5 pytań do… / Jacek Grecki – Lost Soul

Jacek Grecki / Lost Soul

– gitara, wokal

Jacek Grecki / Lost Soul @ Warheim.org1) Na wstępie nie może zabraknąć pytania o „Genesis”. Brzmi jak konkretny kawał roboty. Jakieś trudności podczas przygotowywania tak obszernego materiału?
Oj…wielki kawał roboty, a to ze względu na ilość pracy, jaką włożyłem w jego wyprodukowanie, jestem zmęczony i teraz, gdy składamy klip oraz kolejne części raportów studyjnych marzę, żeby już to się skończyło. Żaden z poprzednich albumów nie pochłonął ze mnie tak wiele energii. Przedsięwzięcie jest naprawdę ogromne. 16 studyjnych utworów trzeba było nagrać w taki sposób, aby – mimo tego, iż są to starsze kawałki – brzmiały nowocześnie, co najmniej na naszym obecnym poziomie, biorąc pod uwagę szeroko pojętą jakość „Immerse In Infinity”. Do tego dochodzi dbałość o zachowanie old-school’owego charakteru. Przede wszystkim jednak sam proces przygotowania utworów, których moi koledzy z zespołu nie grali nigdy wcześniej, oraz sama ich rejestracja zwaliła mnie z nóg. Robiliśmy wszystko po pracy i w weekendy, sam dojazd do studia w zakorkowanym mieście potrafił czasem wykończyć, a do tego bardzo dużo rzeczy edycyjnych robiliśmy sami w domu. Mógłbym jeszcze ponarzekać :) ale koniec już tego, bo… oczywiście efekt końcowy… achhh… jestem baaaardzo zadowolony :) wykonaliśmy kawał pracy i ze spokojem oczekujemy premiery. Jest mrocznie, przestrzennie, że tak powiem brudno-przejrzyście… mocny wokal, brutalne bębny, ciężkie i brudne brzmienie gitar, najlepiej brzmiący bas jak do tej pory, no…tylko solówki jakieś takie słabe ;) Finalnie, nie ma co się oszukiwać, Genesis to miazga dupy, więc nagramy sobie jeden egzemplarz na kasetę, weźmiemy wino i pójdziemy do lasu słuchać :)

2) Trochę się ostatnio obijacie „po świecie”.. Myślisz, że Lost Soul osiągnął już optimum jeśli chodzi o wojaże koncertowe?
Trudno powiedzieć, nie zastanawiałem się w ten sposób nad sprawą. Graliśmy kilka tras po Europie w 2005 roku, od 2002  do 2005 regularnie co roku była trasa po Polsce…2010 i 2011 ci co byli lub słyszeli o koncertach, to pamiętają… wiesz, mam totalnie luźne myśli stawiając w konfrontacji możliwość grania 150 – 200 koncertów rocznie po całym świecie, do 30 koncertów rocznie, czyli tak jak jest obecnie. W 2005 zagraliśmy około 100 gigów. Myślę o tym w ten sposób: jeżeli będzie dobra okazja i ciągłość w trasach koncertowych, nie ma problemu, ruszamy…ale nie mam ciśnienia czy jakichś wielkich marzeń. Bardzo cieszę się tym, co jest teraz, możliwością spędzania czasu z Ukochaną, z rodziną. Możliwością pracy nad muzyką w dość dobrych warunkach, co przedkłada się na jakość naszych wydawnictw…więc, jeśli powstanie sytuacja, że Lost Soul ma pojechać i zagrać kilka dobrych tras, bądź żyć z muzyki, to jest to do zrobienia, jeśli jednak nic z tego nie wyjdzie, nie ma problemu, nagrywamy dalej dobre płyty ciesząc się z muzy razem z tymi, którym się podoba.

