Warheim.org > Recenzje > Recenzja: Civerous – Maze Envy

Recenzja: Civerous – Maze Envy

“Maze Envy” to drugi długograj Amerykanów i to długograj nie byle jaki. Civerous gra ciężko i powolnie z gracją prasy do zgniatania odpadów w równe, jednolite kostki. Taki też jest ten materiał: dosadnie powolny i ułożony. Ma przy tym wiele smaczków jak np. elektro-akustyczne wstawki czy… partie skrzypiec. W połączeniu z długimi, ponad 8-9 minutowymi kompozycjami, jest to jawny powrót do przeszłości a nostalgia wlewa się bezpośrednio do krwioobiegu. Zespół nie wstydzi się old-schoolowego podejścia do tematu i bardzo dobrze. Poza rzeczonym, przygniatającym siadaniem na klacie, Panowie potrafią tu i ówdzie przyspieszyć. Nie są to jakieś wielkie zrywy ale bardzo konsekwentnie tuszą nas swoim death metalem. Ogółem “Maze Envy” wchodzi gładko i bezproblemowo. Utwór tytułowy jest najlepszą wizytówką, czego się tu można spodziewać. Ślamazarnie rozkręca się aby przejść w akustyczno-skrzypcowe interludium i na koniec uderzyć z siłą wodospadu.

Civerous wie jak zanęcić słuchacza i bez wahania polecam ich każdemu, kto lubi wracać na przykład do pierwszych krążków My Dying Bride i ogólnie do początków death/doom metalu . Krążek jest płynny, nie dłuży się. Lawiruje zmianami tempa w sposób naturalny i przemyślany. Jego największą zaletą jest właśnie ten przepływ dźwięku – niezakłócony niczym lodowaty strumień, wpadający do głębokiego jeziora. Smacznie i bardzo klimatycznie choć u mnie ostatnio panuje tylko głęboko zatęchły klimat. Co zrobić, że w pewnym wieku, ciągnie już człowieka od ziemi. 

4+/6

The Azure Eye
Shrouded in Crystals
Endless Symmetry
Labyrinth Charm
Leviatation Tomb
Maze Envy
Geryon (The Plummet)