Klasyczny rozkład: Suffocation – Effigy Of The Forgotten

Suffocation - Effigy Of The ForgottenSUFFOCATION

Effigy Of The Forgotten (1991)

USA, Roadrunner Records, Brutal Death Metal

KTO, GDZIE I KIEDY?

„Effigy of the Forgotten” został nagrany 2 lata po założeniu zespołu. W roku 1990 panowie własnym nakładem zrealizowali demo „Reincremated” a rok później, za pośrednictwem Relapse Records ukazała się ep’ka „Human Waste”. Tegoż samego roku w Morrisound Studio (Tampa) został zarejestrowany debiut amerykanów: „Effigy Of The Forgotten”. Produkcją zajął się Scott Burns, mastering wykonał Eddy Schreyer a okładkę stworzył Dan Seagrave. Krążek został wzbogacony także o gościnne wokale George’a ‘Corpsegrinder’ Fischera na „Reincremation” i „Mass Obliteration”.

DLACZEGO TO KLASYK?

„Effigy…” to jedno z pierwszych brutal death metalowych wydawnictw ever. Co więcej – Frank Mullen to jeden z pionierów niskiego, brutalnego growlu. Ci Panowie otworzyli ludziom oczy i umysły na najbardziej ekstremalną muzykę. Muzykę, która została zagrana dojrzale i z niesamowitym wyczuciem kształtującego się gatunku. Thrash metalowe naleciałości prezentowane przez kapele tworzące w tym okresie, zatarły się na rzecz chamskiego, granego w tempo – death metalu. Zastosowano tu zatrzymania, które stały się wizytówką gatunku natomiast ckliwe, repetytwne melodie odeszły w siną dal. Patrząc przez pryzmat dyskografii Suffocation, Mullen i spółka wykazali się konsekwencją w zmierzaniu do wyznaczonego celu. Jaki to cel? Aby urywać głowę przy samej dupie. Ociężałe parcie do przodu i eksplodujące blasty są niszcząca siłą wykonawczą tego założenia. Na „Effigy Of The Forgotten” pojawiła się także nowa forma solówek. Szybkie, w większości krótkie i na pozór bardzo chaotyczne, partie. Mają za zadanie podnieść poprzeczkę ekstremy i znakomicie się z niego wywiązują. Mimo, że nowsze płyty Suffocation mają bardziej wyżyłowane brzmienie i znacząco wyższy poziom techniki to i tak nic nie odbierze debiutowi zaszczytnej palmy pierwszeństwa i bezsprzecznego klasyka.

Jest to modelowy przykład brutalnej muzyki i schemat działania zespołu w celu zabicia słuchacza. Koncept jest prosty i otwarty. Nie zaskakuje ale często dodaje nowe elementy wzmagające doświadczanie ekstremy. Niesamowity album, do którego ochoczo wracam nawet po ponad 20 latach od premiery. Wspaniała historia death metalu i rozkład totalny a najlepszym przykładem na ponadczasowość „Effigy…” jest fakt, że „Liege Of Inveracity”, „Infecting The Crypts” czy „Jesus Wept” są do tej pory grane na koncertach Suffo.

– rozkład totalny
– zwłoki bezsprzeczne
– zżerany przez robactwo
– dogorywające truchło
– ledwo ciepły

Tagi:




the best of


video


facebook

menu