Quo Vadis – Defiant Imagination

Quo Vadis - Defiant Imagination

QUO VADIS

Defiant Imagination (2004)

Kanada, Fusion3/Skyscraper, Technical Death/Thrash Metal

Nie będę ukrywał, że uwielbiam kanadyjską scenę metalową i uznaję ją za jedną z najlepszych jeśli chodzi o kreatywną sztukę gry muzyki ekstremalnej. Jednym z wielu potwierdzeń tej tezy jest Quo Vadis. Zespół wyśmienity pod każdym względem. Zacznijmy od doskonałej produkcji dźwięku. Zbita w całość i ciężka ale cholernie selektywna. Instrumenty są wyważone wręcz idealnie. Może całość brzmi trochę sterylnie ale nie przeszkadza mi to ani przez chwilę. W ilu kapelach o takim profilu muzycznym dostaniecie tak słyszalny bas, którym wymiata sam Steve Digiorgio!? Jego patterny są wyjątkowe, do tej pory nie mogę nacieszyć się jego istnieniem w tym zespole. Słuchanie samego basu daje ogrom przyjemności a to dopiero początek. Potem mamy miażdżące gitary. Tło jest przez 90% czasu wypełnione przez szybką i zwinną, thrash’ową rytmikę. Co się dzieje na przedzie, potrafi przejść ludzkie pojęcie. Weźcie np. „Break The Cycle” gdzie przez ¼ kompozycji słuchamy wybornych, progresywnych improwizacji poprzetykanych wirtuozerskimi solówkami. Jeśli nie są one wirtuozerskie to prezentują swoje drugie oblicze jakim jest wciągający klimat. Melodie są unikalne. Nie słyszałem nigdy czegoś podobnego. Mimo, że idea jest znana i prosta jak budowa cepa to wykonanie jest nadwyraz oryginalne i przyciągające. Na ogromną pochwałę zasługuje wspaniała współpraca gitary prowadzącej, sekcji rytmicznej i ich złączonej w sile – precyzji. Tak się objawia geniusz proszę Państwa! Takie pisanie wymaga wielkiego wyczucia, umiejętności przewidywania i myślenia daleko naprzód. Nawet kiedy pozornie nic się nie dzieje, wystarczy sięgnąć uchem w tło. Gwarantuje niespożyte pokłady zniewalającej rytmiki w wykonaniu wszystkich instrumentów. Stanowisko perkusisty piastuje w Quo Vadis człowiek odpowiedzialny za Martyr także rezultat jest oczywisty. Nieustające cięcie powietrza i zmiany tempa w szaleńczym pędzie ku złamaniu karku każdemu słuchaczowi. W tym miejscu posunąłbym się o odważne stwierdzenie, że Meshuggah wzoruje się na Quo Vadis. Stylistyka rytmiki z ich „ObZen” jest doskonale zwizualizowana właśnie na „Defiant Imagination”. Oliwy do ognia dolewa brutalny wokal, który wie co robi. Często jest na siebie nakładany co dodaje świetnej dynamiki. Zbierając wszystkie elementy razem, otrzymujemy krążek idealny, który godnie reprezentuje wspaniałą, kanadyjską scenę. „Kanadzie dziękujemy za Quo Vadis” chciałoby się rzec. Wybitny zespół już od pierwszego krążka „Forever…”. Polecam!

10/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *