Trauma (Polska)

TRAUMA

Jaroslaw „Mister” Misterkiewicz (gitara), Polska
www.trauma.art.pl
Autor: Kazan

Upór, siła, emocje, soniczny gwałt. Takie określenia łącza mi się w głowie ze słowem Trauma. Mister i spółka od 1988 roku (jeszcze jako Thanatos) robią swoje i z każdym kolejny materiałem zaskakują. Przyczynkiem do tego wywiadu stał się „Archetype Of Chaos”, najnowszy materiał tej hordy. Ja jestem tym krążkiem rozwalony, niech ktoś rzuci ręcznik na ring! Kilka słów na temat nowego albumu, początków oraz najbliższych planów zespołu od gitarowego Trauma poniżej.

Trauma

Na wstępie trochę się podliżę. Wasz ostatni album zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Muszę jednak przyznać, że wszedł mi zupełnie trudniej niż poprzednie nagrania – jest chyba mniej przebojowy, wymaga większej uwagi. Jak sam oceniasz ostatni Wasz materiał?

W pewnym sensie utwory zawarte na „Archetype Of Chaos” są proste od strony technicznej, ale masz racje mimo to trudniej się wchłaniają. Jakoś tak tym razem wyszło, kilka osób podobnie jak ty ocenia ten krążek, wiec chyba coś w tym jest. Gdybyśmy tworzyli muzykę rozrywkowa to media pewnikiem uznały by ten fakt za wadę i nie rokowałoby to dobrze na sprzedaż takiego produktu. Natomiast w stylistyce w jakiej obraca się Trauma to bez wątpienia można uznać za atut. Jeśli muzyka ma zostać w pamięci na dłużej niż wyłącznie moment kiedy się jej słucha po raz pierwszy, nie może być prosta w odbiorze. Mi osobiście „Archetype Of Chaos” bardzo leży i to na wielu płaszczyznach. Mam wrażenie, że jest przede wszystkim kompletny i spójny mimo odważnych skoków różne stylistyczne rejony. Przewspaniale został również wyprodukowany i to trzeba wyraźnie podkreślić bo to jest już poziom światowy.

Co obecnie porabiacie? Dużo macie już muzyki na kolejną płytę?

Staramy się w tym roku grać jak najwięcej koncertów i promować w ten sposób ostatni krążek Traumy. To jest dla nas absolutny priorytet w tym roku i póki co się udaje grać dużo przede wszystkim festiwali i pojedynczych sztuk. Zagraliśmy bez wątpienia w tym roku najwięcej koncertów co mnie niesłychanie cieszy gdyż od dłuższego czasu mamy niezwykle wysoka formę i gramy świetne sztuki. Tak, powoli przymierzamy się do robienia kawałków na kolejny album ale staram się nie ciśnieniować brakiem weny tak czasem mamy. Przyjdzie pora, że przyjdą pomysły i ruszy maszyna niczym ciężka lokomotywa.

Zadowolony jesteś z brzmienia jakie udało Wam się wycisnąć na ostatnim krążku? Wydaje mi się, że masz na wiosłach trochę więcej brudu co wypada bardzo dobrze i nawet gdy nie grasz akordami to dźwięki wydają się być pełniejsze.

Bardzo mi zależało aby „Archetype Of Chaos” brzmiało bardzo ciężko, potężnie, trochę brudno ale również na tyle selektywnie, aby bez problemu można było usłyszeć poszczególne instrumenty i wszystkie smaczki których jest sporo na tym materiale. Generalnie chciałem aby sound tej płyty nie przypominał innych naszych krążków ale tez nie był typowy dla studia Hertz. Jak widzisz teoretyczne założenia wcale nie były takie proste i początkowo nie mogliśmy złapać właściwego tropu ale w pewnym momencie nasze wspólne oczekiwania. Czyli moje chłopaków w studio się pokryły i od tego momentu poszło już jak z płatka. Tak jestem bardzo zadowolony z brzmienia i wydaje mi się, że jest to najlepiej wyprodukowany materiał naszego zespołu.

Ostro mnie jara Twoja gra i jestem ciekaw na ile świadomie pracujesz nad stylem a na ile jest on wynikiem jakiegoś żywiołu. Wydaje mi się, że trochę więcej takiego triolkowego grania znajdziemy na „AOC” niż na poprzednich albumach – mówię np. o fragmentach „The Slime”, wstępie „Cortex Deformation”. Zły trop? Trochę też jakbyś zwolnił i więcej grał takich pełnych, „wypuszczonych” akordów.

