Gortal (Polska)

GORTAL

Major (gitara) oraz Chryste (wokal, gitara), Polska
www.gortal.pl
Autor: Rimmön

Gortal kapelką nową nie jest i każdemu kto jest nieco rozeznany w death metalowym, polskim, podziemu o uszy się obić powinna. Ci masakreros pochodzą z Warszawy i niszczą już 9 lat. Zagłębiając się w ich biografię nie można nie odnieść wrażenia, że ciąży nad nimi fatum. Zmiany personalne są w Gortal chlebem powszednim ale wytrwałość w kontynuowaniu grania bije wszystkie niedogodności na głowę. Planują jeszcze w tym roku wydać pierwszą płytę a o sprawach obecnych i minionych możecie przeczytać w tym, dłuższym niż zwykle wywiadzie. Jednym słowem = exclusive ;)

Gortal

Witam! Żeby nie przedłużać, przejdźmy od razu do odpytywania. Zespół istnieje już jakiś czas a na swoim koncie nie ma jeszcze pełno-czasowej płyty. Co jest powodem takiego stanu rzeczy?

Witaj. Powodów takiego stanu rzeczy jest co najmniej kilka. Pierwszy z nich to ciągłe zmiany w składzie, które prześladowały nas niczym hiena zdychającą zebrę :-D. Przez ostatnie lata przewinęło się przez zespół wiele osób, z których usług rezygnowaliśmy bądź rzadziej oni rezygnowali z Gortal. Częste zmiany składu to strata czasu, który możnaby przeznaczyć na prace nad nowymi kompozycjami i doskonalenie warsztatu. Innym powodem, ale niestety równie istotnym są finanse. Rynek muzyki metalowej w Polsce jest tak skonstruowany, że pierwszą płytę nagrywasz wykładając sałatę z własnej kieszeni i oferujesz gotowy produkt wytwórniom. Dopiero następne krążki są finansowane przez wydawcę. Na szczęście jeszcze w tym roku planujemy wejść do studia i nagrać debiutancką płytę. Właściwie 90% materiału już mamy. Pozostaje doszlifowanie istniejącego już materiału i skomponowanie i zaaranżowanie megablastu pod tytułem „Blastphemy”.

Z tego co się orientuję, Gortal nie grywa jeszcze jako headliner. Myślisz, że wydanie płytki zmieniło by ten stan rzeczy? W końcu materiału starcza wam już na dłuższy gig.

Tu się mylisz. Zarówno w zeszłym roku jak i w obecnym grywaliśmy jako headliner, a były to koncerty m.in. z Archeon w Sochaczewie, z Vedonist w Ciechanowie, czy choćby ostatnio w „Progresji” z Damned i Soundchaser, na skutek braku Supreme Lord. Jeżeli sami organizujemy koncert staramy się zapraszać zespoły, których muzę lubimy, a jednocześnie będą one magnesem dla publiki. Generalnie nie jest najistotniejsze, czy na danym koncercie gramy w środku czy na końcu. Ja osobiście nie lubię długiego oczekiwania na występ. Po wydaniu płyty najprawdopodobniej wzrośnie ilość koncertów, które będziemy wieńczyć. Taka kolej rzeczy. Ważne jest, aby grać z kapelami, które odpowiadają nam zarówno pod względem muzycznym jak i na stopie towarzyskiej. Afterparty to również istotna część każdego gigu. Nie wyobrażam sobie dobrego koncertu bez wysokoprocentowej imprezy. Torment musi być!!! :)

Macie w planach nagrywać płytę na jesieni. Padły już jakieś wybory co do studia? Zamierzacie użyć tego samego sprzętu, którego używaliście do nagrywania promo „Blastphemy”?

Najprawdopodobniej wrócimy do Studia Kokszoman / Złota Skała, w którym popełniliśmy „Blastphemy”. Dobrze współpracowało się nam z Markiem Bereszczyńskim, więc nie widzimy sensu poszukiwać nowego miejsca i realizatora. W związku z tym, że „Blastphemy” jest podrasowaną „setką” realia nagrywania płyty będą inne i na pewno brzmienie jak i mix będą się różnić od tego, co możesz usłyszeć na promówce. Co do sprzętu to trudno nam cokolwiek w tej chwili powiedzieć, ale na pewno istnieje prawdopodobieństwo, że użyjemy tych samych wzmacniaczy gitarowych.

