Recenzja: Cortege – Touching The Void

Recenzja: Cortege - Touching The VoidCORTEGE

Touching The Void (2016)

Polska, Let Them Come Productions, Death Metal

4 lata minęły od ukazania się debiutanckiego materiału ekipy z Rybnika. Zespół nadal oscyluje w podobnym klimacie. Death metal, który bogato nawiązuje do starej szkoły, utrzymany w średnim i wolnym tempie. Owszem zdarza się im przyspieszyć tu i tam ale „Touching The Void” to zdecydowanie stonowana płyta. Niestety nie zawsze wychodzi jej to na dobre. Niektóre zwolnienia są zwyczajnie nudne a powtarzalność bywa zbyt nachalna. Kiedy wręcz na siłę spowalniają każdy motyw, człowiek zapomina, że Cortege potrafi zagrać naprawdę szybko i technicznie jak w przypadku „Hear Our Cries”. Mieszane uczucia sprawia także tak selektywne i oczywiste brzmienie, które aż prosi się o techniczną wirtuozerię. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Entropia – Ufonaut

Recenzja: Entropia - UfonautENTROPIA

Ufonaut (2016)

Polska, Arachnophobia Records, Post Metal

„Ufonaut” to drugi krążek ekipy z Oleśnicy. Jest to materiał bardzo intensywny i progresywny w swoim gatunku. Zadziwiające jest jak duże zróżnicowanie nastroju prezentuje Entropia w ciągu tych 43 minut. Lawiruje pomiędzy przytłaczającym sludge a refleksyjnym post metalem. Niektórzy widzą tam też black metalowe koneksje. Niech będzie, może klimat ociera się sporadycznie o bm ale to wszystko. Inteligentnie zwalnia i sukcesywnie przyspiesza aby zwiększyć przepływ krwi do serca.  Wzbudza różnorakie emocje i o to chodzi. Dominuje tutaj stan niepokoju i niedopowiedzenia. Łatwo się w tym zagubić kiedy do pulsującej perkusji dodamy „latające” sample. Jest to muzyka nowoczesna – zrealizowana solidnie i minimalistycznie. Nawet patos, który emanuje z początkowego „Fractal” nie jest do końca oczywisty. Kumuluje się w gęstości i nasyceniu atmosfery wygenerowanej przez połączenie gitary z perkusją aby niczym gejzer uwalniać swą naturę. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Epitome – Autoe’ROT’icism…

epitome-autoeroticismEPITOME

Autoe’ROT’icism / Engulf The Decrepitude (2015)

Polska, Deformeathing Productions, Grindcore

Grindcore to nie jest zwykła muzyka. Grindcore to stan umysłu. Rzeszowskie Epitome tylko mnie utwierdza w tym przekonaniu. Do mej kolekcji, za sprawą Deformeathing trafiła reedycja dwóch pierwszych demówek zespołu. Zespołu, który już na początku swojej porytej drogi, potrafił ostro zamieszać. Panowie często korzystają z powtórzeń, które rozwijają w iście psychodeliczny sposób. Dodają sample wiertary, jakąś wypaczoną trąbkę a w „Adrenalin Vitamine” nawet prosty, d’n’b bit. Ten ostatni może nie jest najjaśniejszym punktem płyty ale pokazuje jak luźne podejście do muzyki miał Epitome już „za młodu”. „Autoe’ROT’icism” jest dużo świeższym demem i doskonale to słychać w samej jakości dźwięku. Te drugie, które jest de facto pierwszym jest dla mnie bardziej w celach referencyjnych. Dźwięk momentami zanika i buczy ale dostajemy pogląd na to od czego się zaczęło. Początki Epitome nie były aż tak ekstremalne. Death / grind z masywnymi zwolnieniami i powolnym podążaniem perkusji, który przechodził w niekontrolowane erupcje. Bardzo przyjemnie mimo niekontrolowanych zatrzymań i rozjechanych tu i ówdzie gitar. Krążek sentymentalny z poglądem na to jak kształtowała się scena grind w naszym kraju. Dla każdego maniaka gatunku, rzecz obowiązkowa.

