Wywiad: In Vain (Norwegia)

IN VAIN

Johnar Haaland (gitara, chórki)
www.invain.org
Autor: Rimmön

In Vain to zespół niezwykły. W swojej muzyce prezentuje całe spektrum emocji i zachowań. Grają muzykę melodyjną i niezwykle rozbudowaną. Z pewnością, progresywna technika idzie tu w parze z wyjątkowym klimatem. Co więcej, Ci panowie są odpowiedzialni za przywrócenie do życia koncertowego, legendy Solefald. Spotkanie z ich muzyką to niezwykła przygoda a takie doświadczenia są zawsze w cenie. Niebawem będzie można ich zobaczyć na dwóch koncertach w Polsce więc warto przeczytać co Johnar ma do powiedzenia i zapoznać się z ich twórczością.

in-vain-band2

Witaj, Na początku chciałem pogratulować Wam wydania prawdopodobnie najlepszego krążka w tym roku. Jest złożony, melodyjny i bardzo charakterystyczny.

Wielkie dzięki! Cieszymy się, że Ci się podoba. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektu końcowego a odzew ze strony fanów jak i mediów jest oszałamiający.

Czy wchodząc do studia mieliście skończony i doszlifowany materiał w rękach czy było miejsce na improwizacje?

In Vain nigdy nie było zespołem tworzącym muzykę w studio. Nie podoba nam się to podejście ani nie mamy na to pieniędzy. Wchodzimy do studia z wystarczającą ilością kompozycji na cały album. Zawsze pozostaje pewna przestrzeń na improwizacje i eksperymenty aczkolwiek utwory są w znacznej mierze skończone i gotowe go nagrania.

Czy uważasz “Aenigma” za kompletny twór? Czy to najlepszy krążek jaki nagraliście?

Szczerze mówiąc, nie lubię porównywać albumów. To nie jest jak sport w którym można określić kto jest najlepszy po przekroczeniu mety. Mogę jednak wskazać na pewne aspekty, które czynią „Aenigma” naszym najmocniejszym albumem. Po pierwsze – produkcja jest przeniesiona na wyższy poziom i łatwo to ocenić względem muzyki. Po drugie wierzę, że skupiliśmy się bardziej na pisaniu muzyki. Staraliśmy się ograniczyć użycie riffów do tych najpotrzebniejszych aby stworzyć bardziej konkretne utwory. To spowodowało, że są krótsze ale i bardziej efektowne. Mam nadzieję, że nasi fani to docenią.

Wśród odbiorców zauważyłem wiele osób, które uważają go za najlepszy i najbardziej spójny album. Jednakże jest wiele osób, które uwielbiają nasz debiut „The Latter Rain” i nie chcą zmienić zdania.

Jakie emocje odnajdujesz w Waszej muzyce? Muszę przyznać, że osobiście znalazłem tam dużą dawkę różnych, głębokich uczuć.

Kiedy tworzę muzykę, staram się łączyć wszystko co uważam za mocne aspekty gatunków, których słucham. Mam na myśli: uczucia w bluesie, agresję w black metalu, ciężar w doom metalu itd. Wizją In Vain zawsze była próba połączenia tych wszystkich elementów, które czynią kompozycje pozornie chaotycznymi i niespójnymi. Masz zatem rację, nasza muzyka zawiera szerokie spektrum emocji.

To bardzo złożone wydawnictwo. Jak Wam się udało je poskładać?

Nagrywanie tym razem poszło bardzo gładko. Kjetil i ja podzieliliśmy nagrania gitar po 4 utwory każdy. Zrobiliśmy to w domu i wysłaliśmy suche partie do Jensa Bogrena, którym nadał im odpowiedniego brzmienia w studio. Perkusja, bas, wokale i cała reszta została nagrana w Strand Studio. Byliśmy bardzo dobrze przygotowani do nagrania, jako że przećwiczyliśmy wszystkie utwory i wykonaliśmy odpowiednią pre-produkcję.

Mógłbyś wskazać główne różnice pomiędzy starszymi albumami a nowym?

Myślę, że „The Latter Rain” ma wiele wspaniałych jak nie najlepszych piosenek jakie wyszły spod ręki In Vain. To bardzo zróżnicowany materiał z wieloma długimi kompozycjami. „Mantra” jest spowita bardziej mroczną i progresywną aurą. Zawarliśmy tam także więcej wolnych i ciężkich utworów. Niektórzy uważają ją za trudny materiał. „Aenigma” to doskonałe połączenia wszystkiego co do tej pory zrobiliśmy ale i najłatwiejsze do przyswojenia. Wydaje mi się, że bardziej wpada w ucho i mimo, że kompozycje są nadal złożone to myślę, że są bardziej przystępne. Wiele uznało „Aenigma” za nasze najbardziej zwarte wydawnictwo do tej pory.

in-vain-band1

Jak widzicie aktualnie swoją przyszłość?

