Wywiad: Forgotten Souls (Polska)

FORGOTTEN SOULS

Paweł Grobler (klawisze)
www.facebook.com/forgotten.souls
Autor: Rimmön

Muszę przyznać, że rodzime Forgotten Souls zrobiło na mnie wrażenie. Do tej pory nie mogę uwierzyć jak świetny jest „The Black Tzar” i jak światowo brzmi. Panowie mogli by zdrowo namieszać na naszej scenie gdyby promocja stanęła na wysokości zadania. Teraz jednak Panowie podpisali kontrakt z duńskim Mighty Music i sprawy powinny obrać znacznie lepszy kierunek. Wokalnie jest to jeden z lepszych (jak nie najlepszy) krążków jakie ostatnio słyszałem. Określenie „awangarda” zdaje się być wyjątkowo trafne w przypadku tego zespołu. Jeśli szukacie muzyki ambitnej i zróżnicowanej to Forgotten Souls gra dla Was.

Forgotten Souls


Na wstępie chciałbym powitać i podziękować za możliwość obcowania z wysoce zaawansowaną formą muzyczną nazwaną enigmatycznie „Sirius 12”.

Czy mógłbyś spojrzeć z boku na Waszą muzykę i określić z czym Ci się kojarzą dźwięki Forgotten Souls?

Trudne pytanie bo ciężko spojrzeć z boku na coś co pochłonęło ostatnich kilka lat naszego życia. Kojarzą się z emocjami, które w nas siedzą… na pewno z ruchem, dynamiką i przekazem nie koniecznie normalnych myśli za pomocą bardzo różnych ale starannie dobranych brzmień. Zresztą po to robimy muzykę, żeby każdemu kojarzyło się to w jego własny jak najbardziej nietypowy sposób.

Uważasz Was za zespół awangardowy?

Nie. Uważam nas za zespół starający się grać coś swojego i coś nowego. To monotonia otaczającej nas sceny muzycznej powoduje, że coraz częściej ktoś nas określa jako „awangardę metalu”. Nie gramy jak Arcturus, The Kovenant czy Ihsahn tylko staramy się grać jak Forgotten Souls a to chyba nie jest awangarda. Zresztą na awangardę trzeba mieć wygląd i pieniądze a nas ratuje tylko fantazja.

Jak udało się Wam uzyskać tak pełne i bogate brzmienie? Czy proces tworzenia „Sirius 12” sprawił Wam jakieś problemy?

Cały proces tworzenia płyty to najpierw przedprodukcja i uważna analiza tego co mamy, potem sesja nagraniowa, która zajęła ponad półtora roku. Tak jak mówiłem stworzenie tej płyty to ostatnich kilka lat naszego życia, przerywanych od czasu do czasu jakimiś bzdurami związanymi z naszymi rodzinami czy urzędem podatkowym ;) Staraliśmy się dopracować na płycie każdy detal bo jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach i dlatego też nie ma tu miejsca na przypadkowość. Jeżeli w Twojej opinii brzmienie jest pełne i bogate to znaczy, że warto było się starać aczkolwiek z perspektywy czasu jak zwykle jesteśmy przekonani, że „kilka rzeczy zrobilibyśmy lepiej”.

Poziom zróżnicowania tej płyty przyprawia o zawrót głowy. Kto miał decydujący wpływ na komponowanie tego materiału?

Materiał to efekt myśli pięciu osób i dlatego jest podpisany nazwą zespołu. Wiadomo, że szkielety motywów powstają głównie na gitarach lub klawiszach ale reszta to wspólna praca. Staramy się zachować w zespole demokrację więc decydująca jest zwykle większość ale zdarzało się nie raz tak, że wystarczał sprzeciw jednej osoby i żegnaliśmy się z danym pomysłem. Myślę, że to właśnie praca zbiorowa ułatwia nam zróżnicować naszą muzykę i kształtować nasz styl.

