Recenzja: Kvelertak – Meir

Kvelertak - MeirKVELERTAK

Meir (2013)

Norwegia, Roadrunner Records, Black / Hardcore Punk

Pierwsze co mnie zainteresowało w tym zespole to styl oprawy graficznej pokroju Baroness. Przyznam, że był to główny aspekt dla którego sięgnąłem po „Meir”. Znając stylistykę mógłbym już tego tak ochoczo nie poczynić lecz popełniłbym ogromny błąd. Za pierwszym razem byłem nieco zdegustowany bo zdecydowanie nie jestem targetem muzyki typu hc czy punk rock. Miałem wrażenie, że zespół zbyt nachalnie będzie próbował mi imputować swoje założenia jednak z racji kilku czynników postanowiłem zapoznać się bliżej z Kvelertak. Owocem tej znajomości stała się nieprzejednana miłość. Połączenie stylistyczne Norwegów zerwało mi czapkę. Mimo wielu rozbieżności, postawiłbym ich mimo wszystko na tej samej półce co Mastodon. Może nie oferują tak epickiego rozmachu jak Amerykanie ale jest w nich szaleńcza dzikość z kanadyjskiego Cancer Bats i intrygująca melodyka z Baroness. Dodatkowo są pokryci black’ową pleśnią w stylu Aura Noir czy nawet Darkthrone. Czyż to nie brzmi pięknie?

Kvelertak to niesamowita odpowiedź na takie modne, amerykańskie granie. Są rock’n’rollowi i budują zapadające w pamięć melodie. Można ich nawet przyrównać momentami do Velvet Revolver. Wzbudzają bardzo pozytywne emocje i dają niezłego kopa w odwłok. Potrafią napędzić mi cały dzień a słuchanie w samochodzie może doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji (hehe). Najlepsze jest to, że zachowali oryginalny język liryków. Jest to dla mnie wielki plus i szansa na zachowanie własnej tożsamości. Mimo, że jest to zdecydowanie bardziej mainstreamowa muzyka niż typowy metal ze Skandynawii to ma swój specyficzny feeling. Jest doskonałą odskocznią i alternatywą. W pewnym sensie – oferują świetną rozrywkę. Taką, która doskonale wpada w ucho i jest elegancko wyprodukowana. Gładko ale z rockowo-metalowym zacięciem. Perkusja wypełnia pasją całe pomieszczenie i dysponuje niebywałą dynamiką. Zresztą cała płyta nią wręcz ocieka. Jeśli chodzi o tematykę to jest to szeroko pojęty folklor i norweska mitologia. Na pocieszenie, zamiast tekstów we wkładce – na potrzeby zrozumienia konceptu płyty, otrzymujemy jednozdaniowe opisy czego dotyczy utwór. Ciekawe rozwiązanie z pewną nutką tajemniczości. Nie powiem abym nie był ciekawy o czym dokładnie Kvelertak nuci w utworze o trepanacji czaszki ale nie szkodzi. Ja zostałem kupiony. Zajmujący kawał doskonałej muzyki. Polecam!

9/10

Åpenbaring
Spring fra livet
Trepan
Bruane brenn
Evig vandrar
Snilepisk
Månelyst
Nekrokosmos
Undertro
Tordenbrak
Kvelertak

Tagi:




the best of


video


facebook

menu