Wywiad: Zorormr (Polska)

ZORORMR

Moloch (wszystkie instrumenty)
www.zorormr.net
Autor: Rimmön

zorormr-ihs-promo
Zorormr kąsa, kopie i raźno wkracza na black metalową scenę. Porzuca ambientową stylistykę na rzecz jadowitej energii, która skutecznie oddziaływuje na słuchacza. Człowiek instytucja – Moloch przedstawi swoją wersję wydarzeń i utwierdzi Was w przekonaniu, że Zorormr jest tylko jeden. Zapraszam do rozmowy o kulisach tworzenia i mistycznej otoczki w okół tegoż projektu.

Witaj,
Chciałbym zacząć od czasów minionych a więc do dzieła. Opowiedz co nieco o swoim debiutanckim materiale „Kval”. Mógłbyś go porównać z „IHS”?

Witaj Rimmon, glad to be here, że tak sobie powiem z angielska (śmiech). Co do „Kval”. Mógłbym go porównywać, ale nie wiem czy tędy droga. Chyba lepiej rozważać go jako osobny byt i brać pod uwagę kontekst i okoliczności w jakich powstawał. To był czas, gdy dopiero z ambientu wychodziłem w kierunku black metalu, więc „Kval” stanowił taki materiał pośredni. Szkic tego czym miał być ZORORMR już wtedy miałem, stąd też to co znalazło się na debiucie nie było przypadkowe. Wiedziałem też jednocześnie, w którą stronę będę podążał. Tą stroną oczywiście był bardziej gitarowy i „klasyczny” black metal. Ambient ustępuje więc w mojej twórczości na rzecz gitarowego łojenia, co myślę słychać na „IHS” już bardzo wyraźnie.

Czy zbieżność nazw IHS z osobą, która miksowała i robiła mastering „Kval” jest przypadkowa?

Brawo! W końcu ktoś czyta te pieprzone booklety i zwraca uwagę na detale! To pewna gra, którą podjąłem, ale nikt chyba nie skumał tego o co chodzi. W każdym wywiadzie mówiłem, że to przecież ja sam wyprodukowałem „Kval”. Użyłem tutaj „IHS” celowo, jako taki przedsmak tego czym będzie drugi krok. Może powinienem dać więcej podpowiedzi. Ale tak to jest, ja lubię bawić się konwencją. W mojej muzyce jest wiele smaczków, które jednak trzeba odnaleźć. Cieszę się, że zwróciłeś na to uwagę. Tak więc odpowiadając wprost: przypadku tutaj w ogóle nie ma.

Jak doszło do reedycji debiutu w Sturmglanz Black Metal Manufaktur? Kto wyszedł z tą inicjatywą i czy coś się urodziło z tego połączenia?

To nie była reedycja! Nie wiem czemu wszyscy tak uważają. Ciągle dostaję takie pytanie, ale naprawdę go nie rozumiem. Wydanie dla Sturmglanz to po prostu to było wydanie europejskie ze zmienioną okładką i opakowaniem. Nawet już nie pamiętam jak doszło do tego, że skontaktowałem się z szefem Sturmglanz, które wtedy raczkowało. Dzisiaj działa prężnie w niemieckim podziemiu. W każdym razie zaproponował mi, że weźmie ten materiał do katalogu, wyda go jako samodzielne wydawnictwo pod warunkiem, że zmienię cały layout. Widać mojemu niemieckiemu koledze ni chuja nie pasował ten ładny widoczek z wydania Via Nocturna. Chciał czegoś bardziej dosłownego, prostego i blackowego. Dlatego taka okładka. No a pomysł, żeby zapakować to w pudło DVD był jego. Taki kaprys i taki styl wydawniczy. Koniec końców płyta ukazała się w Niemczech i miała dystrybucję w Rosji. Za cholerę nie wiem jak się sprzedała, pewnie słabo. Ale dlaczego by mnie to miało obchodzić?

Czy w związku z sukcesem „IHS” w mediach, planujesz koncertowanie?

Nie wiem czy można mówić o sukcesie, bo jakoś tego nie odczuwam. Fakt, recenzje są bardzo dobre i jest trochę szumu medialnego ale ZORORMR nie ma z tego żadnych wymiernych korzyści w postaci propozycji wydania trzeciej płyty, wielkiego przyrostu fanów itp. itd. Cieszę się, że w końcu kurwa ludzie załapali mój przekaz i wiedzą, że ZORORMR to porcja porządnego łojenia bez kompromisów i zbędnego pierdolenia. Granie na żywo mnie jakoś bardzo nie pociąga. Nie ono jest esencją black metalu. Pewnie, że chciałbym zagrać sztukę albo dwie, tu i tam, ale póki co bez składu live nie jestem w stanie tego robić. Więc też niezbyt o tym rozmyślam. Jeśli będzie taka możliwość, to pewnie z niej skorzystam.

Mógłbyś przybliżyć nam jak wyglądała współpraca z osobami zaproszonymi do gościnnego udziału w nagraniach „IHS”?

