Wywiad: Azarath (Polska)

AZARATH

Bart (gitara)
www.azarath.tcz.pl
Autor: Rimmön

AzarathAzarath sukcesywnie od 1998 roku szerzy zniszczenie na polskiej scenie. Z płyty na płytę, przesuwają granicę ludzkich wytrzymałości. To co zaprezentowali na nowym materiale „Blasphemers’ Maledictions” nazwałbym death metalem absolutnym, który pretenduje do miana płyty roku. Muzyka bezkompromisowa z niemalże epickim rozmachem i niesamowitą głębią. Azarath to ekstrema w najwyższej formie.

Witaj Bart. Miło Cię wreszcie gościć na łamach Warheim. Tym bardziej, że mamy za sobą premierę doskonałego „Blasphemers’ Maledictions”. Ja osobiście widzę w tym materiale całkowicie nową jakość. Pełniejsze kompozycje, doskonałą produkcję i niesamowity, mniej hermetyczny klimat. Co o tym sądzisz?

Witaj! Już praktycznie od poprzedniego albumu coraz większy nacisk kładziemy na odpowiedni klimat naszych kompozycji, zachowując jednocześnie agresję i brutalność. Mnóstwo czasu poświęcamy na aranżacje utworów, każde słabsze riffy wypierdalamy bez żalu, siedzimy nad numerem tak długo, zmieniamy jeśli trzeba aranż, aż całość nas w pełni usatysfakcjonuje. Na produkcję najnowszej płyty poświęciliśmy jak na nas rekordowo dużo czasu, były możliwości, więc wykorzystaliśmy je w pełni. W tym miejscu dużo uznania dla cierpliwości Wojtka i Sławka Wiesławskich!

To samo dotyczy okładki. Jest zupełnie inna niż dotychczas. Jaka jest geneza jej powstania? Ryciny były Waszą wizytówką a tu proszę.

Skończyły się nam ryciny! A tak na poważnie, w związku ze zmianą wokalisty postanowiliśmy zmienić również kwestie layoutu, okładki. Nie chcemy się w żaden sposób ograniczać, dla nas ten album jest swoistym „nowym startem” w odświeżonym składzie. Zbigniewa Bielaka poznaliśmy w Katowicach przy okazji koncertu z Impaled Nazarene. Padł luźno temat współpracy, a jakiś czas potem Zbigniew zadzwonił do Zbigniewa (Inferno), twierdząc że bardzo podoba mu się nasz nowy materiał i chciałby zrobić okładkę. Później słaliśmy mu na bieżąco dźwięki ze studia oraz teksty, a Zbyszek tworzył do tego swoje dzieło, którego efekt finalny można podziwiać na naszej okładce. Obraz zawiera mnóstwo ukrytych symboli, w pełni odzwierciedla zawartość tekstową albumu.

Słuchając nowego materiału trochę się przeraziłem po czym pogrążyłem w zadumie. Czy na następnym krążku przeskoczycie poprzeczkę tak wysoko ustawioną przez Was samych?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Komponując materiał nie zastanawiamy się nad przeskoczeniem poprzeczki, czy też na spełnieniu oczekiwań takich czy innych fanów. Materiał musi nas satysfakcjonować i jako kompozytorów, ale też jako odbiorców takiej muzyki. Nigdy nie wypuścimy materiału, którego potem nie chcielibyśmy słuchać, jesteśmy bardzo krytyczni wobec własnej twórczości. Nigdy nie tworzymy wg zasady – nagrać/zainkasować kasę/schować do szuflady/zapomnieć. Podchodzimy do muzyki bardzo emocjonalnie.

Jak postrzegasz Azarath na polskiej scenie? Mimo wspaniałej dyskografii jesteście ogólnie lubianym zespołem. Nie dziwi Cię to (hehe)?

Jak postrzegam? Nie wiem, robimy swoje i tyle, muzyka to u nas pasja, nie sposób na życie. Nigdy nie będziemy mainstreamowym zespołem. Dziwić to mnie może np. to, że mamy w kraju aż tylu „ekspertów od katastrof lotniczych”, zwłaszcza pośród niektórych polityków partii, która „prawo” ma tylko w nazwie hehe

Jeśli już jesteśmy przy tym temacie. Jakie masz zdanie na temat relacji między zespołami? Czy nasza scena potrafi się jednoczyć?

