Wywiad: Devilish Impressions (Polska)

DEVILISH IMPRESSIONS

Quazarre (wokal, gitara), Icanraz (perkusja)
www.devilish-impressions.com
Autor: Rimmön

Devilish Impressions to bardzo mocny zespół na naszej scenie. Niczym wino dojrzewają z płyty na płytę i serwują nam bogatsze brzmienie i bardziej zróżnicowany klimat. Ja osobiście czuję niedosyt i z niecierpliwością wyczekuję ich wydawnictw. Sądzę, że z racji poziomu jaki sobą reprezentują, powinno być o nich dużo głośniej ale może jestem przewrażliwiony. Miejmy nadzieję, że „dział PR” tym razem stanie na wysokości zadania bo „trójka” przyprawia o chroniczny opad żuchwy. Przebogate wydawnictwo, bardzo ambitnego zespołu. Na pytania odpowiedzieli Quazarre i Icanraz. Mi pozostaje życzyć sobie i Wam, wielu koncertów DI w naszym pięknym kraju bo scena zdaje się być ich drugim domem!

Devilish Impressions

Witajcie. Czy moglibyście na wstępie opisać jak powinniśmy interpretować okładkę „Simulacra”?

Icanraz: Cześć! Okładka doskonale oddaje znaczenie tytułu płyty. „Simulacra” oznacza pozorowanie rzeczywistości lub tworzenie własnej rzeczywistości, podobieństwo, iluzję.

Quazarre: Witaj! Ze swojej strony dodam natomiast, że wraz z warstwą tekstową tworzy ona swego rodzaju koncept, w bardzo wyrazisty sposób odzwierciedla bowiem to, co mamy do przekazania za pomocą słów i dźwięków tworzących „Simulacra”. Za każdym razem zresztą staramy się, by wszystko, co ukazuje się z logo DEVILISH IMPRESSIONS, miało swoje pełne uzasadnienie, by wykazywało tę właśnie wspomnianą wyżej koncepcyjną spójność.

Czy „trójka” jest dla Was w jakiś sposób przełomowa? Czy coś zmieniło się w mentalności DI czy wszystko jest „po staremu”?

Icanraz: Na podstawie gigantów metalu utarło się, że trzeci album ma prawo należeć do przełomowych. Na chwilę obecną ciężko jest jednak wyciągać takie wnioski w stosunku do DEVILISH IMPRESSIONS. Na pewno nie jest w 100% ‘po staremu’ i myślę, że widać to już na pierwszy rzut oka zerkając na nasze zdjęcia czy koncerty. Mentalność zespołu z pewnością stała się znacznie dojrzalsza. Mierzymy wysoko i wiemy, że w tym składzie możemy znacznie więcej niż wcześniej. Jako ludzie też z biegiem czasu nabraliśmy pewnych doświadczeń, które mają znaczny wpływ na to jak obecnie postrzegamy zespół i czego od siebie wzajemnie oczekujemy.

Quazarre: ‘Trójka’ jest dla nas tak samo przełomowa, jak swego czasu przełomowym był dla nas album „Diabolicanos”. W moim odczuciu jest to kwestia względna, bo przecież dla niektórych nie wespniemy się nigdy powyżej to, co osiągnęliśmy w przeszłości, dla innych zaś najlepsze płyty to te, których jeszcze nie napisaliśmy… Na pewno – jak wspomniał Icanraz – jest to materiał najbardziej w naszym dorobku dojrzały. Mając jednak na uwadze fakt, że jesteśmy zespołem eksplorującym coraz to nowsze pola muzycznej ekspresji, trudno powiedzieć, czy „Simulacra” na dobre definiuje nasz styl, czy też może jest raczej kolejną odsłoną tego, czego w danym okresie doświadczaliśmy, co z kolei przekute zostało na takie a nie inne dźwięki.

Na Waszej stronie, ostatnia wzmianka koncertowa jest z 2008 roku. Skąd tak długa przerwa?