Raczej dobrze. Tutaj nie było przypadków. Każdy wiedział co ma robić. Cezar, Shadow i Virian mieli pełną dowolność interpretacyjną, więc darli ryja tak jak uważali, że będzie słusznie. Młody na garach wiedział co chcę osiągnąć, bo zaprogramowałem automat, ale w ostatecznym rozrachunku zagrał wszystko po swojemu tak, że mogłem tylko przyklasnąć. Każdy nagrywał u siebie, na swoim sprzęcie, we własnym tempie. Na koniec Wojtek Kostrzewa zebrał to wszystko do kupy, poskładał jak należy i koniec końców wyszła całkiem ciekawa płyta.

Skąd pomysł na takich właśnie gości?

To chodziło za mną już od dawna. Na „Kval” gościnną solówkę w numerze „Misanthropy” wykręcił Quazarre… Wiedziałem, że będziemy dalej współpracować, tym bardziej, że mieliśmy w planach taki industrialno metalowy projekt VITROFYRR w swoim czasie. Chuja z tego wyszło, ale przy „IHS” działaliśmy już pełną parą. Z całą resztą gości znam się od lat. Zaprosiłem ich do współpracy, licząc, że może jeden się skusi. A tu nagle jak na albumie hiphopowym co numer to gość (śmiech). Ale dobrze, każdy z nich dorzucił coś od siebie i dzięki temu ten materiał nabrał charakteru.

Jesteś osobą o wielu wcieleniach. Moloch, I.A. Serpentor, Odrzansky. Trochę trudno się w tym połapać. Może objaśnisz nieco, skąd pomysł na tyle inkarnacji?

Pod tym względem jestem jak Gałczyński, choć na pewno nie jestem tak twórczy jak on, który miał 29 znanych pseudonimów. Nie będę tutaj deliberował na ten temat. Niech wystarczy fakt, że niczym wąż zrzucam swoją skórę i odsłaniam inne oblicze. Na jakiś czas tym obliczem jest Moloch…

Z tego co się orientuję, wytwórnia Via Nocturna też była Twoim projektem. Czemu zakończyła swoją działalność?

Przez kasę, pojebany model biznesowy, którego w Polsce nie da się po prostu realizować, kiepskie wsparcie ze strony dystrybutorów i bycie kompletnym żółtodziobem w robieniu kasy. Dzisiaj nieco inaczej bym to wszystko zorganizował i pewnie Via Nocturna trwałaby nadal. Może jeszcze powróci, kto wie? Dzisiaj stać mnie na to, żeby ten interes nie przynosił zysków, działał, że tak powiem „pro publico bono”. No ale pytanie jest takie, czy jest sens? Po co to robić, skoro ludzie i tak nie kupują płyt. A jak już kupują, to nieregularnie, głównie z sentymentu. Zresztą kupują ci, którzy zarabiają. Młodzi w dużej mierze płyty podpierdalają z chomika. W ten sposób trudno, żeby zwróciły się koszty poniesione na wytłoczenie krążków, nie mówiąc już o jakimś małym zarobku, który można by przeznaczyć na inwestycję w kolejne płyty. Ale nie ma co biadolić. Tak jak mówię, niewykluczone, że Via Nocturna wróci. Wypatrujcie wieści…

Od razu nasuwa się pytanie o współpracę z 7 Gates. Jak do niej doszło i czy obie strony są zadowolone?

Zibiego poznałem dzięki Quazarre z Devilish Impressions. Na początku miał lekkie opory, martwił się, że z tytułem „IHS” płyta nadaje się bardziej na podarunek na pierwszą komunię niż do katalogu Seven Gates, ale w końcu przesłuchał całą płytę i zdecydował się zaryzykować. Cieszę się, że udało się w miarę bezboleśnie, choć nie bez poślizgu, wydać tą płytę. Nie wiem jak „IHS” się sprzedaje, choć szczerze mam to w dupie. Mam nadzieję, że płyta ma dobry zasięg i dociera do odbiorców. To jest najważniejsze. Promocję ma całkiem dobrą, ale to zasługa Przemka z Icaros Records, który nakręca tą całą machinę.

Czy droga od Serpentorii do Zorormr była w jakiś sposób naturalna? Czy może musiałeś dojrzeć do obrania nowego kierunku?

Myślę, że był to rzeczywiście naturalny kierunek. Ja zawsze chciałem grać ekstremalną muzę. Dark ambient jest pewnym ekstremum, ale mniej dosłownym niż black metal. Od początku ciążyłem w tym kierunku. Ale podjąłem decyzję, że po eksperymentach z Serpentorią nowe otwarcie muszę zrobić pod nowym szyldem, który mógł być nowym otwarciem. Tak narodził się ZORORMR. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że było to bardzo dobre posunięcie. Lepiej tego bym nie wymyślił (śmiech).

zorormr-moloch

Od nagrania do wydania „IHS” minęły 2 lata. Czemu tak długo?

