Wywiad: Asgaard (Polska)

ASGAARD

Hetzer (gitara)
www.asgaard.pl
Autor: Rimmön

Asgaard jest wysoce wykwalifikowaną i doświadczoną ekipą na naszej scenie. Ich muzyka to konglomerat, który na nowym wydawnictwie udało im się przenieść na wyższy poziom. Panowie zawsze byli uniwersalni w działaniu ale nie w celu zgromadzenia szerokiej rzeszy odbiorców a po to by przesunąć swe muzyczne aspiracje do granic możliwości. Wnoszą dawkę awangardy w nasze ponure życia już od 18 lat i oby tak dalej!

Asgaard - Stairs To Nowhere

Witaj, na wstępie chciałbym zapytać czy uważasz „Stairs to Nowhere” za materiał kompletny? A może czegoś na nim zabrakło?

Witam. Uważam „Stairs to nowhere” za materiał kompletny. Być może nie jest on bardzo spójny, ale wynika to z faktu, że jego komponowanie trwało bardzo długo. Stąd część utworów stanowi naturalną kontynuację „EyeMDX-tasy”, a część to już zupełnie inna konwencja. Niemniej jako pewnego rodzaju retrospekcja jest to płyta kompletna. Nie ma na niej żadnego zbędnego dźwięku.

Mieliście jakieś obawy czy „Stairs…” się „przyjmie”? W końcu dużo osób na nią czekało. Presja?

Po zakończeniu miksów, analizując materiał uznaliśmy z Flumenem, że materiał może podzielić opinię publiczną. Uznaliśmy, że zaspokaja nasze ambicje w 100%, ale też wzbudzi kontrowersje. To bardzo dobry album ale niełatwy odbiorze, wymagający skupienia i wielokrotnego odsłuchania. Odczuwaliśmy naturalnie presję, głównie ze względu na fakt, że po ośmiu latach wydajemy płytę. Trochę czujemy się jak debiutanci. Cieszy nas fakt, że naprawdę wielu fanów i dziennikarzy czekało na nową płytę. Okazało się, ku mojemu zaskoczeniu, że Asgaard, mimo iż zawsze działał niejako z boku sceny, był i jest jej ważną częścią. Takie odnoszę wrażenie po pierwszych recenzjach, wywiadach i opiniach.

Jak ważne są dla Was opinie ludzi na temat tego krążka?

Po nagraniu płyty i zrobieniu jej produkcji absolutnie straciliśmy dystans do tego materiału. Nie do końca wiedzieliśmy jak odbiorą go media i fani. Ich opinia jest ważna ze względu zarówno na stronę marketingową, bo przecież jej wydanie kosztowało i w jakimś stopniu powinno się zwrócić, ale głównie ze względu na fakt bezstronności i obiektywności osób słuchających materiału. Ja już go do końca nie jestem w stanie ocenić czy zrecenzować, ale opinie osób z zewnątrz są zawsze cenne i inspirujące. Jedno jest pewne, opinie mediów i fanów są nadzwyczaj entuzjastyczne co świadczy, że warto było nagrać następcę „EyeMDX-tasy”.

Jaka jest geneza powstania tytułu „Stairs to Nowhere”? Na jakim etapie powstawania albumu doszliście właśnie do niej?

Tytuł wymyślił Quazarre już przy końcówce nagrywania wokali. Myślę, że w kontekście tego materiału jest nadzwyczaj trafny. Cała płyta jest swoistą wędrówką po zakręconych schodach. Gdzie one prowadzą? Sprawdźcie sami…

Asgaard - Hetzer

Wszyscy pytają „czemu tak długo”? Ja natomiast chciałbym spytać czy to ten proces powstawania „Stairs…” został naturalnie zakończony czy jednak postanowiliście się spiąć i zamknąć ten etap?

