Warheim.org > Recenzje > Recenzja: Lago – Vigil

Recenzja: Lago – Vigil

“Vigil” to trzeci długograj w dorobku amerykanów i jest to doskonały przykład naturalnej ewolucji stylu, nad którym zespół pracuje od 16 lat. Począwszy przez surowy i klasyczny w swojej formie “Tyranny” przez bardziej dysonansowy ale i ekstremalniejszy “Sea Of Duress” aż do skomasowanego i bardzo gęstego “Vigil”. Zespół poszedł w jeszcze mroczniejsze klimaty. Niejednokrotnie szoruje ciężkimi riffami po betonie. Zwalnia potężnie aby nadal w takim tempie mielić powietrze niczym młyn do mąki. Lago bogato czerpie z klasyków pokroju Immolation czy Morbid Angel ale nie zatraca własnego stylu. Klaustrofobiczna atmosfera w stylu Ulcerate rezonuje z niezwykle melodyjnymi solówkami. Robią robotę i nadają “Vigil” charakteru. W tle są gęsto grane flażolety, płynne łamanie tempa i nagłe przyspieszenia. Esencja! 

Amerykanie nie odkrywają koła na nowo ale dysponują niezwykłym wyczuciem stylu. Inkorporują wszystko co dobre w starym, amerykańskim death metalu i okraszają to szczyptą nowoczesnego grania. Mają wyczucie. Nie jest to typowy death’owy gruz ale myślę, że każdy fan gruzu będzie ukontentowany. Lago gra bezkompromisowy i opresyjny metal. Niski growl gniecie i potęguje atawistyczne doznania. Co ważniejsze, doszukiwanie się smaczków w tle sprawia wiele przyjemności. Odkrywanie niemalże progresywnych pasaży mi osobiście pozwalało się cieszyć tą płytą jak za starych, dobrych czasów. To jak porcjowanie kawałków mięsa… precyzyjne ruchy nożem powodują niemalże satysfakcjonujące rezultaty. Równo pocięte wnętrze jest poniekąd wulgarnym świadectwem nieludzkiej jakości wytwarzania i tworzenia. Lago dostarcza samo gęste. Pozycja obowiązkowa.

5/6

Behold, Ruin
Fodder
Procession into Slaughter
Initiation Rite
In a House of Ill Repute
Kingdom Without Pulse
The Land Was a Desert