Aktualnie staramy się mieć jak najwięcej radości z grania i zajmujemy się jednym albumem w danym czasie. Jednakże w przyszłości mam nadzieję grać więcej festiwali i zdobywać więcej fanów. Byłoby też świetnie pojechać w trasę poza Europę.

Praktycznie wszyscy członkowie In Vain są muzykami sesyjnymi Solefald. Jak to się stało?

Właściwie to był mój pomysł aby Solefald wyruszył w trasę z In Vain w 2011 roku. Niosło to za sobą wiele ekonomicznych i logistycznych korzyści, poza ściągnięciem ich ponownie na scenę. Poza tym, mogli by grać z ludźmi, których już znają bez potrzeby wynajmowania drogich muzyków sesyjnych. Z drugiej strony mogło to dać wymierne korzyści dla In Vain więc tak czy inaczej, wszyscy by skorzystali. Minęło trochę czasu i kosztowało mnie to trochę wysiłku. Miałem nawet dać sobie spokój ale w końcu doszliśmy do porozumienia z Solefald aby wspólnie koncertować.

Nie jest trudno zagrać dwa koncerty, jeden po drugim?

Myślę, że będzie to bardzo męczące i nie jest to idealne rozwiązanie ale tak już po prostu będzie. Myślę, że będziemy na to patrzeć jak na ekstremalne doświadczenie i dobre ćwiczenie kardiologiczne, każdego wieczora.

Możesz powiedzieć co sądzisz o nich i ich muzyce?

Jestem wielkim fanem Solefald i uwielbiam ich otwarte podejście do muzyki. Pierwszy raz, kiedy usłyszałem saksofon w metalu to było na „In Harmonia Universali” i zainspirowało mnie to aby użyć tego instrumentu w In Vain. Innym aspektem, który doceniam to wokale Corneliusa i Lazare i sposób w jaki się uzupełniają.

in-vain-band4Ok, mniej poważnie – dlaczego grasz metal i co to dla Ciebie znaczy?

Szczerze mówiąc, nigdy nie byłem „metalem”. Jest wiele znanych zespołów o których nie słyszałem. In Vain jest efektem projektu szkolnego, kiedy pomyślałem, że fajnie byłoby napisać metalową piosenkę. Zaprosiłem przyjaciela, Andreasa aby zrobił wokale i tak powstał pierwszy utwór jaki nagraliśmy: „As I Wither”. Zdecydowaliśmy się kontynuować prace nad zespołem i teraz jest tym czym jest. In Vain to zespół metalowy i takim pozostanie. Może to trochę dziwne ale chciałem pokazać, że to właściwie przypadek sprawił, że In Vain w ogóle powstało.

Jakie zespoły albo płyty sprawiły, że zacząłeś swoją karierę muzyczną?

Dawno temu grałem w zespole hardcore’owym. Przypuszczam, że miałem wtedy około 15 lat. Dopiero potem zacząłem wkręcać się w cięższą muzykę. Pierwszym ekstremalnym albumem jaki kupiłem był Zyklon – „World Ov Worms”, który jest wspaniałym krążkiem. Pamiętam jednak, że nie mogłem przebrnąć naraz przez więcej niż jeden utwór z powodu jego intensywności. Dopiero kiedy zrozumiałem struktury, melodie i fundamenty na jakich powstał, mogłem delektować się jego złożonością. Niektóre z moich ulubionych zespołów to Opeth, Extol, In The Woods i… Emperor.

Czego życzyłbyś sobie i In Vain w najbliższej przyszłości?

Między 4 a 17 kwietnia gramy trasę po Europie z Vreid i Solefald. Aktualnie chciałbym zaaranżować drugą trasę pod koniec 2013 roku. Poza tym mam nadzieję wpaść w dobry rytm aby móc zacząć pisać nowy materiał jak skończy się lato.

Na koniec chciałbym podziękować Wam za tworzenie tak wspaniałej muzyki. Wszystkiego najlepszego i do zobaczenia w Polsce w czerwcu.

Dziękuję bardzo za wywiad i miłe słowa. Nie możemy się doczekać pierwszych koncertów w Polsce i mamy nadzieję zobaczyć tam jak najwięcej z Was. Pozdrowienia!

in-vain-band3

Słów kilka o Inferno Festival 27-30.03.2013

Inferno było wspaniałe. Graliśmy w pełnym klubie więc czego chcieć więcej. Cały ten festiwal jest wspaniałym i bardzo profesjonalnym, doświadczeniem. To był nasz drugi raz tam i wszyscy byli dla nas bardzo mili. Setlista:
Captivating Solitude, Against the Grain, Hymne til Havet, Det Rakner!, Image of Time i The Titan.

Tagi:




the best of


video


facebook

menu