3) Jak duży wkład w Twoje osobiste spełnienie ma Lost Soul? Swoją drogą, jak godzisz życie osobiste z tak aktywną formą życia?
Lost Soul to ogromna część mojego życia. Jeden ze sposobów na realizację siebie. Oprócz tego, że po wykonanej robocie, czyli – załóżmy – po nagraniu jakiegoś albumu lub po zrobieniu clipu, raportu studyjnego, zagraniu koncertu, napisaniu wywiadu, sam czuję zadowolenie, mam  również potężne wsparcie od bliskich, naprawdę potężne! W takiej sytuacji dużo łatwiej godzić granie z pracą właściwą. Oczywiście, bywa ciężko, bo bycie dobrym zespołem zobowiązuje i często trzeba odpuścić jakąś prywatę lub święty spokój dla „wyższych celów”. Jednak mam cholerną motywację i fani extremalnej muzy w wykonaniu Lost Soul będą rozpieszczani dopóki starczy mi pomysłów. Dodatkowo motywuje mnie  zazdrość i wszelkie negatywy w naszą stronę. Gdy przypadkiem dowiem się, że ktoś nas opluł, tym mocniej kręci mnie wymyślenie takich riffów, żeby jeszcze bardziej nas opluwano :) coś w stylu: ty mi śliną w twarz, to ja tobie ze spokojem i uśmiechem muzą po uszach… a tak poważnie, to jestem dorosły i w nosie mam takie rzeczy :) mam talent, realizuję się jako facet, kochamy się bardzo z moją Ukochaną i to jest najważniejsze, o! :)

Jacek Grecki / Lost Soul @ Warheim.org4) Jeśli miałbyś możliwość, to co byś zmienił w polskich realiach – co by miało bezpośredni wpływ na muzykę metalową w naszym kraju?
Cholera…nie wiem w jaki sposób, ale spróbowałbym dać ludziom więcej zarobić, żeby mogli kupować płyty, przychodzić na koncerty, napić się piwka czy drinka bez patrzenia do kieszeni czy na swój czas, wracać bezpiecznie taksówkami etc. Płyty by schodziły, zespoły miałyby lepiej, kluby byłyby pełne, zespoły miałyby lepiej i tak w kółko macieju przykłady. Z innej beczki, zlikwidowałbym gimnazjum, bo odkąd wprowadzili, coś się pozmieniało w ludziach, za dużo nauki mają, skandal! ;) …jeśli chodzi o sprawy czysto muzyczne, to nie chciałbym zabierać głosu, ponieważ najbardziej interesuje mnie zrobienie dobrej muzyki pod szyldem Lost Soul. Pochłania mnie to dosyć mocno i stąd być może brak wyrobionego poglądu, dotyczącego zmian w szeroko pojętej mentalności kultury metalowej w naszym pięknym kraju.

5) Jaki jest obecnie stosunek fanów do muzyki metalowej w Twoim odczuciu? Który okres koncertowy (w latach) uważasz za najlepszy i dlaczego?
Z racji doświadczenia mego, to zajebiście trudne pytanie :) tak po koleżeńsku mógłbyś nie stawiać mnie w takiej sytuacji, hehehe… ok., może ugryzę to w taki sposób…obecnie, ze względu na „Immerse In Infinity”, jestem absolutnie zafascynowany odbiorem przez ludzi naszej muzy. Nie mamy prawa narzekać, jest świetnie. Pracowaliśmy na to dwadzieścia lat. Na początku lat dziewięćdziesiątych, na każdy koncert młodych, nieznanych kapel, przychodziło 200-300 osób, nie 40 czy 70 jak to ma miejsce obecnie. Przez to, młode kapele teraz mają cholernie trudno. Zagajając nieco socjologicznie, moim skromnym zdaniem różnica tkwi we wzajemnym przenikaniu się ambicji obu stron, czyli zespół – odbiorca, odbiorca – zespół. Natomiast natężenie tychże ambicji ma podłoże historyczne. Gdy panował jeszcze komunizm i jakiś czas po zmianie ustroju, było nam wszystkim dużo ciężej zdziałać cokolwiek na jakiejkolwiek płaszczyźnie, począwszy od zakupu jedzenia, poprzez wyjście do knajpy, muzykę, zakup ciuchów, na biznesie kończąc…nasi rodzice mieli mniej możliwości i mniej kasy. Na przełomie wieków państwo zaczęło się bogacić. Poprawiła się dostępność sprzętu, wiedza o możliwościach sieci, i kupa innych rzeczy ciężko dostępnych wcześniej…gospodarka szła do przodu, ludzie stawali się bogatsi, przez to nieco bardziej roszczeniowi. Ludzie wymagają od zespołów cholernie dużo, dlatego na młode kapele przychodzi ich tak mało, bo…nie mają jeszcze sprzętu, płyty, clipu…te młode kapele Was potrzebują! Bo co innego może pobudzić ukrytą ambicję, jak wsparcie fanów? My to mieliśmy, pamiętam te czasy, było ciężej, ale muzyka była całym życiem. Dziękuję bardzo, pozdrawiam Wszystkich!

Tagi:




the best of


video


facebook

menu