Fajnie, że Ci się podobają moje wypociny gitarowe, staram się aby moje granie nie było nudne i bezpłciowe. Chcę aby moje riff’y były nafaszerowane emocjami. Jak najbardziej wszystko co wypływa spod moich palców ma swój początek w mojej duszy. Wiem, że to brzmi fatalnie i naiwnie, ale taka jest prawda. Staram się nie planować, nie układać mozolnie riffów i gram rzeczy, które czuje, więc śmiało możesz nazwać mnie gitarzystą intuicyjnym. Mojego stylu poruszania się po dźwiękach gitary nie wykalkulowałem on jest wypadkową wielu lat grania na gitarze i tego co drzemie w moim sercu. Tak masz racje ten album jest nieco wolniejszy i jest to jedno z niewielu świadomych założeń na tej płycie. Odnośnie triol to zawsze lubowałem się w takich właśnie motywach i na nowej płycie być może jest ich więcej niż na wcześniejszych albumach. Dlaczego tak jest…? Nie wiem, na pewno nie jest to wynik świadomego działanie z naszej strony. Muzyka Traumy powstaje bardzo spontanicznie więc nie usiłujemy niczego zakładać z góry bo w przypadku naszego zespołu to się po prostu nie sprawdza.

Na tle całej płyty mocno wyróżnia się „A Dying World”. W środku jakieś plemienne brzmienia, bardzo ładne solo, końcówka niejako eksperymentalna. Nieźle pojechaliście!

Każdy z kim rozmawiam o zawartości muzycznej „Archetype Of Chaos” wskazuje na inny numer, który się wyróżnia na tle innych utworów. Według mnie oznaczać to może tylko jedno, dokładnie to o czym mówiłem już wcześniej. Płyta jest kompletna, spójna i równa mimo tylu naleciałości. Chcieliśmy się otworzyć na nowe wpływy i podejść inaczej do wielu rzeczy związanych z tworzeniem nowych aranżacji. Masz racje momentami pojechaliśmy ale z drugiej strony powiedz mi kto chciałby słuchać tylu albumów co nagrała Trauma, gdyby wszystkie one były takie same. Przyznam, że mając w dorobku tyle wydawnictw co Trauma trudno jest stworzyć kolejny, gdyż coraz większe jarzmo spoczywa na zespole. Coraz trudniej zaskakiwać a jednocześnie pozostać wiernym własnemu stylowi ale jak się okazuje nie jest to niemożliwe.

Skąd pomysł na tytuł krążka? Czy kryje się za nim jakiś koncept, który łączy wszystkie kawałki tematycznie?

Tu nie zaserwuje Ci oryginalnej, niezwykle ciekawej historii. Alhazred, który jest autorem wszystkich liryk zaproponował nam kilka wariantów z których wybraliśmy akurat „Archetype Of Chaos” i tyle.

Liryki piszą Wam często ludzie spoza zespołu. Dlaczego? Jak ważne są dla Was teksty i na ile cały zespół się nimi identyfikuje?

Nie tak do końca jest tak jak sugerujesz. Wszystko zależy od tego kto jest w danym momencie wokalistą. Piotr Zienkiewicz będąc w Traumie pisał wspaniałe teksty. Potem Chudy początkowo nieśmiało ale później pisał i pisze nadal bardzo dojrzałe liryki. Wyjątkiem był Kopeć, który stwierdził, ze niema talentu do pisania i się tym po prostu nie zajmował. Oczywiście, że nasze teksty są dla nas ważne i się z nimi utożsamiamy – jak najbardziej. Są one integralną częścią naszej twórczości. Lubię osobiście te pisane przez Łukasza Szurmińskiego i Chudego. Nieźle też pisał Piotr Zienkiewicz.

W tekstach (m.in. wspomnianym „A Dying World”) przewijają się dość krytyczne obrazy rzeczywistości. Krew, nienawiść, śmierć, upadek cywilizacji. Czemu akurat taka tematyka? Ogólnie chcesz też aby słuchacz wyciągał z tego jakieś konstruktywne wnioski wobec np. własnego życia / otoczenia?

A jakiej tematyki w tekstach spodziewasz się po zespole death metalowym? To raczej standardowa tematyka w tej muzycznej stylistyce. W tak gęstej agresywnej muzyce muszą być poruszane tematy w tekstach, które w jakiś sposób przynajmniej będą się komponowały z muzyką. To tyle ode mnie o resztę powinieneś zapytać bardziej Chudego. W kwestii doboru tematów Chudy ma wolną rękę więc nie chcę tu mądrzyć się za niego.

Trauma istnieje już ładnych kilka lat. Miałeś możliwość obserwować ewolucje sceny metalowej w Polsce. Jak oceniasz obecną? Interesuje mnie to głównie w kontekście nowych technologii, mp3, webzine’ów.

Połowa lat 80 – tych to był czas kiedy zaczynaliśmy grać i być częścią sceny. To był inny świat i inne możliwości, których w żaden sposób nie da się porównać z dobrodziejstwami postępu technicznego jakie mamy dziś. Komputery, home recording, pliki mp3, Internet , telefony komórkowe… bez dwóch zdań te rzeczy zmieniły diametralnie świat, zmieniły nas wszystkich wiec miały również kolosalny wpływ na niesamowity rozwój sceny. Skończyła się era pisania i wysyłania kosztownych listów, które zastąpiły emaile, poniekąd skończyła się również era kserowanych zines, które osobiście uważam za wielka stratę ponieważ miały swój klimat. Informacja dziś wygląda zupełnie inaczej ale to jest temat na inna dyskusję. Mam osobisty sentyment do tamtych czasów. Ludzie bardziej ceremonialnie podchodzili do słuchania muzyki dziś natomiast jest jej za dużo co zmanierowało publiczność. Takie jest przynajmniej moje zdanie.

Pytanie, które chodziło mi po głowie jakiś czas: dlaczego zmieniliście nazwę z Thanatos na Trauma zaraz na początku Waszej działalności? Czy chodziło o to, aby nie być kojarzonym z np. holenderskim Thanatos? Swoją drogą kapel o nazwie takiej jak Wasza obecna, znalazłem kilkanaście.

Tak, dość mocno w owym czasie deptał nam po piętach holenderski Thanatos. Ekipa Stephena była bardziej znana w podziemiu a później stali się jednym z liderów obok Pestilence, Sinister czy Gorefest – sceny holenderskiej. Uznaliśmy ze nie ma sensu upierać się przy tej samej nazwie i postanowiliśmy ją zmienić zanim dorobimy się debiutanckiego krążka. Jak widać, wpadliśmy z deszczu pod rynnę ale wówczas tego nie wiedzieliśmy. Masz rację, dziś na świecie funkcjonuje kilka bądź kilkanaście Traum ale teraz się tym nie przejmujemy – jest już za późno żeby cokolwiek zmieniać.

Czy dysponujesz jakąś kopią demówek Thanatos? Z tego co wyczytałem były dwie. Może udostępniłbyś je ciekawskim?

Mam gdzieś w swoim domowym archiwum skopiowane oba demosy z analoga na cyfrę, żeby szlak zupełnie tego nie trafił. Kilka lat temu, bracia Wiesławscy wystarczająco mnie wystraszyli, że w końcu się zmobilizowałem i zgrałem wszystkie nagrania korzystając nocami z ich sprzętu. Mam w głowie pewien plan dotyczący starych nagrań Thanatos ale mam nadzieję, że to zrozumiesz bo nie mogę pisnąć ani słówka na ten temat.

Jakie albumy ostatnio na Tobie zrobiły wrażenie? Słuchasz w ogóle nowości?

Oczywiście, że wciąż żywo interesuje się nowościami Jestem nie tylko muzykiem i kompozytorem ale również fanem muzyki. Niesamowite wrażenie zrobił na mnie najnowszy album Ozzy’ego Ozzborne’a ?Scream”. Obawiałem się trochę zmiany na stanowisku gitarzysty ale następca Zaka Wilde’a pozamiatał konkretnie grając świetne partie zarówno rytmiczne jak i sola. Nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem Chłopców z Aborted ale ich ostatnia EP „Coronary Reconstruction” bardzo mi się podoba. Świetne, melodyjne sola, wściekłe wokale, dynamiczne pełne mocy granie ocierające się trochę o Carcass. Jestem wielkim fanem Nevermore i ich najnowsza produkcja poszatkowała moja dupę jak kapustę. „The Obsydian Conspiracy” cuchnie geniuszem jak wszystko co nagrał ten band. Moher z łba!!!!!!!!!!!! Podoba mi się również Misery Index „Heirs to Thievery”, Fear Factory” Mechanize”, Hour Of Penance „Paradogma”, Severe Torture „Slaughter”, Fleshgod Apocalipse „Mafia”, Leng Tch’e „Hypomaniac”, Brain Grill „Quantum Catastrophe”. No generalnie sporo dobrej muzy ostatnio słucham spod znaku metalu wszelakiej maści.

Jacy gitarzyści mieli na Ciebie wpływ? Na co zwracasz uwagę słuchając gry innych wioślarzy? Co jest dla Ciebie w tym temacie najważniejsze?

Lubię i szanuje wielu wyśmienitych gitarzystów ale mam wrażenie, że konkretnie żaden z nich nie odcisnął na mojej grze wyraźnego piętna lub wszyscy po trosze ha,ha!!! Mogę wskazać Ci grupy jakie mnie inspirowały styl riffowania gitar rytmicznych, niekoniecznie sola które mnie w jakiś sposób ukierunkowały. Bez wątpienia Metallica, Slayer, Pestilence, Morbid Angel, Fear Factory, Machine Head, Celtic Frost, Mercyful Fate, King Diamond, Hate Eternal, wczesne Obituary, Sepultura, wczesny Deicide, Pan-Thy-Monium, Death, Cannibal Corpse, Gorefest… etc. Pewnie o wielu zapomniałem ale to tak mniej więcej. Co jest dla mnie jest najważniejsze w grze na gitarze? Może Cię zaskoczę ale wcale nie są to umiejętności techniczne i tego typu jak to nazywam fajerwerkowe granie. Dla mnie w muzyce najważniejszy jest klimat, zawarte w niej emocje czyli tak zwany feeling i szczery przekaz.

Na koniec zarzuć jakieś info o najbliższych planach zespołu. Gdzie będziecie grali itp..

Wciąż jesteśmy w rozjazdach i tak będzie również jesienią. Zagramy w Wodzisławiu Śląskim, Gubinie, najprawdopodobniej w Krakowie i kilku innych miastach, nie tylko na południu kraju. Dzięki za wywiad i wsparcie. Stay Traumed!

Tagi:




the best of


video


facebook

menu