Jak to się stało, że niedawno Chryste przejął wokalne cugle? Nie myśleliście o tym by poszukać kogoś na stanowisko gardłowego?

Wiosną zeszłego roku Chryste zadebiutował jako tzw. „backing vocal”. Od samego początku radził sobie świetnie. Jeżdżąc do pracy samochodem szlifował swoje gardło. Darł mordę aż miło. Podczas sesji nagraniowej „Blastphemy” rozjebał nas kompletnie! Posiada doskonałą emisję i barwę. Świetnie radzi sobie z językiem angielskim. W żadnym wypadku nie poszukujemy nikogo na miejsce wokalisty! Obecne rozwiązanie jest dla nas optymalne. Nie wykluczamy jedynie gościnnych występów zarówno na scenie jak i w studio byłego wokalisty Gortal, Cukra, który jest naszym przyjacielem.

Zostańmy jeszcze przy temacie zmian personalnych. Nie tak dawno, bo w marcu, Andraste na stałe przejęła funkcję basistki. Gdzie udało wam się znaleźć kobietę, która miała predyspozycje by grać w kapeli death metalowej?

Kaśkę znaliśmy od dawna. Bodajże w 2000 roku graliśmy wspólny koncert z jej ówczesną kapelą Eriador, w ich rodzinnym mieście – Starachowicach. Okazało się, ze w międzyczasie, na skutek afer w Constarze (żartuję :)) Andraste przeniosła się do Warszawy i właściwie jako jedyna podniosła rękawicę i odpowiedziała na nasze ogłoszenie.

Pisząc pytania w ciągu kilku dni, okazało się, że Andraste opuściła szeregi zespołu. Jakie były tego powody? Tym samym dowiedziałem się, że gra w Soundchaser. Czy teraz jest to jej główna kapela?

Nasze drogi najzwyczajniej się rozeszły. Andraste jest ambitna i grając w zespole, chce mieć wpływ na kompozycje i aranżacje. Być może łatwiej będzie Jej o samorealizację w Soundchaser, który, z informacji jakie posiadam jest dla niej priorytetowym zespołem. Życzymy Jej oraz zespołowi jak najlepiej…

Z pewnego forum wynikało, że tym razem może nie będziecie musieli długo szukać zastępstwa na miejsce Andraste. Zdradź nam jakieś szczegóły. Macie kogoś „na oku”?

Tak, mamy kogoś „na oku”. Właściwie kwestią dni jest podanie personaliów nowego basisty. Będzie nim Zyclon, grający równocześnie w Devilyn. Właściwie mogę się o nim wypowiadać w samych superlatywach. Facet bardzo szybko opanowuje materiał, posiada bardzo dobry słuch, zajebiście prezentuje się na scenie, no i przede wszystkim jest fanem brutalnego death metalu!!! Myślę, że to optymalne rozwiązanie dla Gortal.

Historię Gortal przeplatało pasmo wielu zmian personalnych. Wygląda to niemalże jak jakieś fatum. Miewaliście chwile, że chcieliście porzucić bądź odłożyć granie w zespole? Zastanawiający jest fakt, że tak trudno znaleźć muzyków w tak dużym mieście jakim jest Warszawa.

No widzisz, już o tym wspominałem. Zaiste, chwilami wyglądało to na fatum. Był, szczerze mówiąc jeden moment, kiedy zastanawialiśmy się z Chrystem czy nie pierdolnąć tego wszystkiego w diabły i skupić się w 100% na życiu rodzinnym i pracy zawodowej. Na szczęście przetrwaliśmy kryzys, głownie dzięki zmianie na pozycji perkusisty. Desecrator wprowadził do zespołu mnóstwo energii, dał nam kopa do rozwoju i jednocześnie idealnie wpasował się do zespołu jako człowiek. Jak widzisz, jego zasługi w pozostawieniu Gortal wśród żywych są ogromne. Poza tym, dzięki swoim umiejętnościom i kreatywności zyskaliśmy muzyka, który bardzo dużo wnosi do zespołu i jednocześnie ma niepodważalny wpływ na kształt naszej muzyki. Nawiązując do ostatniej części pytania powiem, że nie jest trudno znaleźć muzyków, ale kłopotem bywa znalezienie odpowiednich ludzi, którzy będą pasowali pod każdym względem do zespołu.