Nie do końca… Faktycznie ostatnie sznyty płyta dostała w lutym 2012 roku, więc jak by się tak uprzeć to 13 miesięcy minęło od zakończenia prac do wydania. Dlaczego tak długo? Z różnych, prozaicznych powodów. Nie mogłem się w pełni skoncentrować na poszukiwaniu wydawcy co skutkowało tym że co raz bliżej byłem podjęcia decyzji, że jednak wydam to sam. Na szczęście tak się nie stało, Seven Gates ogarnął temat i mimo, że trochę to trwało, to ostatecznie jestem zadowolony z tego, że poszło właśnie w tym kierunku.

Robiłeś jakieś poprawki przed ostatecznym wydaniem go w tym roku?

Poprawić, to można gacie w kroku, a nie płytę. (śmiech) Nie wierzę w to całe pudrowanie, pierdolenie o Szopenie i tego typu zabiegi. Nagrywasz płytę nie po to, by ją poprawiać. Szczerze, na początku chciałem. Nawet zadzwoniłem do Wojtka i mówię mu – poprawmy ten materiał. Idiotyczny pomysł, dałem sobie spokój. Kręcenie w lewo i w prawo może mieć miejsce na masterze. Potem ten materiał musi żyć swoim życiem. I jak za 10 lat będą o tobie kręcić chujowe filmy po chujowych płytach, będziesz siedział na odwyku i szukał nowego basisty to może wtedy z nudów i z braku pomysłów będziesz poprawiał. Ja biorę na klatę krytykę za płytę jaką popełniłem. Oczywiste, że dzisiaj zrobiłbym ją lepiej, ale nie o to chodzi w muzie. Mi dzisiaj wciąż się te numery podobają i od czasu do czasu słucham ich między ANOREXIA NERVOSA i NAGLFAR…

Z drugiej strony, na Twojej stronie widnieje informacja, że przygotowujesz już następny krążek. Co więcej, jest informacja, że ujrzy światło dzienne pod koniec jesieni w tym roku. Nie myślałeś o tym, żeby mimo wszystko zachować pewien odstęp czasowy między tymi wydawnictwami?

Uściślijmy. Po pierwsze już jakiś czas temu zabrałem się za pisanie następcy „IHS”. Dzisiaj mam 12 numerów, które będę nagrywał w najbliższych miesiącach. Po drugie napisałem, że płyta na jesieni będzie gotowa, co nie znaczy, że będzie wydana. Celuję raczej w 2014 rok. Nie mogę przecież zdobyć podwójnego tytułu płyty roku, prawda? (śmiech) Tak więc nie ma co się martwić o odstęp między wydawnictwami. Na pewno trzecia płyta ZORORMR nie ukaże się szybciej jak w 2014 roku.

Skoro jesteś w tak zaawansowanym stadium to powiedz w którą stronę pójdzie muzyka Zorormr?

Będzie na pewno bardziej dojrzała ale też i ekstremalna. To będzie swoiste zamknięcie pierwszej ery w dziejach ZORORMR. Zgodnie z prawami jakimi rządzą się trylogie, formalne i nieformalne, na pewno będą jakieś odwołania do debiutu, ale muzycznie płyta was totalnie rozjebie i zaskoczy. No ale na efekt końcowy trzeba będzie poczekać, więc proszę… musicie uzbroić się w cierpliwość. Rok nie minie a ZORORMR będzie na ustach wszystkich!

Planujesz kiedyś zebrać jakiś stały skład czy wolisz tworzyć w pojedynkę? Widzisz jakieś minusy takiej działalności?

Kurwa, im częściej słyszę to pytanie to tym mniej chce mi się bronić ZORORMR jako jednoosobowego bandu. Ten koncept jest za mały na muzę jaką piszę, bo ona ten koncept po prostu przerosła. Chcący czy niechcący. Bez znaczenia. Fakt jest, że łatwiej byłoby pisać muzę jeszcze z kimś i z nim lub nimi dzielić trudy nagrywania i ogarniania całego tego bajzlu. Samemu muszę to zrobić zawsze od A do Z a to naprawdę jest w chuj roboty. Trudno. Łatwo nie jest, ale nikt kurwa nie mówił, że tak będzie. Na dzień dzisiejszy ZORORMR to one man band. Jak coś się zmieni, to na pewno o tym poinformuję cały świat i pół Ameryki (śmiech).

Na koniec powiedz jakiego black’u ostatnio słuchasz i czy chciałbyś coś polecić słuchającym.

Ostatnio słucham ANOREXIA NERVOSA i NAGLFAR. Trochę IMMORTAL. Generalnie raczej starych rzeczy. Nie podniecam się tym co nowe, bo mało mnie to kręci. Z blacku może ciekawe teraz jest OV PLAGUES, może warto, raczej na pewno warto czekać na nowy WATAIN. Ale ja jako tako słucham starych i niemodnych rzeczy. A jeśli mam już polecać tak naprawdę, to polecę ZORORMR. To powinno wystarczyć wam za cały black metal jaki ostatnio wychodzi (śmiech).

Dzięki i pozdrawiam!

Dzięki za tą rozmowę. Zapraszam na www.facebook.com/zorormr i na www.zorormr.net Stay heavy!

Tagi:




the best of


video


facebook

menu