Proces nagrywania trwał stanowczo za długo, ta płyta mogła i powinna powstać najpóźniej w okolicach 2010r. Stało się inaczej i nie ma sensu wracać do powodów tego stanu. Jedno jest pewne – płytę dopracowaliśmy w najdrobniejszych szczegółach, a jej proces rejestracji trwał niewyobrażalną liczbę godzin. Płyta robiona była ponad rok, ale dzięki ponownej rejestracji gitar, basu czy wokali, wielokrotnym próbom masteringu osiągnęliśmy efekt z którego jesteśmy zadowoleni w 100%.

Jaki jest Twój ulubiony utwór na nowej płycie i dlaczego?

Ja tej płyty nienawidzę. Nie mogę jej słuchać, bo setki razy przesłuchiwaliśmy ją i omawialiśmy najdrobniejsze szczegóły. Po wydaniu nie gościła w moim odtwarzaczu. Musi upłynąć wiele dni abym był w stanie jej jeszcze raz przesłuchać. Niemniej polecam utwór, który znajdzie się na składance majowego Metal Hammera, wieńczący nową płytę. „Within the eyes of angels”, bo o nim mowa, to utwór, który pokazuje nowe oblicze Asgaard, bardzo nietypowe, mocno progresywne, elektroniczne i nasycone emocjami. Utwór ten reprezentuje płytę „Stairs to nowhere” na naszych profilach społecznościowych. Dla „starych” fanów wyjątkowym utworem może okazać się tytułowy „Stairs to nowhere”, który zawiera w sobie echa dawnego Asgaard.

Na czym polegała największa trudność podczas tworzenia i rejestrowania tak rozległego projektu?

Największą trudnością było ogarnięcie wszystkich motywów jakie nam przez wiele lat udało się wypracować i stworzenie w miarę spójnego materiału. Jak to zrobić jeśli motywy muzyczne dzieli 5-6 lat i w naturalny sposób ulegały one dezaktualizacji, deformacji, wymagały przearanżowania. Z materiału wybraliśmy 40 minut natomiast drugie tyle, jeśli nie więcej, powędrowało do kosza. Selekcja motywów jest w naszym przypadku zawsze trudna, gdyż jesteśmy pod tym względem niezwykle surowi. Podziwiam również Quazarre, który musiał w naprawdę wymagające partie muzyczne przygotować interesujące wokalizy. Sądzę że było to największe wyzwanie w jego karierze wokalnej. Quazarre wybrnął jednak z tego w mistrzowski sposób.

Czy uznajesz Asgaard za zespół awangardowy?

Czytałem gdzieś, że Asgaard jest zespołem awangardowym. Staram się jednak nie oceniać swojej twórczości. Od tego są fani i dziennikarze. Na pewno jesteśmy zespołem, który niełatwo daje się zakwalifikować. Awangardowość to słowo-klucz w naszym przypadku, niemniej nie robimy niczego na siłę, nie jest to naszym głównym punktem odniesienia. To nie jest tak, że rozmawiamy: „Flumen, tego fragmentu nie wykorzystamy, bo jest za mało awangardowy”. Wszystko musi być naturalne.

Czy obecność Icanraza w Asgaard wynikła z Waszych, jakby nie patrzeć, powiązań z Devilish Impressions? Jak oceniasz Waszą współpracę?

Asgaard i Devilish Impressions to dwa zupełnie niezależne byty. Nie jesteśmy filią tego zespołu czy na odwrót. Z Icanrazem znamy się z czasów jego gry w Hermh, wielokrotnie współpracował z Flumenem. Uznaliśmy, że podoła wyzwaniu jakie stanowiła nowa płyta. Nie pomyliliśmy się. Tylko takie kryteria miały wpływ na wybór Icanraza.

Wiadomo, że człowiek dojrzewa a wraz z nim jego muzyczny smak. Powiedz proszę jak postrzegasz zespół teraz w porównaniu do okresu kiedy miał na koncie pierwsze kompozycje czy pierwszy album?