Jakie były powody odejścia Cukra z Gortal? Po gościnnym występie z Wami w Progresji zapowiada się na częstsze tego typu niespodzianki? A może ponownie stała posada?

Cukier odszedł w momencie, kiedy w zespole nie działo się właściwie nic. Zawiesiliśmy granie prób, o żadnych koncertach nie było mowy. Na jego decyzję wpłynęły zapewne również obowiązki zawodowe i rodzinne. Poza tym Cukier stara się aktywnie chodzić na stadion przy ul. Łazienkowskiej, a to też zabiera czas… :) Jak już wspomniałem powyżej Cukier pojawi się gościnnie i na naszych koncertach i na płycie. Częstotliwość tych niespodzianek będzie zapewne uzależniona od ilości czasu, jakim sam zainteresowany będzie dysponował.

To może dla odmiany cofnijmy się mocno w czasie. Pamiętasz jeszcze początki Gortal? Jak to się stało, że zaczęliście grać? W jakich okolicznościach powstał zespół?

CHRYSTE: To było bardzo dawno. Jeszcze przed 96 rokiem jako garstka totalnych amatorów chcieliśmy stworzyć kapelę. Jeszcze nie wiedzieliśmy jak będzie wyglądała nasza twórczość. Dysponując koszmarnie słabym warsztatem pitoliliśmy niemiłosiernie strasząc równo wszystkich, którzy nas słuchali. Pierwszy basista jest obecnie dresiarzem. Perkusistę fascynuje Michał Wiśniewski. Jedynie wokalista „Gnat” jest nadal maniakiem thrash i death metalu. Tamte czasy warto wspomnieć chyba tylko z powodu imprez, jakie miały wtedy miejsce, bo o jakimś sensownym graniu nie mogę tutaj mówić. Początek kapeli datujemy na rok, w którym dołączył do nas Major, czyli rok 1996. A od tamtej pory to już same zmiany składu…

Często słyszy się, że pierwszy koncert pamięta się zawsze. Pamiętasz może pierwszy występ Gortal? Jakieś wrażenia przed i po występie?

Oczywiście, że pamiętam!!! Miało to miejsce w marcu 1998 w Domu Kultury Arsus. Przed koncertem oczywiście panowała totalna trema, strach przed rażącymi błędami, których pewnie nie udało się uniknąć. Publika, z tego co pamiętam, była bardzo wyrozumiała i przyjęła nasz występ dobrze. Oczywiście nie brakowało znajomych, zagrzewających nas do napierdalania :) Chociaż gdybym trafił dziś na taki gig, to pewnie nie przypadłby mi on do gustu i jest to typowy eufemizm… :)

TomaRaja z Anima Vilis powiedział mi, że muzycy ściemniają z tym, że grają regularne próby a zbierają się dopiero jak mają grać koncert lub ćwiczyć nowy materiał. W takim razie moje pytanie tyczy się waszych prób. Gracie takowe?

Oczywiście, że gramy. Raz w tygodniu zamykamy się w sali prób na kilka godzin i napierdalamy do upadłego. Długie przerwy w graniu nie służą nikomu. Na nieregularne bądź incydentalne granie prób mogą sobie pozwolić zespoły, spędzające po kilka miesięcy w roku na trasach. Poza tym próba to zajebisty sposób na spędzenie wolnego czasu, odstresowanie się po pracy… Przed koncertami staramy się zwiększyć ilość prób. Tak wygląda pokrótce sytuacja w Gortal.

Zdarza wam się wychodzić gdzieś razem i spotykać jako kumple, poza zespołem? Chyba nie jest łatwo pogodzić wszystkie obowiązki z graniem i jeszcze spotykaniem się ze znajomymi?

Oczywiście, że zdarza się. Nie wyobrażamy sobie, żeby zespół nie składał się z kumpli, którzy schleją się razem raz na jakiś czas. Jak trafnie zauważyłeś nie zdarza się to tak często jak kilka lat temu. Mamy pracę, rodziny, czy w przypadku wszystkich Gortali poza mną, inne zespoły. Nie jest łatwo zachować odpowiednie proporcje pomiędzy obowiązkami a przyjemnościami. Ale jakoś dajemy radę, nie ma innego wyjścia.

Jak ma się sprawa z powstawaniem nowych kawałków od strony technicznej? Tworzycie wszystko razem czy raczej przynosicie pomysły na próbę? Opowiedz nam o procesach komponowania w Gortal.

Jak dotąd za komponowanie odpowiadamy Chryste i ja. W domach powstają zarysy aranżacyjne, które wspólnie z Desecratorem szlifujemy na próbach. Dokonujemy korekt, czasami wychodzą z tego jakieś nowe riffy i inne cuda na kiju. W przyszłości chcielibyśmy aby pozostali członkowie zespołu również uczestniczyli w procesie komponowania materiału. Szczególnie Desecrator posiada zajebisty potencjał, który chcielibyśmy wykorzystać.

Grałeś w jakimś innym zespole przed założeniem Gortal? Z tego co mi wiadomo to Desecrator ma najwięcej projektów z Was. Nie myślałeś nigdy żeby założyć jakiś projekt albo w ogóle grać jeszcze z jakąś kapelą?

Na początek przybliżę kwestię „przynależności klubowej” członków Gortal. Chryste od niedawna wokaluje w znanym i lubianym ludowym zespole pieśni i tańca Pyorrhoea. Przed założeniem Gortal nie udzielał się nigdzie. Desecrator napierdala w Pyorrhoea na bębnach, jak również gra w prog-metalowym Naamah. Zakończył już współpracę z Desecrated. Zapracowany człowiek :) Zyclon jest basistą Devilyn, wcześniej grał w Hellfire. Jeśli chodzi o mnie, to przed założeniem Gortal nie grałem nigdzie, byłem na to wówczas zwyczajnie za słaby :) W międzyczasie, kilka lat temu zaliczyłem kilkumiesięczny epizod w blackmetalowym Murgost, ale była to raczej forma przysługi koleżeńskiej, opartej na wspólnym spożyciu alkoholu. Oczywiście wiele razy myślałem, żeby zrobić coś na boku, ale niestety zdaję sobie sprawę, że prędzej czy później zabrakłoby na to czasu. Dlatego nie przewiduję gry nigdzie, poza Gortal.

Wróćmy ponownie do zmian personalnych, bo te, zdaje się, towarzyszyły Gortal od początku. Jakie były przyczyny odejścia O-Path’a z zespołu? Tak daleko wasza biografia, na stronie, jeszcze nie sięga więc nawet nie ma tam nic o tym zajściu.

Opath otrzymał propozycję gry w Corruption. A takiej pokusie oprzeć się nie mógł :) Jest on wielkim fanem stonera i zdziwiłbym się okrutnie gdyby odmówił Aniołowi i spółce. Pogodzenie czasowe gry w macierzystym Leash Eye, Corruption i Gortal okazało się po prostu niemożliwe. Rozstaliśmy się bez żalu, jesteśmy już dorośli. Opath jest nadal naszym zajebistym kumplem, razem chlamy, jeśli tylko mamy czas…

Jak to się stało, że Chryste „wygryzł” (hehe) Analripper’a z funkcji gardłowego w Pyorrhoea? Z tego co widzę to na warszawskiej scenie podziemnej „wszystko płynie” ;). Co chwilę ktoś wymienia się miejscami. Myślisz że ma to jakiś negatywny wpływ na muzykę tych zespołów?

Na to pytanie najlepiej odpowiedzą nury z Pyorrhoea :) Nie wnikam w przyczyny podjęcia tej decyzji. Chryste przekonał Cypriana i resztę Pajo wokalami, które znajdują się na „Blastphemy”. To był najsilniejszy argument. To prawda, że muzycy na warszawskiej scenie ekstremalnego metalu wymieniają się często miejscami. Nie tak łatwo widocznie znaleźć grajków spoza tego środowiska. Nie wydaje mi się, aby roszady miały negatywny wpływ na muzykę poszczególnych zespołów, w końcu każdy stara się zebrać najmocniejszą ekipę, która w optymalny sposób stara się pokazać swoje walory…

Macie chyba dość szerokie spektrum cover’ów w zapasie? Marduk, Vital Remains… jest coś jeszcze? Planujecie może dodać coś w najbliższym czasie do asortymentu?

Szerokim spektrum bym tego nie nazwał. Od zawsze mieliśmy problem z doborem właściwych coverów, które odpowiadałyby poszczególnym osobom. Strzałem w dziesiątkę okazał się „I Am God”. Gramy ten numer na koncertach od blisko 5 lat i stał się on niejako naszym znakiem rozpoznawczym, przynajmniej dla niektórych :). W najbliższym czasie przygotujemy kolejny numer, którego tytułu nie zdradzę. Powiem tylko, że po pierwszych dźwiękach tego kultaka będzie wiadomo o co chodzi.Zaprezentujemy ten numer podczas koncertów z Incantation.

Jak już o tym mowa. Na długogrającej płytce pojawi się jakiś cover? A tak z innej beczki. Gdybyście mogli wybrać jakikolwiek trybut to na jakim chcielibyście się znaleźć, no i z jakim utworem oczywiście?

Na płycie długogrającej nie pojawi się cover. Mamy zbyt dużo własnego stuffu, żeby nagrywać przeróbki. Poza tym sądzę, że rejestrowanie studyjne coverów ma sens jednynie wtedy, kiedy dodajesz coś od siebie. Odgrywanie, choćby nie wiem jak świetnych numerów bez krzty własnej inwencji mija się z celem. Niedoścignionym mistrzem coverów jest dla mnie Luciferion, który 99% przeróbek zrobił genialnie. Co do trybutów… Czasami mam wrażenie, że największą radochę przynoszą one zespołom uczestniczącym w takim przedsięwzięciu. Dlatego nie umiem Ci odpowiedzieć na to pytanie… Jeżeli muszę, to nie będę oryginalny i wymienię takie nazwy jak Vital Remains, Death, Dismember (choć nie jestem pewien, czy wszyscy w Gortal podzielaliby mój pogląd) a może kolejny trybut w hołdzie Katowi…

Myśleliście kiedyś żeby zrealizować chociażby amatorskie video do jakiegoś utworu? Jeśli mieli byście taką możliwość (bądź chęć) to na który kawałek by padło?

Nigdy na poważnie nie zastanawialiśmy nad takim pomysłem. Nie cierpimy na nadmiar gotówki, dlatego uważam, że lepiej przeznaczyć nadwyżkę przychodów na dopieszczenie materiału w studio niż zrealizować małym kosztem amatorski obraz, o którym za chwilę wszyscy zapomną…

No i ciąg dalszy pytania. Mógłbyś nam tu zaimprowizować scenariusz teledysku na który mielibyście nieograniczone fundusze? Popuść wodze fantazji hehe (lubie te pytanie i sam nie wiem czemu tak rzadko je zadaje).

Na wstępie zaznaczę, ze nie jestem fanem teledysków. Widziałem tak naprawdę zaledwie kilka, które zrobiły na mnie duże wrażenie. Jeżeli już to preferuję żywiołowe, agresywne koncertowe ujęcia, które potęgują klimat, wytwarzany na scenie przez zespół. Gdybyśmy jednak dysponowali nieograniczonymi funduszami, to najprawdopodobniej musiałby to być ze wszech miar ekstremalny obraz. Myślę, że dobrym trackiem byłby „Obscena Nazarene”. Zaangażowalibyśmy największe gwiazdy porno, takie jak Aria Giovani, Veronica Zemanova czy Tera Patrick. W rolę obscenicznego nazareńczyka, który dogadza owym paniom mógłby się wcielić niejaki A.D. Gore, który musiałby się poddać odpowiedniej charakteryzacji :) Teledysk przepełniony byłby przemocą, sadyzmem i masochizmem. Gdyby w ostatniej chwili okazało się, ze budżet został radykalnie obcięty wystarczyłby nam porządny klip koncertowy… ;]

Jeśli mnie pamięć nie myli to na koncercie w 2002 r. w Klubie Park, zdarzyło wam się wystąpić w maskach gazowych? Tak się zastanawiam jak można takie coś wytrzymać hehe. Nie poddusiliście się przypadkiem? Planujecie jeszcze tego typu gadżety w przyszłości?