Nie mogę pominąć kwestii wokali. Dzieje się na tym polu bardzo dużo. Czy od początku mieliście wizję jak mają wyglądać czy w jakimś stopniu była to kwestia improwizacji?

Wizja wokali to całkowicie kwestia Olafa. Nie wiadomo dokładnie z jakiej planety pochodzi ten człowiek ale na pewno nie jest to Ziemia tak więc zarówno teksty jak i wokale nie są normalne. Praca nad nimi przebiegała jak zwykle: do studia przyszedł Olaf z pomysłami a potem przez ponad dwa tygodnie siedzieliśmy zamknięci w studiu i wycinaliśmy, dodawaliśmy, zmienialiśmy i tworzyliśmy… Trzeba przyznać, że Olaf niesamowicie emocjonalnie podchodzi do swojej roli i nie raz całkowicie odpływał w trakcie nagrań.

Forgotten Souls

Dlaczego wybór padł na Mighty Music jeśli chodzi o wydawcę? Możesz coś opowiedzieć o tej współpracy?

Muszę się przyznać, że wyboru właściwie nie było. W naszej ojczyźnie nikt nawet nie pokwapił się, żeby nam odpisać „nie dziękuję”. Więc w momencie jak dostaliśmy propozycję od Duńczyków, od razu zaczęły się rozmowy na temat podpisania odpowiednich papierów. Na razie współpraca się rozkręca a jedno co mogę powiedzieć na pewno to to, że są to ludzie bardzo konkretni i staranni. Już widać efekty ich pracy a co będzie dalej – zobaczymy.

Czy kontrakt z zagranicznym wydawcą obecnie daje w jakiś sposób, większe możliwości?

W sumie to nie mieliśmy porównania z żadnym polskim wydawcą na własnej skórze ale wydaje nam się, że Mighty Music zaoferowała nam więcej niż mogłoby nam zaoferować większość polskich wytwórni. Myślę, że dobrze trafiliśmy zwłaszcza jeśli chodzi o promocję zagraniczną.

Uważam, że mam dość dobre rozeznanie w Polskiej scenie a nie jestem pewien czy nazwa Forgotten Souls obiła mi się kiedykolwiek o uszy. Czy to kwestia promocji czy jednak mojej ignorancji?

Myślę, że kwestia promocji, która zawsze u nas kulała. Mam nadzieję, że już zawsze o tym zagadnieniu w ten sposób będę mówił w czasie przeszłym.

Czy odejście Rafała z zespołu odbyło się w sposób naturalny? W jakich nastrojach się rozstaliście?

W momencie kiedy Rafał dostał się w szeregi Decapitated stało się dla nas jasne, że kiedyś nadejdzie ten dzień, kiedy Rafałowi zabraknie na nas czasu. To jest naturalne bo Decapitated to zespół z wyrobioną na świecie marką i bycie jego członkiem to tak naprawdę ciężka praca.  Tak więc w naturalny sposób nasze drogi rozeszły się. Jeśli pytasz o nastroje, to chyba oczywistym jest, że ciężko jest mieć dobry nastrój jak twój kumpel musi zrezygnować z tego co robiliście wspólnie z pasją… Ale jak Rafał jest w Polsce to stara się czasem wpaść na nasz koncert.

Muszę przyznać, że wokale Olafa są bardzo „światowe”. Czy pod jego wpływem coś się zmieniło w zespole i Waszej muzyce?

Olaf jest tym kimś, kto nadaje naszej muzyce spójności. Zawsze po nagraniu wszystkich instrumentów „wyczekujemy” wokali, które scalają cały materiał w jedność. One chyba najbardziej nadają charakteru poszczególnym utworom… Olaf, tak jak i każdy z nas, ma wpływ na resztę. Trzeba przyznać, że na naszym ostatnim materiale „docieraliśmy się” z Olafem po kilku latach przerwy w wspólnej pracy ale właśnie pracujemy nad następnymi numerami gdzie na pewno Olaf rozwinie skrzydła dużo szerzej…

Po pobieżnym przesłuchaniu „Nine Syndromes” stwierdziłem, że była to bardziej industrialna muzyka. Uważam, że „Sirius 12” jest bardziej złożony i awangardowy. Co o tym sądzisz?