Oczywiście, mamy kontakt z wieloma zespołami, czy też muzykami wielu zespołów. Nie ma tu żadnej niezdrowej konkurencji, a przynajmniej ja tego nie zauważam i nie zaprzątam tym sobie głowy.

Azarath

Nagrywaliście ponownie w Hertz’u. Jesteście zadowoleni z efektów współpracy z braćmi Wiesławskimi? Osiągnęliście chyba dość unikalny efekt jeśli chodzi o to studio. Płyta brzmi złowieszczo ale i świeżo jednocześnie.

Z braćmi Wiesławskimi pracuje się rewelacyjnie! Są mega cierpliwi i otwarci na sugestie zespołu, a jednocześnie mega profesjonalni w tym co robią. Poza tym to zajebiści kolesie! Obaj bracia, Wojtek i Sławek byli totalnie zaangażowani w naszą sesję! Co do nagrań, to tym razem – podobnie jak w przypadku naszego debiutu „Demon Seed”  – całość materiału nagraliśmy i zrealizowaliśmy, łącznie z masteringiem w Hertz Studio. O kwestiach brzmienia, realizacji rozmawialiśmy z braćmi już parę miesięcy przed wejściem do studia, przygotowywaliśmy ich do naszej wizji brzmienia płyty. Chcieliśmy zrealizować album na jak najwyższym poziomie realizatorskim, wykorzystać na maksa możliwości jakie mieliśmy, zachowując jednocześnie własne niesterylne brzmienie.

Perkusja to zdecydowanie atut tego krążka. Przenosi go na nowy poziom ekstremy. Możesz opisać proces jej powstawania?

Jeśli chodzi o komponowanie materiału, to do swoich numerów czy riffów Zbyszek ma od razu perkusje w głowie, zostaje jedynie kwestia zagrania czy też aranżu. Więcej czasu zawsze zajmuje nam układanie perkusji do moich numerów/riffów, ale generalnie jesteśmy na tyle zgrani i wiemy o co nam chodzi, że idzie to dość szybko. Po skomponowaniu całego materiału na gitarach uderzamy do sali prób i robimy całość z bębnami. Kombinujemy różne wersje, aranże, aż jesteśmy zadowoleni.

Teraz pytanie podchwytliwe. Ile litrów i jakiego alkoholu przeszło przez Wasze ręce w trakcie sesji nagraniowej tak „złego” materiału? Wiadomo, że po odurzeniu Szatan łatwiej wstępuje!

Podchwytliwe? Piło się różnego rodzaju trunki, wiadomo, ale nikt już nie liczył wynoszonych worków butelek.

Drugie pytanie podchwytliwe polega na wyszukaniu w pamięci jakiejś ekstremalnej anegdoty związanej z jakąś trasą koncertową albo czymś podobnym. Czekam na jakieś zdeprawowane historie bo wiem, że lubicie dać upust emocjom (hehe).

Praktycznie ciągle opowiadamy tę samą historie, czyli najbardziej extremalne party w czasie koncertu w Warszawie w Przestrzeni Grafenberga w 2002r. Graliśmy tam wspólnie z Anima Damnata i Centurion, podczas koncertu podpaliliśmy fajerwerkami odsłuchy, zagraliśmy mimo to jeden z najdłuższych koncertów, a po koncercie było takie party na backstage, że skończyło się wyjebaniem wszystkich z klubu przez ochronę.
Grubo było też na Inferno fest w Oslo, party w pokoju części Carpathian Forest, z udziałem naszym i części składu ROOT i chłopaków z Naumachii. Było extremalnie, ale nie za bardzo do opowiadania:) Wystarczy że powiem iż wyrzucono wszystkich gości z pokoju hehe

Na pewno miewasz czasem takie sny, że jesteś sławny i bogaty a nagie dziewice wsadzają Ci winogrona do ust. Jak sobie wyobrażasz swoje życie gdyby death metal był tak intratny jak np. amerykański hip-hop?