Więcej…

Tagi:
Recenzja: Stillborn – Testimonio De Bautismo

Stillborn - Testimonio De BautismoSTILLBORN

Testimonio De Bautismo (2016)

Polska, Godz Ov War Productions, Death Metal

Konkwistadorzy z Mielca po raz piąty wchodzą z butami w moje życie. Jak zwykle bezkompromisowo i z pełnym oddaniem robią to na co mają ochotę. Złorzeczą na otaczający ich świat, wzywają pradawnych bogów i zwiastują apokalipsę. Dobry, stary Stillborn przy którym ciężko się nudzić. Są tu bezpośrednie strzały w potylicę ale nie brakuje także wolniejszych hymnów okutych w interesujące melodie. Wpływają one dodatnio na szatański klimat „Testimonio De Bautismo”. „Piątka” nie jest przełomem. Jest kultywacją starej szkoły i esencją polskiego podziemia. Jest uzupełnieniem i kontynuacją wulgarnej i piekielnie dobrej, dyskografii. Przy tak niewybrednej dawce konkretnego upodlenia ciężko tu złapać oddech. Jeśli ktoś zna ten zespół to nie będzie zaskoczony ani tym bardziej zawiedziony. Panowie dumnie kroczą swoją drogą i są świadomi efektu jaki chcą osiągnąć. Bluźnierstwo? Jest. Konkretny rozpierdol? Też. Są także polskojęzyczne teksty. Wzmacniają przekaz a czasem wręcz kpią z metalowej kultury. Dystans do siebie, rzecz cenna i jakże rzadka w tych czasach. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Odraza – Kir

odraza-kirODRAZA

Kir (2015)

Polska, Arachnophobia Records, Post Metal

„Kir” jest przeżyciem dogłębnym. Jest dosłowny i realistyczny. Rozkręca się powoli. Zasiewa niepokój i nieprzejednaną chęć do podświadomego wyparcia rzeczywistości i stworzenia nowej, alternatywnej. Jego realizm polega na ciągłym rozwoju wydarzeń, na opowiadaniu historii. Ona przytłacza, skłania do refleksji i przede wszystkim, wciąga. Znam go na pamięć. 20 minut, które z początku subtelnie a potem coraz potężniej wypełnia umysł odbiorcy. Tutaj trzeba być nastawionym na słuchanie aby wchłonąć te dźwięki. Od pojedynczych szarpnięć strun aż do intensywnej fali dźwięku. Fonia doskonale współgra z obrazem, także zawartym na tym krążku. Zespół drąży poszczególne motywy niczym woda skałę. Robi to z wyczuciem. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Deivos – Theodicy

deivos-theodicyDEIVOS

Theodicy (2015)

Polska, Selfmadegod Records, Technical Death Metal

Ten Deivos to jest niszczyciel światów, że nie mogę. Jaki oni czynią rozpierdol z kałbelem na czele to aż uszom nie wierzę. Dzikość jak na pierwszych krążkach Krisiun! Kombinacje i „zjazdy” jak na wczesnym Immolation… Zło i niedobro poparte brzmieniem z piekła rodem. Przy okazji trzeba im oddać, że Deivos umie grać wolno. Zacna to cecha, szczególnie przy tak bezkompromisowym charakterze. Jakby nie grali to urywają łeb przy samej dupie. Struktury wspaniale okręcają się wokół szyi, niczym pępowina na noworodku. Duszą i wymagają walki o życie. Ciasno i nieustannie do przodu. Rytmika wprawia w zakłopotanie a perkusista jest z pewnością opętany. Pytanie tylko przez co?! Jest zawsze o krok do przodu jakby chciał coś udowodnić. Perkusja w przypadku Deivos jest bardzo ważnym instrumentem i cieszy fakt, że siedzi za nią odpowiedni człowiek. To kluczowy element, który niesamowicie potęguje siłę przekazu a przy okazji jest tak odpowiedzialny za finalny wydźwięk płyty (no może pomijając tak charakterystyczny jak komediowy akcent kołbela). Bez Krzyśka swawole gitarowe w ogóle nie były by możliwe. A skoro już przy tym jesteśmy…
Więcej…

Tagi:
Recenzja: Naumachia – Machine Of Creation

naumachia-machineNAUMACHIA

Machine Of Creation (2015)

Polska, Via Nocturna, Industrial Death Metal

Naumachia to doświadczony zespół, który nie wiedzieć czemu brnie w odmęty muzyki do bólu „przesamplowanej”. To co od razu rzuca się w uszy po odpaleniu „Machine Of Creation” to jej wtórna natura skupiona na nieustannym powtarzaniu motywów. Żeby to było jedynie powtarzanie to jeszcze pół biedy. Te dźwięki są tak sterylne i bezduszne, że człowiek odnosi wrażenie, że każdy poszczególny riff został pojedynczo posklejany z resztą. To brzmi jakby ktoś wrzucił każdy element do launchpada i odpalał w pętli. Przypomniał mi się zespół …And Oceans i jego płyta „Cypher”. Niestety praktycznie cały krążek jest na jedno kopyto. Wokaliści zdają się być najjaśniejszym punktem programu. Piszę w liczbie mnogiej ponieważ Tomasz Kiliński jest wspierany przez Marcina Urbasia. W każdym razie, wokal jest bardzo solidny i ciężki. Interpretacja bywa różna ale instrumenty szarpane nie ułatwiają im zadania. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Trauma / Offence – Craving For… / Holy Vermin 7″EP

trauma_cravingforTRAUMA / OFFENCE

Craving For… / Holy Vermin (2015) 7”EP

Polska, Deformeathing Production, Death Metal

Split Trauma i Offence to dwa bezpośrednie strzały w potylicę. Kiedy Trauma oferuje bardziej ukierunkowane i kreatywne niszczenie to Offence jest nastawiony na bezpośrednie starcie.