Icanraz: Tajemnicą nie jest, że po trasach i koncertach promujących nasz poprzedni album „Diabolicanos” borykaliśmy się z potwornymi problemami natury osobistej, co skutecznie uniemożliwiło nam jakąkolwiek aktywność koncertową. W połowie 2010 roku zaczęliśmy próby przed sesją nagraniową „Simulacra”. Przygotowanie płyty zajęło nam niemal dwa lata, podczas których nagrywaliśmy album, robiliśmy zdjęcia, pracowaliśmy nad okładką, itp. Nasz powrót na dechy sceniczne miał miejsce w czerwcu tego roku podczas festiwalu Hard Rock Laager w Estonii, gdzie dzieliliśmy scenę m.in. z Samael i Melechesh. W nowym składzie, po paroletnim milczeniu wróciliśmy ze zdwojoną siłą i zapewniam Cię, że już teraz niewiele jest w stanie nas zatrzymać.

Quazarre: Wraz z wydaniem „Simulacra” faktycznie jesteśmy zupełnie innym zespołem i to praktycznie pod każdym niemal względem. Zupełnie inaczej podchodzimy teraz do pewnych spraw niż miało to miejsce te kilka lat wstecz, jesteśmy innymi ludźmi, bogatszymi o nowe wizje zespołu, w tym także o wizję tego, jak  prezentujemy się w warunkach scenicznych anno 2012. Nie tak dawno podpisaliśmy papiery z agencją The Flaming Arts, wraz z którą pracować będziemy nad ekspansją DEVILISH IMPRESSIONS na całym świecie. Ufam, że ta kolaboracja przyniesie nam wiele wspaniałych możliwości.

Swoją drogą, nie trudno zauważyć, że częściej gracie poza granicami kraju aniżeli w Polsce. Czy u nas nie ma zapotrzebowania na Devilish Impressions?

Icanraz: Powodem tego typu sytuacji dotychczas było to, że nasz ówczesny wydawca skupiał się na promocji DEVILISH IMPRESSIONS głównie na rynkach zachodnich. Dość często też pojawialiśmy się za wschodnią granicą za sprawą kilku przychylnych nam osób, które nas zapraszały na bardzo prestiżowe koncerty na tamtych ziemiach. W Polsce dotychczas zagraliśmy tylko jedną trasę, gdzie spotkaliśmy się z wyjątkowo ciepłym przyjęciem. Pojawiliśmy się także ostatnio na festiwalu Castle Party w Bolkowie, gdzie odbiór ze strony fanów nas niemal wgniótł w glebę. Dla takich chwil warto to robić, uwierz mi :) „Simulacra” spotyka się z rewelacyjnym odbiorem ze strony polskich mediów i fanów, więc ‘zapotrzebowanie’ chyba jednak jest. Niebawem czeka nas konfrontacja z polskimi fanami podczas festiwalu Brutal East w Białymstoku i mam nadzieję, że opinii tej nie będziemy zmuszeni weryfikować.

Quazarre: Wspomniany fest w Białym już na dniach. Mając w pamięci reakcję publiczności na nasz występ podczas tegorocznego Castle Party ciekaw jestem ogromnie, czy fani z Podlasia przyjmą nas równie gorąco. W planach mamy zagranie regularnej trasy na terenie kraju, na chwilę obecną trudno jednak powiedzieć, kiedy dokładnie miałaby się odbyć. O wszystkim na bieżąco informujemy na stronach zespołu, do odwiedzania których chciałbym przy okazji serdecznie wszystkich zaprosić.

Devilish Impressions

Możecie porównać zagraniczną publikę do rodzimej? Jak Wasza muzyka jest odbierana na żywo?

Icanraz: ‘Zagraniczna’ to chyba zbyt ogóle stwierdzenie. Inna jest publiczność w Niemczech, inna w Portugalii, inna w Rosji. Każda jest specyficzna i ma swój wyjątkowy charakter. Lubimy grać na żywo dla ludzi, którzy chcą nas słuchać i oglądać. To takie wzajemne nakręcanie się i dzielenie energią. Absolutnie uzależniające uczucie. A jak jesteśmy odbierani na żywo? Sugerując się ostatnimi letnimi festiwalami to chyba raczej nie ma lipy hehe ;)

Quazarre: Ja natomiast bardzo bym sobie życzył tego, by fani w Polsce zespołom z krajowego podwórka okazywali nie tyle już może samo entuzjazmu, co chociaż szacunku, jakie przejawiają w stosunku do kapel zagranicznych. Nie wiem z czego to wynika, dlaczego w niektórych krajach może być ‘normalnie’, tzn. że ludzie potrafią szczerze cieszyć się, iż dana grupa reprezentuje z powodzeniem ich kraj podczas zagranicznych wojaży, podczas gdy u nas tego typu zespoły odżegnywane są często od niegodnych swej pozycji miernot? Może to wciąż kwestia mentalności? Ufam, że wraz z następującą wymianą pokoleń pod tym względem na naszym poletku będzie coraz lepiej.