Wystarczyłoby, gdybym po prostu mógł żyć z grania death metalu. Bardzo bym się ucieszył z możliwości porzucenia aktualnej pracy z dnia na dzień i możliwości skupienia się tylko na muzyce. Można oczywiście popuścić wodze fantazji i wyobrażać sobie życie podobnie jak w przypadku wygranej w lotto :)

W jednym z wywiadów stwierdziliście, że znacie swoje miejsce a to jest w podziemiu. Nowa płyta została wydana przez bardzo prężnie rozwijającą się Witching Hour, która ma większe możliwości niż Agonia. Czy coś się zmieniło w filozofii zespołu?

Nic się nie zmieniło w filozofii zespołu. WHP to prężnie rozwijająca się firma, ale to cały czas underground, wytwórnia prowadzona z pasji. Znamy się długo, mamy ze sobą świetny kontakt, wiemy czego możemy się spodziewać i był to najlepszy wybór z możliwych, z którego jesteśmy zajebiście zadowoleni!

Swoją drogą, jak doszło do podpisania tego kontraktu? Z czyjej inicjatywy się to stało i jakie są jego warunki? Zdradź ile możesz, resztę sobie dopowiemy (hehe).

Bartek interesował się nami już przy poprzedniej płycie, jednak myślę, że dobrze się stało iż papiery podpisaliśmy dopiero na najnowszy album. To idealny czas dla zespołu (nowy skład), jak i prężny rozwój wytwórni! Na razie podpisaliśmy deal na 1 album, ale jak wszystko będzie szło tak dobrze jak idzie, to pewnie przedłużymy umowę. Znamy się z Bartoszkiem długo, wiemy czego się po sobie spodziewać, a współpraca układa się bardzo dobrze. W grudniu dzięki wsparciu wytwórni ruszamy na pierwszą europejską trasę w towarzystwie między innymi Marduk, Tryptikon i Kataklysm.

Jakbyś miał wybrać sobie jakiś program telewizyjny do jurorowania to na co by padło? Popuść wodze wyobraźni.

Hmm, Strasburger i  jego żenujący żart prowadzącego są nie do pobicia, ale może np. mógłbym całkowicie odmienić repertuarowo znienawidzony przeze mnie program, oglądany przez babcie, „Jaka to melodia?” hehe. Ale to telewizja publiczna, więc „promocja satanizmu” nie przejdzie :)

Przedostatnie pytanie dotyczy teledysku, który nigdy nie powstał. Nie chcielibyście w ten sposób promować „Blasphemers’ Maledictions”?

AzarathPierwsza sprawa, to nie ma sensu robić teledysku na siłę, za ograniczone środki itp. bez możliwości pełnej realizacji pomysłów, a druga sprawa to gdzie taki teledysk promować? W sumie zostaje tylko internet, youtube. Naprawdę nie mamy na to ciśnienia. Oglądając jakieś nowe teledyski death metalowe stwierdzam, że nie widziałem ostatnio nic powalającego, obejrzysz i zapomnisz, nigdy do tego nie wracasz. Już wolę dobre koncertowe żywiołowe klipy w starym stylu. Wczoraj akurat obejrzałem w sieci premierowy klip AMON, oceniam muzykę i klip słabiutko. Na pewno nie będzie mi się chciało tego więcej oglądać, a nawet nie wiem czy będzie mi się chciało sprawdzać całą zawartość muzyczną albumu po tak słabym numerze. Czasy teledysków oglądanych z zapartym tchem na początku lat 90-tych w ” MTV „Headbangers’ Ball” bezpowrotnie minęły. W pamięci pozostanie wrażenie jakie wywarły na mnie premiery koncertowego klipu „Immortal Rites” czy później arcydzieło w postaci „Blessed are the Sick” wiadomego zespołu.

Na koniec powiedz do jakiej muzyki ostatnio machasz łbem i dłużej nie zawracam dupy. Wasze płyty mają stałe miejsce w moim serduszku i rozkurwiają je od środka – dzięki chłopacy! Hail Azarath!

Właśnie sprawdzam swojego playera i już mówię: „Providence” Immolation, KAT „Biało-Czarna”, Dissection „Reinkaos”, niewydany jeszcze Deus Mortem, Thunderbolt „Inhuman Ritual Massmurder”, nowy ABSU, Funeral Mist „Salvation”. Dzięki za wywiad! 666!

Tagi:




the best of


video


facebook

menu