To w jaki sposób powstawał „Nine Syndromes” to przepaść w porównaniu z „Sirius 12”. Zmieniliśmy wszystko – od instrumentów po sposób myślenia, komponowania i wokalistę… Zmieniliśmy sposób realizacji nagrań naszej muzy i aranżacji pomysłów. Lubię wracać do „Nine Syndromes” bo ciągle uważam tę płytę za ciekawą ale „Sirius 12” to zdecydowanie nasze opus magnum jak do tej pory. Myślę, że nie będzie przesady jak powiem, że jest to już bardzo dojrzały nasz materiał.

W związku ze wspomnianą złożonością, jak ten krążek przyjął się wsród maniax?

Powiem szczerze, że jesteśmy bardzo zaskoczeni ilością pozytywnych określeń i opinii odnośnie naszej muzyki. Jeśli wyznacznikiem byłaby ilość portali na których można ściągnąć naszą płytę to mogę śmiało powiedzieć, że przyjęcie jest całkiem niezłe ;)

Myślisz, że można Was porównać w jakiś sposób do takich zespołów jak Borknagar, Mastodon czy Arcturus? Która scena (poza Polską) jest najbliższa Waszym gustom?

Myślę, że to ciężkie pytanie bo trudno mi oceniać to czego sam jestem współautorem a na pewno porównanie nas do powyższych zespołów przyjmujemy jako komplement. Jest to o tyle dziwne porównanie, że z wymienionej trójki jesteśmy fanami tylko Borknagar i dlatego w naturalny sposób można by się doszukiwać ich wpływów w naszej muzyce. Co do drugiej części pytania… mnie osobiście polska scena bardzo nie przypadła do gustu a słuchamy tak różnej muzy, że ciężko jest stwierdzić z jakiego kraju ona pochodzi najczęściej. Myślę, że na pewno Francuzi mają bardzo dużo ciekawej muzy, bliskiej naszym gustom.

Przewidujecie aktywne koncertowanie w tym roku? Może jakieś wyjazdy zagraniczne za pośrednictwem Mighty Music?

Na pewno przewidujemy promocję „Sirius 12” a w tym również koncerty. Ale gdzie, jak i kiedy… czas pokaże ale oby jak najwięcej.

Macie jakieś zdanie na temat mentalności polskiej sceny metalowej? Chodzi mi o zespoły, wytwórnie i szeroko pojętą prasę. Jak to wszystko współgra wg. Was?

Tak jak wspomniałem wcześniej – mnie osobiście nudzi polska scena metalowa. Owszem jest sporo zespołów dobrych i bardzo dobrych ale ileż można grać death metal. Kapela za kapelą wydaje swoje nowe krążki i każdy w podobnej stylistyce… Czasami mam wrażenie, że jeżeli nie grasz tego co wszyscy to możesz zapomnieć o jakimkolwiek wydawcy w Polsce. Kapele, które według mnie grają coś naprawdę ciekawego to rzadkość i to z reguły rzadkość słabo promowana. Pozytywem jest fakt, że mamy dużo zespołów, których warsztat w moim przekonaniu jest bardzo dobry. Czas pokaże – może na wiosnę nadejdzie jakiś podmuch świeżości na rodzimym podwórku.

Na koniec, powiedz mi jak widzisz przyszłość Forgotten Souls. W jakim kierunku zmierzacie?

Przyszłość jest bardzo jasna bo właśnie pracujemy nad nowym materiałem. Puki co mogę powiedzieć, że będzie mocniej i dynamiczniej. To co na razie się pojawia to na pewno muza prosto w ryj i na pewno bardziej nowoczesna. Puki co poszukiwania nowych dźwięków idą pełną parą więc może za cztery lata będzie nowy krążek ;)

Tagi:




the best of


video


facebook

menu