Czy 3-4 letnie przerwy pomiędzy krążkami to według Was odpowiednio krótki/długi czas? Jak ogólnie wygląda u Was ten okres od-do?

Icanraz: Taka sytuacja zdarzyła nam się tylko raz, więc nie uogólniajmy. Myślę jednak, że 2-3 lata to dość optymalna przerwa między płytami. Jest czas na promocję, koncerty oraz na przygotowanie i nagranie kolejnego krążka. U nas okres ‘od-do’ wygląda chyba podobnie jak u innych. Po wydaniu albumu gramy jak najwięcej gigów, potem spotykamy się na próbach i dłubiemy przy nowych numerach. Następnie sesja nagraniowa i zdjęciowa, okładka, booklet, i tyle. Zapewniam jednak już teraz, że na kolejny krążek z naszej strony nie trzeba będzie tak długo czekać.

Quazarre: Nie należymy poza tym do tych zespołów, które potrafią pisać muzykę na zawołanie. Owszem, moglibyśmy, jednak wówczas trudno byłoby nam pozostać w zgodzie z samymi sobą; nie byłoby to niczym innym jak tylko fabrykowaniem kolejnych produktów, najprawdopodobniej w oparciu o sprawdzone wcześniej patenty. W przypadku DEVILISH IMPRESSIONS proces powstawania nowego materiału zawsze poprzedzony jest określonym bodźcem twórczym. A że do tego dochodzi konieczność odbycia szeregu działań promocyjnych, o których wspomina Icanraz, daje to w efekcie jakieś dwa, max trzy lata przerwy pomiędzy wydawnictwami.

Jaki jest Wasz ulubiony utwór na nowej płycie i dlaczego?

Icanraz: To cholernie trudne pytanie. Każdy z nich ma dla mnie niezwykłą wartość i jest na swój sposób wyjątkowy. No ale żeby nie być sztampowym nudziarzem pozwolę sobie podać kilka. Uwielbiam „The Last Farewell” za bujającą motorykę i rewelacyjne orkiestracje. „Solitude” za genialny klimat oparty na w sumie jednym, rozwijającym się temacie muzycznym. Bonus z zachodniej wersji płyty – „Prince Of The East” – za absolutnie genialne partie Quazarre i Oriona. Ciężko jest to właściwie nazywać utworem, ale rzecz jest cholernie wciągająca. No ale moim numerem jeden jest chyba „Fear No Gods!”. Taki przysłowiowy kop w ryj. Utwór niezwykle intensywny, bardzo techniczny i zaawansowany wykonawczo i aranżacyjnie. A jaki jest Twój ulubiony i dlaczego? :)

Quazarre: U mnie cyklicznie się to zmienia. Czasem są to utwory wymienione przez Icanraza, by potem nagle ulubionym stał się „Lilith”, z kolei w innym okresie „Legion of Chaos”… Ta płyta oferuje bardzo szeroką paletę emocji, w zależności zatem od stanu ducha, w jakim się obecnie znajdujesz, za każdym razem możesz utożsamiać się z zupełnie innym utworem. W tym właśnie zresztą upatruję swego rodzaju uniwersalności „Simulacra”.

Opowiedzcie mi o Icaros Records. Z czym to się je?

Icanraz: Z Quazarrem :)

Quazarre: Z domieszką pieprzu, cynamonu, cukru i gałki muszkatołowej, hahaha. Pod szyldem Icaros Records ukazały się dotychczas na terenie Kraju cztery tytuły, mianowicie: Lecter „Inside / Outside”, Crionics „N.O.I.R.” , Asgaard „Stairs to nowhere” oraz DEVILISH IMPRESSIONS „Simulacra”. Pomysł prowadzenia wytwórni zrodził się w mojej głowie już dosyć dawno, powołałem go natomiast do życia w 2010 roku. Ideą było nie tylko zapewnienie odpowiedniej promocji oraz dystrybucji płytom, w których powstawanie bezpośrednio bądź pośrednio jestem / jesteśmy zaangażowani, ale też wyszukiwanie perełek wśród artystów, którym taki start chcielibyśmy umożliwić. Tyle w skrócie. Więcej na www.icarosrecords.com

Jakie macie kreatywne zajęcia, poza muzyką?