„Craving for…” zaczyna się dziwnie. Wstęp jest iście power metalowy (szczególnie intro). Potem wchodzi melodyjna gitara, która też nieco zaskakuje ale do pojawienia się wokalu już bardziej schodzimy w stronę melodyjnego death/thrashu. Następnie wszystko wskakuje na „właściwe” tory. To bogata kompozycja w której, pomimo dużego doświadczenia zespołu, jest młodzieżowa iskra. Trauma nadal brzmi świeżo i dynamicznie. Z ciekawostek – „Craving For” to niepublikowana wcześniej, pozostałość z sesji na EP „Hamartia”.

Offence daje do pieca w sposób zrównoważony i intensywny. Jest to bardzo rytmiczna kompozycja, grana w tempo. Jest ono średnio szybkie z tendencją do zwolnień. Jeśli nastawiacie się na bezkompromisowy nakurw w oldskulowym wydaniu to Offence ma predyspozycje aby zadowolić Wasze gusta. Energetyczna solówka dopełnia całości. Więcej…

Tagi: ,
Recenzja: In Twilight’s Embrace – The Grim Muse

Recenzja: In Twilight's Embrace - The Grim MuseIN TWILIGHT’S EMBRACE

The Grim Muse (2015)

Polska, Arachnophobia Records, Death Metal

In Twilight’s Embrace to poznańska ekipa, która istnieje już ładne 12 lat. Mimo to, pierwszy kontakt miałem z nimi podczas koncertu At The Gates w maju tego roku. Zakładam, że też wtedy został dogadany gościnny udział Tomasa Lindberga w tytułowym utworze nowej płyty. Zaczynając „od dupy strony” można powiedzieć, że zrobił dobrą robotę jednak Cyprian lepiej pasuje do charakteru zespołu, czyniąc go mniej „oczywistym”. Jego wokal jest bardziej charakterny i „black metalowy”. To samo tyczy się całego zespołu. ITE ma duży potencjał budowania wybornego klimatu. Chodzą naokoło tematu i wychodzi im to na dobre. Chcąc nie chcąc jest tu jednak wiele koneksji i szturchania melodyką. Są to bardzo chwytliwe melodie, które nie próbują za wszelką cenę zrobić nam dobrze. Są wyważone i dobrze komponują się z tą nieco „mroczniejszą” częścią „The Grim Muse”. Osobiście chciałbym aby zespół częściej stosował takie rozwinięcia jak w „Der Hellseher…” niż odbijał się szwedzkim echem jak w „A Wolf I Remain”. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Coffinfish – I Am Providence

Coffinfish - I Am ProvidenceCOFFINFISH

I Am Providence (2015)

Polska, Unquiet Records, Sludge / Post Metal

Coffinfish to bardzo dziwne dźwięki. Klimatyczne i przytłaczające. Ostatnio nie mogę narzekać na niedobór podróży w zapomniane rejony, emocji bliżej nieokreślonych bądź dołujących. To jeden z tych enigmatycznych projektów, które grają złożoną muzykę spod znaku sludge / post. Poza tym niewiele o nich wiadomo. Według opisu zespołu, ich styl opiera się na opowieściach „weird fiction”, tajemnicach oceanów, kosmosu i ludzkiego umysłu. W wielkim skrócie jest to idealny opis bo klimat można podpiąć pod każdy z tych tematów jednak ciężko ocenić warstwę liryczną choćby w minimalnym stopniu. Zespół nie udostępnia tekstów więc poza stwierdzeniem, że Piotr Zając z należytą dokładnością wydziera ryja w rytm gitarowych molestacji, ciężko powiedzieć coś więcej. Trochę hardcore’owo ale to nie szkodzi. Zresztą to nie jest zespół liryczny. On rozwija i kształtuje muzykę wedle swojego widzimisię. Potrafi zionąć i kaleczyć ale potrafi także wypłynąć na „Tool’owe oceany swobody i przestrzeni”. Wizualizuję sobie ich w odcieniach szarości. Krążek jest bardzo spójny. Brak tu niemrawego błądzenia po bagnach. Dynamika to może niewłaściwe określenie, lecz z pewnością można stwierdzić, iż nie stoją w miejscu. Wydeptują własną ścieżkę do celu. Więcej…

Tagi:




the best of


video


facebook

menu