Soulless (Polska)

SOULLESS

Daro (wokal, gitara), Polska
www.soulless.pl
Autor: Rimmön

Ostatnimi czasu o Soulless słyszy się dość dużo. Jest to zespół ambitny, mający jasno wyznaczone cele i konsekwentnie dążący do ich realizacji. Mózgiem tego przedsięwzięcia jest Daro i mimo wielu kłopotów z jakimi boryka się większość kapel podziemnych, prze on do przodu i pisze / nagrywa coraz lepszy stuff. Słysząc ewolucję Soulless na przestrzeni ostatnich, krótkich materiałów, zacieram łapska na pierwszy pełno czasowy krążek, który ukazać ma się na początku 2007 roku. Daro zaskoczył mnie długością swoich wypowiedzi. Nie spotkałem się do tej pory z tym, żeby ktoś tak przyłożył się do wywiadu. Zapraszam do lektury.

Soulless

Witaj Daro! Na wstępie muszę pogratulować bardzo udanego materiału „Summoning Heresy”. Powiedz jakie Ty masz odczucia na jego temat?

Hail! To mocny materiał, na pewno bardziej radykalny od poprzednich. Jest inny, a jednocześnie jest rozwinięciem swojego poprzednika tyle, że bez nadmiernego powielania pewnych schematów i powtarzania błędów. Za każdym razem bardziej świadomie postrzegam różne aspekty, mam na myśli szczególnie wady i niedociągnięcia. Chodzi mi o to, że sam staram się uczciwie oceniać to co robię. To właśnie zrobiłem przy pisaniu i nagrywaniu „Summoning Heresy”. Tak też będzie dalej. Ta muza ma niszczyć i swoją autentycznością. Widzę, że ludzie tak ją właśnie czują.

To teraz z innej strony. Skąd wybór Sepultury na cover i dlaczego właśnie „Necromancer”? Czyżby względy sentymentalne?

Tak. Sentyment i uwielbienie dla tego rodzaju grania. Ten bend to jeden z pierwszych jakie usłyszałem. Także to odbiło jakieś piętno na mnie. Co prawda nie słychać ich wpływu w kawałkach, które układam na co dzień, jednak wybór tego kawałka z perspektywy czasu wydaje mi się tyle słuszny co i oczywisty. Moje pierwsze zetknięcie z gitarą to było właśnie ogrywanie kawałków z „Bestial Devastation” czy „Schizophrenia” więc sam widzisz… Na cover wybieram zawsze kawałek, który jako pierwszy wpadnie mi do głowy, a przy okazji miał na mnie w przeszłości znaczący wpływ. Tak było i tym razem. Aranżacje w „Necromancer” postanowiłem jednak zmienić. Nieco uwspółcześnić, dopasować do oblicza Soulless, tak aby ten zabytek dobrze uzupełniał „Summoning Heresy” a nie był czymś zbędnym i wciśniętym na siłę. Obecnie wiele kapel popada w taki absurd, ma taką dziwną manierę nagrywania czyichś kawałków na siłę. Robią to chyba tylko po to by zainteresować sobą więcej ludzi, ale ma to często zupełnie odwrotny skutek. Tak więc na „Necromancer” dokonałem pewnego tuningu, dzięki czemu jest on integralną częścią nowego stuffu Soulless. Interpretacja bardziej zakręcona, ale i niemniej brutalna od oryginału. Swoją drogą zastanawialiśmy się kiedyś co Brazylijczycy powiedzieli by na naszą wersję, nie chodzi mi o ich opinie teraz tylko właśnie w latach osiemdziesiątych. Pewnie powiedzieliby, że to jakiś kurewski żart albo pomyłka hahahaha, że to w ogóle nie Sepa hehehehehe Wracając jeszcze na chwilę do samego wyboru kawałka. Wiem, że spore grono słuchaczy spodziewałoby się po nas raczej songu z repertuaru wczesnych płyt Immolation czy Morbid Angel. Myślę jednak, że udało nam się zaskoczyć ale i nie zawieść!

Jak to jest, że zespół istniejący już 6 lat, który jest tak aktywny muzycznie nie podpisał jeszcze kontraktu z jakąś bardziej znaną wytwórnią? Wolicie zostać w podziemiu czy jest to jakby „narzucone” z góry?

Te 6lat to powiedziane trochę na wyrost. Faktycznie początki Soulless to koniec 2001 roku jednak w przeciągu tych kilku lat było sporo przerw w działalności, totalnego niebytu na scenie. Wszystko to spowodowane niestabilnym składem, lub nawet jego brakiem, o problemach finansowych nawet nie wspominam. Także istniejemy tak naprawdę krócej. Nie jestem też do końca pewien czy sporo nagraliśmy w przeciągu tych lat. Licząc po kolei, dwa dema składające się na „Total Desecration”, „Peri Psyches” i teraz najnowszy „Summoning Heresy”. Także częstotliwość nagrań nie jest duża, imponująca może być raczej ilość wszelakich splitów czy zagranicznych wersji tych materiałów. Ukazały się i płyty i kasety. Było trochę kompilacji, a kolejnych kilka już w drodze… Będzie też trybut dla Deicide. Sporo takich hołdów przeleciało nam koło nosa, ponieważ skład był często w rozsypce i niemożliwością było zarejestrowanie coveru na czas. Tak właśnie było z trybutem dla Carcass. No ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Tak, Soulless to cały czas zespół podziemny, nam jest tu dobrze. Nie jestem pewien czy warto stąd wychodzić hehehehe. Co do kontraktu ze ‚znaną wytwórnią’ to te z którymi podpisywałem papiery i współpracowałem, w podziemiu są znane. Jeśli chodzi o ‚powierzchnię’ sceny, to ostatnio podpisałem wstępną umowę z amerykańską wytwórnią Butchered Records (sublabel większej Severed rec.) na wydanie „Summoning Heresy” na CD. Co zabawne, propozycja padła zanim koleś usłyszał materiał. Znał nas dzięki splitowi z Exsecrator, który z tego co się orientuję ma całkiem niezłą dystrybucję w Stanach. Zaskakujące jest tylko to jak szybko sprawy się toczą. Płyta będzie dostępna z początkiem lata. Szkoda, że polscy wydawcy tak szybko nie uskuteczniają swoich zamierzeń. Padła też sensowna propozycja wydania pierwszego pełnometrażowego materiału Soulless Profanation i to nie tylko ze strony wspomnianej Butchered rec. Ale nie chciałbym na razie nic więcej mówić. Także jak sam widzisz, to czy my ‚chcemy’ lub ‚nie chcemy’ albo ‚musimy’ bądź nie zostać w podziemiu nie jest tak naprawdę zależne od nas samych. Jak widać zachodni wydawcy mają większe możliwości, łatwiej i szybciej można się z nimi dogadać. Temat tej ‚znanej wytwórni’ jest dość szeroki. Bo widzisz, w kraju nie mamy podpisanej np. umowy z żadną ‚pierwszoligową’ stajnią, jednak nie ze względu na brak zainteresowania nami tylko z tego powodu, że nie mamy jeszcze nagranej dużej płyty. Duże wytwórnie coraz rzadziej podejmują się wydawania splitów, a jeśli już to totalnych pewniaków jeśli idzie o pewien pułap sprzedaży. Tak więc Soulless na sklepowych półkach pojawi się wraz z momentem wydania długograja.

MetalRulez wydało kasetową wersję „Summoning Heresy”. Co sądzisz o tym formacie w dobie internetu, mp3 czy chociażby płyt CD? Według Twoich obserwacji, kasety mają jeszcze swoich zwolenników?

Dobre pytanie. Widocznie mają nadal. My byliśmy pierwszym bendem MetalRuleZ, któremu Kuba wydał taśmę. Chyba utarliśmy jakąś ścieżkę bo po naszych dwóch wydanych jak dotąd dla MetalRuleZ taśmach, kilka kapel się przemogło i odważyło się też na ten niemodny nośnik. Wiem też, że teraz Kuba zabrał się za wydanie kolejnego tasiemca. To chyba świadczy, że zainteresowanie jakieś tam jest. Oczywiście jest ono nieporównywalnie mniejsze niż to zapotrzebowanie na płyty, ale jednak jest. Kasety kupują Ci maniacy dla których metal to coś więcej niż tylko muza. Widać tacy ludzie szukają lub chcą dzięki temu nośnikowi powrócić pamięcią do klimatu z przeszłości. Ja sam nadal zbieram nowe materiały na kasetach, są to (tak jak i nasze) taśmy o ściśle limitowanym nakładzie, skierowane głównie do kolekcjonerów. Oczywiście częściej słucham płyt, ale to nie zmienia faktu, że kolekcjonuje muze na tak niepraktycznych nośnikach jak kaseta czy winyl. Takich sentymentalnych wykolejeńców jest trochę. Mogłoby się wydawać, że mało kto ma już odtwarzacz kaset, a jednak. „Summoning Heresy” zostało wydane na kasecie także w Szwecji dzięki Inner Voice rec. Taśmaka wyda prawdopodobnie też brazylijska Hellspike records. Chociaż w wypadku tego kraju nie ma w tym nic dziwnego hehehehehe. Tamtejsi maniacy to prawdziwi fanatycy! Z pewną grupą ludzi z Brazylii stale koresponduje, jeszcze od czasu tamtejszego wydania „Total Desecration”. To naprawdę oddani sprawie ludzie. Jeśli chodzi o mp3 to nie traktuje tego serio, jest to dla mnie tylko forma wizytówki kapeli. Dzięki temu mogę tylko ocenić czy muza mi podchodzi czy nie. Jednak nie wyobrażam sobie słuchania na dłuższą metę tylko mp3. Dla mnie istotną role odgrywają teksty, przekaz, image, grafiki z okładki i to co ogólnie sobą kapela prezentuje. To wszystko o niej świadczy i dla mnie jako fana, odbiorcy jest bardzo istotne. Ja wiem, że tego problemu piractwa nic nie powstrzyma, ale nie mam też zamiaru za wszelką cenę iść z ‚duchem czasu’.

Apropos zwolenników ciężkiej muzyki. Jak się prezentuje Katowicka publika kiedy dla niej gracie? Dużo maniaków przychodzi na koncerty?

Tak w ogóle to już dawno z Soulless nie graliśmy koncertów. Ale gdy gramy w naszym okręgu zawsze możemy liczyć na dobre przyjęcie. Aby zapewnić jakąś tam frekwencje trzeba zająć się oczywiście nagłośnieniem koncertu. Ale to akurat nie problem. Gorzej z tym czy ludziom się będzie chciało zwlec dupy. Ludzie są różni, jak to wszędzie. Jest oczywiście ekipa, która nigdy nie zawiedzie. Co śmieszne było kiedyś tak że na nasz koncert przyszło więcej ludzi niż na gig organizowany przez dużą agencję z naprawdę znanymi kapelami. Ale to nie był widocznie sezon na tego typu trasy, pewnie dlatego ludzie to zbojkotowali hehehe. Generalnie jest dobrze, chociaż czasami naprawdę są momenty kiedy można się załamać. W tym kraju niewiele kapel może liczyć na super frekwencję.

Jeszcze odnośnie sceny w naszym kraju. Zmienił byś coś w niej gdybyś miał taką możliwość? A może coś Cię w niej wkurwia?

Głównie podejście ludzi. Kiedyś nie było dostępu do muzy to ludzie robili wszystko co mogli, ‚stawali na głowie’ aby dojść do jakiś nagrań. Teraz chyba za łatwo wszystko ludziom przychodzi, nie mówię tu tylko o płytach, ale właśnie o chodzeniu na koncerty. Czasami patrząc na plakat i widząc doborowy skład można by się było spodziewać tłumów, a tym czasem przychodzi ekipa tych najbardziej oddanych. Co jest tym bardziej wkurwiające, że czasami na koncert do Mega Clubu przyjeżdżają maniacy z drugiego końca Polski, a jakimś ‚wyjadaczom’ nie chce się ruszyć dupy z pobliskich osiedli. Fuck’em all! A co do kapel w polskim podziemiu to jest naprawdę sporo hałasu, zresztą sam wiesz. Jest na czym ucho zawiesić, są oczywiście pewne przykłady tendencyjności i podążania za modą – takie gówno olewam – ale dobrej, autentycznej muzy jest pod dostatkiem. Szkoda tylko, że tak niewiele kapel wspiera się nawzajem. Często można się spotkać z jakąś wyniosłością i jakąś taką ‚dumą’ na wyrost. Śmieszy mnie to. Sporo grajków liczy też na podpisanie niewiadomo jak intratnego kontraktu, który miałby w ich mniemaniu zaowocować zajebistą promocją i trasami koncertowymi. Zapominają o tym, że „nie od razu Rzym zbudowano”. Chodzi mi o to, że są kapele żyjące złudzeniami a przy okazji nieco egocentryczne. Myślą, że po nagraniu demosa drzwi wielkich wytwórni będą stały przed nimi otworem. Nie utożsamiają się w ogóle z podziemiem, mają to w dupie. Często wymieniam się naszymi płytami z wytwórniami i inny kapelami. Zdarzyło mi się jednak kilka razy, że kolesie dali mi do zrozumienia w mniej lub bardziej oczywisty sposób abym spierdalał i że takie bzdury to nie dla nich. W ich stosunku do chodzenia na koncerty też jest coś dziwnego. Słyszałem kilka razy takie buńczuczne stwierdzenie, cytuje ‚po co mam iść na taki koncert jak kiedyś będę grał z tymi gwiazdorami trasę’. Marzenia marzeniami, ale jak takie podejście się rozpropaguje to za niedługo nikt nie będzie chodził do klubów! Także ta soda, która odjebała kilku ludziom w podziemiu też mnie wkurwia. Ale nie mam zamiaru nic tu zmieniać, przynajmniej mam się z kogo pośmiać hehehehe.

Od niedawna Soulless funkcjonuje także pod nazwą Soulless Profanation. Skąd taki pomysł? Nie wydaje Ci się, że ludzie i tak będą kojarzyli Soulless jako Soulless?

Dlatego właśnie nie zmieniłem nazwy całkowicie. W sumie o to chodziło, aby mimo pewnej modyfikacji, Soulless to było nadal Soulless. To, że jesteśmy teraz Soulless Profanation spowoduje że ludzie nie będą nas już na pewno mylić z innymi ‚soullessami’. Poza tym, moim zdaniem obecna nazwa lepiej oddaje charakter tekstów i muzy.

Swoją drogą, nazwa Soulless jest dość popularna na scenie metalowej. Naliczyłem dziewięć zespołów używających jej jako swojego szyldu (w tym nawet jeszcze jedna z Polski). Powiedz mi może przy tej okazji, skąd pomysł na właśnie taką nazwę dla zespołu?

Z tego co wiem to w kraju już tylko my zostaliśmy. Nasi krajanie się ponoć przemianowali. A nazwa wynika stąd, że akurat takie słowo wydawało mi się najlepsze na nazwę dla kapeli. Wiesz, jak szukałem nazwy byłem chyba jeszcze w podstawówce, czyli na długo przed tym jak założyłem zespół. Ale już wtedy o tym myślałem. Gdybym dziś wymyślał nazwę to pewnie rezultat byłby inny. Ale to i tak bez większego znaczenia bo teraz jest Soulless Profanation.

Jak już sobie tak wesoło rozmawiamy (hehe) to chciałbym wiedzieć jakie są intencje Soulless. Może wyrażę się jaśniej. Czy Soulless jest zespołem satanistycznym? W waszej muzyce jest bardzo dużo przesłanek ku temu a obecnie nawet logo Soulless Profanation zyskało bardziej satanistyczny wydźwięk.

Zamysł tekstowy Soulless Profanation jest zdecydowanie antyreligijny czy też anty-duchowy w ogóle. To można interpretować na wiele sposobów. Jeśli więc ignorancja, zaprzeczenie temu co ogólnie przyjęte za prawdziwe, nienawiść i chęć ośmieszenia tej całej farsy oznacza dla kogoś Satanizm. To widocznie tak jest. Interpretacja tekstów leży zawsze w gestii słuchacza, może on je traktować jako mój manifest poglądów, jeśli znajduje jakieś wspólne wyznaczniki to może też je połączyć z jakąś ideologią. Np. z Satanizmem, który jest zaprzeczeniem religii, zaprzeczeniem istnienia bezcielesnych tworów, który jest równoznaczny z wolnością, swobodą, stylem życia. Jeśli tak to postrzegasz to spoko.

Ludzie różnie odbierają moje teksty, pomijając fakt, że niektórzy w ogóle ich nie czytają. Ale jeśli ich interpretacje nie są sprzeczne z moimi założeniami to ok, mogę je przyjąć za jedną z wielu wersji. Mówię o wielu wersjach, ponieważ gdy zaczynam pisać, mam pewien zamysł, mam coś do przekazania albo po prostu chce to przelać na papier. Jednak często słowa nie są w stanie wyrazić niektórych myśli, odczuć. Przez to dobór słownictwa jest dosyć luźny a to powoduje mnogość sposobów w jakich mogą być odczytywane moje intencje. Dlatego też postanowiłem zradykalizować nazwę, wprowadzić bardziej wymowne logo. To wszystko aby wyraźne wyznaczyć obszar, w którym mam zamiar się poruszać. Takie rozwiązanie nie powinno dawać jakichkolwiek możliwości na mylne postrzeganie idei tej kapeli. Jak widzisz zależy mi na doskonaleniu tekstów i coraz dokładniejszemu opracowaniu przekazu, który stanowi integralną cześć zespołu.

Czym dla Ciebie jest ten zespół i muzyka jaką grasz? Miałeś jakieś założenia albo cele przy zakładaniu Soulless?

Założyłem Soulless z kilku powodów. Dla własnej satysfakcji, którą daje mi możliwość wyrażenie samego siebie, spełnienie się jako autor muzy i tekstów, czy też po prostu dla czystej przyjemności. Bardziej trywialna przyczyna, wymieniłbym ją na pewno jako ostatnią, to fakt, że granie i zajmowanie się właściwą egzystencją zespołu jest czasochłonne. Ja nie lubię marnować czasu, nie rozumiem znaczenia słowa ‚nuda’. Każdą wolną chwilę poświęcam muzyce, poświęcam Soulless i promowaniu tej kapeli. Szczerze mówiąc to nie wiem co by mi dawało motywacje w codziennym życiu gdyby nie ten bend. Wiesz mam na myśli przetrwanie tak parszywych obowiązków jak praca itp. Soulless na pewno spełnia w jakiś tam sposób moje marzenia i mimo że jestem racjonalistą to uważam, że marzenia – albo może inaczej to powiem – zakładanie jakiś realnych do zrealizowania planów jest najlepszym motorem dającym chęć do życia. Do życia w otoczeniu, które jest jednak dość nieprzechylne indywidualnym jednostkom, społeczeństwo nie lubi tych, którzy chcą i robią coś po swojemu. Coś co nie do końca można sklasyfikować i coś co nie jest rozumiane przez ogół.

Tego tematu nie mogę pominąć. Jeśli byś miał zamienić miejscami, Soulless z jednym ze znanych Ci i lubianych gigantów sceny metalowej to kto by to był?

Kurde trudne pytanie. Wiesz taka zamiana miejsc z wielu względów mogłaby być ziszczeniem marzeń, ale z drugiej strony wolę dojść do wszystkiego po swojemu. W sumie większość tych kapel ciężko pracowała na swój sukces. Ci ludzie okupili to pewnymi wyrzeczeniami. Raczej nie byłbym w stanie (nawet abstrakcyjnie) pozbawić ich dorobku tylu lat. Wiesz gdybym miał możliwość zagrania trasy z taką kapelą jako sesyjny grajek to oczywiście byłby to dla mnie zaszczyt i wielka frajda. Ale co innego w tym uczestniczyć a co innego samemu do tego dojść. Wspinanie się na wyżyny po plecach innych i kosztem ich wysiłku jest bez sensu bo i tak się długo nie utrzymasz ‚na górze’. Dlatego nie za bardzo rozumiem ludzi, którzy grają ale nie tworzą tak naprawdę nic swojego, no ale to już ich sprawa. Mnie by to nie wystarczyło. Zawsze gdy się nad czymś pracuje, nawet gdy autorem planu jest ktoś inny, trzeba wnieść do tego coś od siebie, to taki dowód że jest w nas coś, jakaś cecha właściwa tylko naszej osobie. Tylko wtedy efekt końcowy cieszy i sam w sobie jest już nagrodą.

Z tego co mi napisałeś wynika, że Soulless jest praktycznie jednoosobową kapelą z muzykami sesyjnymi. Czy tak powinniśmy ją odbierać?

W zasadzie tak właśnie jest, ponieważ jedyną osobą, która towarzyszy mi w Soulless od dłuższego czasu jest Braniol (bas). Jednak jak sam kiedyś przyznał ze względu na brak jakiegokolwiek wpływu na muzykę jest tylko jej wykonawcą przez co ma to ‚sesyjny’ charakter. Oczywiście jest on oddany zespołowi na swój sposób, dlatego jest normalnie wymieniany w składzie. To, że tylko ja układam muze ma i dobre i złe strony, chociaż osobiście myślę, że taki układ wychodzi na dobre pod względem spójności stylistycznej Soulless. Wszystko jest wyważone i przemyślane, nie ma tu nagromadzenia elementów wynikających z sugestii kilku osób – rozbieżności. Drugi plus to fakt, że muzycy bierni w układaniu muzy, a którzy ją wykonują są w stanie z jakąś tam dozą obiektywizmu ją ocenić. Oczywiście nie do końca tak jest bo jednak sami w tym uczestniczą, ale jednak wygląda to u nas nieco inaczej niż w większości kapel. Ja układam partie na dane instrumenty a od drugiej strony wymagam ich odegrania.

Jeśli możesz to porównaj powstawanie dwóch ostatnich materiałów ? „Peri Psyches” i „Summoning Heresy”. Ile to wszystko trwało, jak przebiegało i jaki wkład wnieśli w to inni muzycy?

Mimo wyraźne słyszalnych różnic między tymi dwoma materiałami, to powstały one w bardzo podobny sposób. Wiesz, „Summoning Heresy” to w moim przekonaniu rozwinięcie stylistyki podjętej na „Peri Psyches”. Całość jak zwykle ułożyłem w domowych ‚zaciszu’ hehe. Także wszystkie kawałki z gotowymi aranżacjami, z podziałem na instrumenty i z większością obmyślanych szczegółów przyniosłem na próbę. Potem to już była tylko kwestia czasu, aby nauczyć się wykonywać całość na odpowiednim poziomie no i usłyszeć jak to w zasadzie w całości brzmi, abym wiedział co jeszcze mogę ewentualnie zmienić. Wywaliłem może ze dwa riffy, kolejne dwa patenty zmieniłem. Tak to mniej więcej wyglądało. Na próbach kawałki ogrywaliśmy z metronomem, aby wszystko było jasne i każdy wiedział w jakim tajmie ma się zmieścić. Zero ściemy, chociaż nie będę ukrywał, że i tym razem pojawiło się kilka potknięć, które co bardziej wymagający słuchacz wychwyci. Postanowiłem jednak, że nie będziemy niczego wyrównywać i obędziemy się bez pewnych studyjnych sztuczek! Jest jednak jedna zasadnicza różnica między „Summoning Heresy” a tym wszystkim co do tej pory nagraliśmy. Mianowicie ślady garów zostały nagrane na samym końcu! Wynikało to z charakteru w jakim pomagał nam Maciek (Faeces / Mutilation). Zagrał on swoje partie do nagranego już materiału. W sumie prócz mnie tylko On miał jakiś wpływ na efekt końcowy. Maciek dostał na płycie materiał (gitary i klik metronomu) oczywiście jakiś czas przed wejściem do studia, aby móc indywidualnie go opanować. Już w samym studio podczas nagrywania perkusji mogłem na bieżąco ustalać z Maćkiem o co mi konkretnie w danym kawałku czy też jego elemencie chodzi. Cześć rzeczy zagrał tak jak go o to poprosiłem, a cześć zupełnie po swojemu. I nie ukrywam, że wyszło to nam na dobre hehe. Koleś miał naprawę ciekawe pomysły i głupotą byłoby ich nie wykorzystać. Wiesz, on po prostu dobrze wyczuł cały klimat, a nawet pewien mój pomysł na charakter tego materiału. Nie było sensu aby go stopować, aby ograniczać jego interpretacje rytmicznej warstwy „Summoning Heresy”. Gdy zsumuje się te wszystkie elementy słyszymy właśnie taki masywny i dość pogmatwany materiał. Wydaje mi się, że udało się nam zrobić coś swojego. „Summoning Heresy” jest dość szalonym materiałem, ale jest tam wiele takich ‚smolistych’ ociężałych fragmentów, w naszej subiektywnej ocenie jest tam wszystkiego w sam raz.

Z tego co wiem, Wasze wydawnictwa są dostępne tu i ówdzie poza Polską. Jakie są reakcje na Soulless za granicą?

Za czasów „Total Desecration” były one umiarkowane, ale były to pierwsze dwa demosy Soulless, a sam zespół jeszcze raczkował. Oznajmiliśmy po prostu światu swoje istnienie. Warto było, niektóre kontakty ‚procentują’ do dziś. Przy okazji „Peri Psyches” recenzje były już znacznie lepsze, to był duży skok jakościowy w stosunku do „Total…”. Ale nie ma się co czarować, że standardem brzmienia nie dorównywaliśmy naszym zachodnim kompanom. Nie są to jednak żadne zawody, a szczerość muzy i same intencje wystarczyły aby przekonać do siebie większe grono osób. Teraz jest „Summoning Heresy”, które broni się znakomicie a jednocześnie nawet wybija. Zły to jednak byłby znak gdyby tak nie było, każde nagranie musi być kolejnym krokiem na przód. Zawsze przykładałem sporą wagę do tego aby zagraniczni maniacy mieli dostęp do muzy Soulless. I tak „Total Desecration” ukazało się m.in. we Francji i Brazylii. Wraz z „Peri Psyches” naprawdę udało nam się zalać podziemie hehehehe. Split z Kamaloka (wydany w Estonii), split z Exsecrator (wydany przez włoską Eyes of the Dead prod.) mający dobrą dystrybucje w Stanach. „Peri Psyches” dostępne też jest w Bułgarii. Doliczmy do tego po raz kolejny współpracę z brazylijską wytwórnią Anaites prod., która już chyba na stałe opiekuje się nami za oceanem. Oczywiście wszystkie materiały wydane są też w kraju. Teraz przyszedł czas na „Summoning Heresy”. Taśma wydana w Szwecji, nadchodząca kaseta i płytowa wersja w Brazylii. W Bułgarii i w Rumunii (to dla mnie prawdziwy szok hehehe) jest już dostępna płyta. „Summoning Heresy” ukarze się też w USA, z dwoma kawałkami z „Peri Psyches”, no ale to już wymóg wydawcy. Także jak widzisz wojujemy i to całkiem ostro. Recenzje zagranicznych zinów są bardzo pochlebne. Udało mi się zaaranżować sporo wywiadów dla zagranicznej prasy, ostatnio udzielam ich chyba więcej niż dla rodzimej. Dostaje już pierwsze listy od maniaków zza granicy, także zaczyna się dobrze. Wiesz, wraz z każdym materiałem chcemy iść do przodu, ale i od tej strony czysto wydawniczej – chcemy docierać do większej grupy ludzi. Nie robię jednak nic na siłę, „Summoning Heresy” zostanie wydane w kilku miejscach na globie, bo jest zapotrzebowanie na muzę i ludzie są ciekawi tego co robimy. Tak już całkiem na marginesie w recenzjach z zachodu często pojawia się opinia, że gramy techniczny black/death kiedy np. w kraju zalicza się nas do death metalu. Ani jedna ani druga klasyfikacja nam nie przeszkadza, ciekaw jestem tylko skąd wynika ta różnica…

Apropos zagranicy. Zdarza wam się grywać poza granicami naszego kraju? A z drugiej strony jak jest z graniem w kraju? Dostajecie propozycje grania czy musicie sami załatwiać takie rzeczy?

Obecnie Soulless nie gra w ogóle na żywo. Tak, dostaliśmy już propozycje zagrania trasy za granicą. Odbędziemy ją na początku 2007 roku, obejmować ona będzie Bułgarię i Grecję, zahaczymy też o Rumunię. Organizacją całości zajmie się Distributor of Pain, bułgarska wytwórnia, która organizuje koncerty całkiem znanych kapel. Wiem że obecnie robili coś dla Sinister. My zagramy te koncerty pewnie wraz z jakimiś lokalnymi zespołami. Jeśli chodzi o pojedyncze koncerty, to z reguły było pół na pół tzn. wiesz cześć wynikała z zaproszeń, a cześć sami organizowaliśmy.

Moje pytania nie mogą pominąć tak istotnych kwestii jak nowo powstałe projekty i mam nadzieję, że nie będziesz szczędził informacji na ten temat dla potomnych. Zacznijmy od Sturmgewehr666. Kto jest w to zamieszany i z czym to się je? Jestem bardzo ciekawy co macie zamiar pokazać światu?

Za datę powstania Sturmgewehr666 przyjęliśmy 2 kwietnia 2006. Założyłem ten bend, ponieważ miałem sporo pomysłów, które nie pasują do Soulless Profanation. Muza jest bardziej tradycyjna, szybka i chamska. Taki bardziej korzenny rodzaj death metalu z black metalowymi manifestami. Obecnie dokładamy wszelkich starań aby sfinalizować nagrania pierwszego demo. W skład zespołu wchodzą Buldo z Belfegor – gary, Mumin – wokal (miał epizod na trasie z Deception, a także wcześniej darł ryja w innych bendach), na basie hałasuje Maniek z Hellspawn. Sama muza jest tyle bezkompromisowa co wulgarna, wiesz zero zbędnej filozofii. Czegoś takiego mi brakowało, a Soulless nie daje aż takiej swobody, wiesz jestem tradycjonalistą i nie chciałbym aż tak mieszać tak różnych stylów. Sturmgewehr666 traktujemy na specjalnych zasadach, mamy jednak zamiar grać koncerty i zrobić wszystko aby Sturm był normalnym zespołem, a nie tylko projektem. Możliwe, że jeśli sprawy ze składem w Soulless Profanation będą się dalej komplikować to zastępczo będziemy grać koncerty właśnie ze Sturm. Jest to zupełnie inny rodzaj ekstremy, bardziej pierwotny i zezwierzęcony, a ręczę swoim łbem, że nie zawiedziemy! Wraz z warszawskim deathowym Mesmerized szukamy wydawcy na split, który będzie prawdopodobnie zatytułowany „Deathreich Decalogue”.

Drugim projektem jest Panzerkampf (skąd to zamiłowanie do niemieckiego nazewnictwa?). Wiadomo mi tylko, że to noise’owo – ambientowy projekt czyli dość skrajnie. Liczę, że zdradzisz coś więcej?

Panzerkamf, powstało wcześniej od Sturmgewehr666. No może nie sam projekt, ale jego zamysł. Niemieckie nazewnictwo to w tym przypadku zupełny zbieg okoliczności wynikający z podobnych upodobań… Panzerkampf został powołany do życia przez Adestroyera znanego z tworzenia dźwięków, (w zasadzie powinienem powiedzieć) anty-dźwięków na nieco odmiennej scenie niż nasza. Tak jak powiedziałeś, ten twór oscylować będzie gdzieś w granicach noise’u, ambientu. Adestroyer, skontaktował się ze mną jeszcze pod koniec 2005 pytając czy nie nagrałbym partii gitar. Koleś ma po prostu pomysł aby połączyć brzmienia które wytwarza na co dzień z ekstremalnym metalem. To ostatnie to właśnie moja działka.

Z tego co wiem Adestroyer zaprosił ludzi z totalnie różnych ‚bajek’. Ja co prawda swoją cześć roboty już mam za sobą (wiosła nagrałem bodajże w lutym 2006), ale szczerze mówiąc sam jestem ciekaw efektu finalnego, nie mam zielonego pojęcia co z tego wyjdzie. Wiesz Panzerkampf to taka układanka, tak jakby kilku architektów projektowało jeden dom, może wyjść z tego naprawdę niezły burdel hehehehehe ale o to właśnie chodzi, o zrobienie czegoś bardzo ekstremalnego i jeszcze bardziej odpychającego. Ciekawostką może być fakt, że zostaną użyte dwie perkusje, jedna tradycyjna – żywa, a druga natomiast generować będzie te bardziej industrialne, nienaturalne dźwięki, a w zasadzie hałasujące uderzenia. Już dawno nie czułem takiego zniecierpliwienia w oczekiwaniu na gotową muzę i nagranie. Możliwe, że dla fanów tradycyjnego metalu będzie to tylko hybryda, jakaś ciekawostka. Jednak dla mnie będzie to niewątpliwie spore doświadczenie.

Patrząc na listę wydawnictw dopisywanych na konto Soulless, widać, że nie próżnujecie. Jak to się dzieję, że co chwilę wydajecie nowe splity? Kto wychodzi z takimi inicjatywami i jak to się odbywa?

Z reguły jest tak, że jeszcze przed nagraniem materiału wiem kto jest zainteresowany naszą muzą. Niektóre wytwórnie umieją przewidywać pewne rzeczy i wcześniej nawiązują kontakt. Ale to, że tych wydawnictw jest aż tyle wynika z tego, że dbam o to by nasze kolejne materiały były dostępne w możliwie dużej ilości miejsc. Mam tu na myśli podpisywanie papierów o zagraniczne licencje. Tak jak np. było to z „Peri Psyches”, teraz odbywa się z „Summoning Heresy” tyle, że na dogodniejszych dla nas zasadach. To jest bardzo skuteczne, ponieważ na naszym etapie jedna mała podziemna wytwórnia nie dałaby rady nas należycie wypromować, a materiał mógłby zginąć w natłoku tak mnogo pojawiających się na rynku produktów.

Jak widzisz przyszłość zespołu? Więcej pełnych wydawnictw? Może coś dłuższego? Przyznam, że dotychczasowe wydawnictwa Soulless pozostawiają niedosyt. Takie 20 minut „Summoning Heresy” zdecydowanie nie zaspokaja głodu na kreatywne niszczenie.

Wole niedosyt niż przesyt. Ale masz rację, już najwyższy czas na pełnowymiarowy album. Znasz nasze problemy ze składem, to był w sumie główny powód przez który duża płyta jest tak odwlekana. Osobiście jednak uważam, że na etapie minialbumów nie pokazaliśmy jeszcze wszystkiego. Druga sprawa to fakt, że nie lubię produkcyjniaków, które są nagrane w pośpiechu lub po prostu w złym etapie, momencie działalności zespołu. Duża płyta to naprawdę wielkie wyzwanie. Także woleliśmy trochę poczekać, wiele kapel niepotrzebnie się z tym spieszy a potem pozostaje tylko żal po popełnionych błędach i licznych niedociągnięciach. Możesz być jednak pewien, że nasza następna wizyta w studio zaowocuje w długi materiał. Powinienem w zasadzie powiedzieć o wizycie w studiach, ponieważ takie pracowanie w różnych miejscach przy okazji nagrywania kolejnych instrumentów wychodzi nam zdecydowanie na dobre. „Summoning Heresy” zostało nagrane w dwóch, w Chinook i dość już znanym Zed studio z Olkusza. Mimo takiego systemu pracy nie było mowy jakimś pośpiechu, także zero stresu. Ale nie siedzieliśmy też dniami w studio, całość nagraliśmy bardzo szybko. Reasumując, dużą płytę nagramy jeszcze w tym roku, a wydana zostanie na początku 2007. Patrząc na bardzo dobre recenzje „Summoning Heresy” to w przypadku longa może być już tylko lepiej!

Zdradź jeszcze na koniec 2-3 płyty jakich ostatnio słuchasz najczęściej i jesteś wolny. Pozdrowienia dla Soulless od Warheim (jeśli chcesz coś dodać to byłoby odpowiednie miejsce)!

Morbid Yell „The first desecration”, Cryfemal „Perpetua Funebre Gloria” i Master „Master”. Muza totalnie inna od tego co gram na co dzień, ale jej słuchanie daje mi nie mniejszą przyjemność. Oczywiście słucham obecnie więcej rzeczy, ale pytałeś o trzy to i trzy wymieniłem hehehe. Te przyszły mi jako pierwsze na myśl. Cóż na koniec pozostaje mi wszystkich odważnych zachęcić do kupna „Summoning Heresy”. Tobie Rimmon i Warheim dzięki za wsparcie. SUPPORT SOULLESS HERETICS!

Tagi:




the best of


video


facebook

menu