faktu, że w tym wypadku liczy się sama podróż a nie jej cel. Przesłuchałem ten album wiele razy i ani razu nie wiało nudą z północy. Potencjał do nieograniczonego wracania jest obecny.

Gorąco zachęcam do sprawdzenia matexu z 2024 roku. Jest ambitnie, ciekawie i klimatycznie. Zespół potencjalnie wyborny do głębokiego obcowania muzycznego.

4+/6

I Have Become the Sun
Garden of Eyes
Moon-Starved
Blessing of Despair
Shunned Wander
The Quietus
Solus
Counting Silence
Cold Lantern
A Curse Made Flesh