Icanraz: Żaden z nas nie jest malarzem czy innym rzeźbiarzem. Całą kreatywność ładujemy w muzykę i zajęcia około muzyczne. Nie ma co tu chyba się rozpisywać o życiu prywatnym. Wiadomo – praca, rodzina…

Quazarre: No jak to? Ja przecież zapalczywie rzeźbię i to codziennie, czasem kilka  razy nawet, heheh. Tak na poważnie natomiast, wszystko, co robimy podporządkowane jest muzyce, w bezpośredni lub pośredni sposób prowadzące do doświadczania i późniejszego określania życia za sprawą diabelskich impresji…

Devilish ImpressionsCzy materiał na „Simulacra” to całkowicie świeży materiał czy zdarza się tak, że pozostają Wam jakieś niewykorzystane pomysły z poprzednich krążków?

Icanraz: Na „Simulacra” znalazły się utwory, które nigdy wcześniej nie były rejestrowane ani publikowane. Faktem jest, że utwór „The Scream Of The Lambs” korzeniami sięga aż do roku 1998, ale po raz pierwszy światło dzienne ujrzał dopiero teraz. Quazarre odgrzebał go po latach, bo akurat doskonale wpasowywał się w klimat pozostałych kawałków. Wydaje mi się, że ząb czasu go jednak nie trącił i w niczym nie odbiega od reszty albumu.

Quazarre: Wręcz przeciwnie, również i moim zdaniem znakomicie komponuje się on z zawartością tego, co powstało te kilkanaście lat później. Warto zauważyć, że rzeczony numer został gruntownie przearanżowany tak, by nie odbiegał zbytnio od tego, co chcieliśmy przekazać za sprawą pozostałych utworów składających się na program albumu „Simulacra”.

Czy przygotowujecie się jakoś specjalnie do sesji nagraniowych? Macie wszystko dopięte na ostatni guzik przed wejściem do studia czy zdarza się Wam improwizować na miejscu?

Icanraz: Z reguły staramy się być gotowi w 100%, jednak czasem zdarzają się sytuacje, że rzeczywiście jakieś zmiany pojawiają się już podczas nagrywania. Wiesz, przygotowując się do nagrania masz kontakt z tymi utworami na bieżąco, znasz je od podszewki. W momencie konfrontacji z realizatorem dźwięku, czyli człowiekiem który słyszy materiał po raz pierwszy ‘na świeżo’, zdarzają się sytuacje że właśnie on podpowiada jakieś rozwiązania, które jego zdaniem sprawdzą się lepiej. Wtedy pojawiają się zmiany i zazwyczaj są to zmiany na lepsze.

Quazarre: Mimo wszystko jednak do studia wchodzimy w pełni przygotowani, z konkretną wizją krążka, który chcemy nagrać. Nie należymy do zespołów, które ‘bookują’ studio i dopiero tam pracują nad płytą. Moim zdaniem to trochę nieszczere, chyba że dysponuje się czasem i finansami, które nie determinują konieczności opuszczenia tego studio z gotowym materiałem po upływie powiedzmy trzech tygodni…

Devilish ImpressionsCo było najtrudniejsze w procesie tworzenia / nagrywania nowego krążka?

Icanraz: Chyba logistyka całego przedsięwzięcia. Płytę nagrywaliśmy w trzech różnych studiach nagraniowych – Hertz (Białystok), Strobo (Opole) i X (Olsztyn). Poza tym ja byłem w Białymstoku, Quazarre w Opolu a Vraath w Londynie. Ciężko nam było nad tym wszystkim zapanować. Doszło nawet do sytuacji, że perkę nagrywałem do zarejestrowanych już gitar, co zazwyczaj robi się odwrotnie. To był okropnie intensywny i zawiły proces, ale na szczęście efekt finalny sprostał naszym oczekiwaniom.