Na pewno dzisiaj tworzymy muzykę dojrzalszą, lepiej zaaranżowaną. Kiedyś w danym motywie chcieliśmy umieścić jak najwięcej elementów, które potem były słabo słyszalne, nachodziły na inne instrumentarium, wchodziły w pasmo wokaliz itp. Dzisiaj zmieniamy to nastawienie, wiemy dokładnie jakie elementy w danym fragmencie wyeksponować. To są czasami trudne dylematy czy wyrzucić wokal, bo akurat mamy fajny patent gitarowy czy klawiszowy, czy na odwrót. Natomiast z wiekiem nie mamy już takiej „weny twórczej”. Trudniej nam przychodzi pisanie nowej muzyki, nie ma w nas już takiego entuzjazmu jak dawniej. Kiedy wydaliśmy pierwszą płytę nie mogłem zasnąć, wielokrotnie ją oglądałem, odsłuchiwałem. Po wydaniu 6 albumu już takich problemów nie mam. Tego mi najbardziej szkoda.

Zapewne słyszałeś porównania Waszego zespołu do Arcturus? Co sądzisz o takich i innych porównaniach?

Tak czytałem, że jest to norweska odpowiedź na Asgaard hehehe. Takie porównania to próba opisania danego zespołu, dotarcia do fanów danej kapeli, ale też trochę pójście na łatwiznę. Szanuję Arcturus, ale na żadnym etapie rozwoju Asgaard, nie był dla nas głównym źródłem inspiracji. Dużo większym była np. Katatonia – a nikt jej się nie dosłuchał w „Stairs to nowhere”. W jakiejś recenzji czytałem, że ten materiał to kompilacja stylów zespołów Samael, Arcturus, Rotting Christ. OK, mogę się zgodzić, że fani tych zespołów mogą polubić Asgaard, niemniej jest tak samo wiele elementów łączących naszą twórczość jak i kompletnie odróżniających.

Nie mogę nie zapytać o plany koncertowe. Zamierzacie promować swój materiał na żywo?

Tak, wydaje nam się, że będzie konieczność zagrania koncertów jesienią tego roku, ale na razie skonkretyzowanych planów nie mamy.

Powiedz mi czym, poza muzycznie, się inspirujesz?

Film, książka, rozmowa, przyroda, podróż. Wiele jest bodźców które wywołują potrzebę tworzenia.

Czym zajmujesz się poza Asgaard? Muzycznie i poza muzycznie.

Praca, rodzina, dom, inne pasje jak historia II wojny światowej czy wędkarstwo. Muzycznie nigdzie dodatkowo się nie udzielam, ale chętnie uczestniczę w wydarzeniach kulturalnych. Ot chociażby takich jak Jazz nad Odrą.

Czy możemy liczyć ze Asgaard będzie teraz bardziej „regularnym” zespołem i „zacznie” wydawać płyty?

Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Dużo zależeć będzie od przyjęcia i – co by nie mówić – sprzedaży „Stairs to nowhere”. Na dzisiaj Asgaard jest projektem muzycznym, a nie regularnym zespołem. Taka forma organizacyjna w pełni nas satysfakcjonuje.

Czy na koniec mógłbyś porównać jak widzisz obecnie sytuację na polskiej scenie metalowej w porównaniu do momentu w którym zaczynaliście?

Nie jestem jakimś szczególnym obserwatorem sceny metalowej. Z pewnością pod pewnymi względami jest dużo łatwiej zespołom się promować. Mam na myśli głównie Internet. Z drugiej strony krach sprzedaży płyt bywa zabójcza dla zespołów pokroju Asgaard. To powód, dla którego szereg kapel rezygnowało z funkcjonowania, bo koszty nagrywania, wydania wielokrotnie przewyższały ewentualne profity ze sprzedaży. Popatrz co się stało z wieloma zespołami, które jeszcze kilka lat temu nagrywały dla MMP. Zobacz w jakim kierunku poszedł nasz pierwszy wydawca Mystic Production. Wydaje mi się, że jest też mniej odbiorców, ale generalnie gusta muzyczne Polaków pozostawiają wiele do życzenia.

Dzięki za odpowiedzi, pozdrawiam serdecznie.

Dziękuję za wywiad i tradycyjnie zapraszam do zapoznania się z naszym najnowszym albumem. Wspierajcie Asgaard i Icaros Rec.

www.asgaard.pl
www.icarosrecords.pl

Tagi:




the best of


video


facebook

menu