Quazarre: Icanraz pominął dwa inne miejsca, mianowicie: Red Sun Studio (Bydgoszcz) i Flumen Studio (Warszawa), gdzie to odpowiednio: Lestath oraz Flumen pracowali nad wszelkimi orkiestracjami, jakie można usłyszeć na „Simulacra”. Całość faktycznie okazała się okropnie problematyczna w kontekście logistyki sesji, najważniejsze jednak, że w tak zawiły sposób udało nam się jednak osiągnąć coś, z czego dziś nadal jesteśmy zadowoleni.

Jaka jest Wasza wizja DI? Chodzi mi o wizję stylistyczną i filozoficzną. Zwracacie na to jakąś szczególną uwagę czy po prostu robicie swoje?

Icanraz: Chodzi o to żeby to robić w zgodzie z samym sobą, czyli żeby to co robimy w pierwszej kolejności dawało satysfakcję nam. Wiadomo, że muzykę gramy też dla ludzi, ale wszelka ściema natychmiast zostałaby wykryta. Ogromną wartość ma dla mnie też to, że teraz tworzymy prawdziwy ZESPÓŁ. Zdarzało mi się grywać w tak zwanych ‘zespołach’ i powiem szczerze, że po prostu bez chemii nie jesteś w stanie stworzyć niczego wyjątkowego. Udało nam się tak dobrać, że teraz nie jestem w stanie sobie wyobrazić DEVILISH IMPRESSIONS bez któregokolwiek z nas. Łączą nas bardzo bliskie relacje przyjacielskie i to jest siłą napędową tego mechanizmu.

Quazarre: O, tak! Padły tu bardzo trafne stwierdzenia, pod którymi nie pozostaje mi  nic innego, jak tylko podpisać się ręką i nogą… Jeśli zaś chodzi o obraną przez nas stylistyczną i filozoficzną ścieżkę, to wbrew niektórym opiniom, bezpodstawnie posądzającym nas dziś o koniunkturalizm, ową ścieżką kroczymy przecież nieprzerwanie od samego momentu powstania zespołu. Już bowiem na „Eritis sicut Deus…” DEVILISH IMPRESSIONS w swojej twórczości łączył elementy death, black, i heavy metalu, z czasem inkorporując do tego wszystkiego domieszkę thrashu. Jednakże to, co prezentujemy obecnie nadal rozpatrywać można w kategorii awangardowego black / death metalu. Nie zmienialiśmy się przez cały ten czas, jak usilnie w międzyczasie robiły to inne zespoły, nie wbijaliśmy się w zmieniające się trendy, w równym stopniu nigdy nie uśmiechaliśmy się w kierunku zarówno tzw. sceny ‘oficjalnej’, jak i tej ‘undergroundowej’.

Powiedzcie mi jeszcze na koniec jakie krążki ostatnio wałkujecie i jaki jest Wasz ulubiony materiał wszechczasów?

Icanraz: Wszechstronnie bardzo: Trivium – “In Waves”, Lana Del Rey – “Born To Die”, Slash – “Apocalyptic Love”, Florence And The Machine – “Ceremonials”, Ihsahn – “Eremita”, Kreator – “Phantom Antichrist”, Valkyrja – “The Invocation Of Demise”… A materiał wszechczasów? Trudno powiedzieć … Chyba Metallica – „Master Of Puppets”.

Quazarre: Na przestrzeni ostatnich dni Deafheaven “Roads to Judah”, Kreator „Phantom Antichrist”, Dark Fortress „Ylem”, Testament „Dark roots of Earth”. Materiał wszechczasów to również i dla mnie „Master of Puppets”. To dzięki tej płycie, a właściwie kasecie, wszystko tak naprawdę się dla mnie zaczęło.

Dzięki za odpowiedzi i pozdrawiam!

Icanraz: Dzięki wielkie za wywiad. Zapraszamy do zapoznania się z zawartością „Simulacra” i do rychłego zobaczenia na koncertach. Pozdrawiam!

Quazarre: Ja również dziękuję i pozdrawiam wszystkich maniax DEVILISH IMPRESSIONS!!! Zapraszamy na nasze strony no i do zobaczenia na koncertach!

www.devilish-impressions.com
www.facebook.com/devilishimpressions
www.myspace.com/devilishimpressions
www.icarosrecords.com
www.lifeforcerecords.com

Tagi:




the best of


video


facebook

menu