W masce gazowej wystąpił nasz ówczesny bębniarz Hellrizer. Wytrzymał jeden lub dwa numery. Nie wydaje mi się, aby którykolwiek z nas chciał powtórzyć jego wyczyn. Może wygląda to dobrze, ale jest niestety męczące. Wolimy napierdalać baniami jak pojebani niż zakładać sobie jakieś gówno na głowę :)

Jak się mają wasze obecne plany koncertowe? Szykują się jakieś większe występy zespołu pieśni i tańca – Gortal (hehe)?

Kiedy będziecie czytali ten wywiad będziemy mieli za sobą szczeciński Metalfest. No i wreszcie we wrześniu kopnie nas w dupę kurewski zaszczyt zagrania trzech koncertów (Katowice-2.09, Warszawa-3.09, Poznań-4.09) u boku legendarnego Incantation. Nie muszę chyba mówić, że będzie niezwykłe wydarzenie. Dodatkowo cieszymy się, że towarzyszyć nam będą przyjaciele ze Sphere. Pierwszy weekend września przyniesie zniszczenie. Jak boga nie kocham!!! :) Dalszych planów koncertowych w tej chwili nie mamy. Na pewno będziemy chcieli odpocząć od występów w Stolicy. Jeśli chodzi o przyszły rok to szykujemy pewną niespodziankę, związaną z 10-cio leciem istnienia zespołu. Ale o szczegółach za wcześnie mówić.

A tak jeszcze w temacie koncertów. Który z waszych występów wspominacie najlepiej? Był taki gig na którym daliście z siebie 100% i który oceniacie najlepiej?

Zawsze staramy się dawać z siebie wszystko na scenie. Taka jest idea koncertów: wytworzyć energię, którą poczuje publika. To dla ludzi pod sceną gramy. Oczywiście, że niektóre z koncertów wypadają lepiej, inne mniej… :) Najlepiej wspominamy występy w Progresji: w kwietniu zeszłego roku, październikowy gig ze Sphere i Stillborn, nienajgorszy był ostatni występ z Damned i Soundchaser oraz niedawny występ w Ciechanowie, gdzie działy się różne dziwne i śmieszne rzeczy: picie wódki na scenie, maniacy, próbujący grac na naszych instrumentach, powywracane statywy i kompletne zniszczenie alkoholowe w drodze powrotnej do Warszawy.

Spoglądając na nasze realia. Łatwo jest w naszym kraju o koncert? Czy żeby zagrać koncert musicie organizować go sami czy ktoś was zaprasza? Co musi robić kapela podziemna żeby często grać koncerty?

Nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Nie jest problemem granie koncertów, jeśli zespół jest w miarę rozpoznawalny i posiada odpowiednie znajomości. Myślę, ze działa w tym przypadku zasada domina. Jeżeli zagrasz kilka udanych sztuk, roznosi się fama, że zespół X potrafi dojebać, więc warto go zaprosić… Część koncertów organizowaliśmy sami, na pozostałe byliśmy zapraszani. Nie ma reguły. Aby grać dużo koncertów podziemna kapela powinna mieć na koncie demo/promo/epkę, które pokazują potencjał muzyczny danego zespołu, jednocześnie powinna starać się wypaść jak najbardziej przekonywująco, przed każdym, choćby najmniejszym audytorium oraz posiadać niezbędne znajomości, pozwalające na granie odpowiedniej ilości sztuk. A takie zdobywa się dzięki aktywnej promocji zespołu we wszystkich dostępnych mediach.

Jak według Ciebie ma się dzisiejsza scena podziemna? Dużo spotykasz ludzi zaangażowanych w tą scenę (nie grających w żadnych zespołach)?

Myślę, że scena podziemna w Polsce ma się dobrze. Istnieje naprawdę dużo wartościowych tworów, niejednokrotnie przewyższających poziomem i potencjałem tzw zakontraktowane bandy. Z drugiej strony zacierają się granice pomiędzy podziemiem a nadzieniem. Zresztą podaj mi definicję, która we właściwy sposób określi przynależność poszczególnych zespołów. Staram się, w miarę możliwości być na bieżąco z wydarzeniami na polskiej scenie. Z oficjalnych wydawnictw rozjebał mnie ostatni Lost Soul, bardzo mocne pozycje to najnowsze Stillborn, Spinal Cord i Devilyn. Czekam na nowe zniszczenie spod znaku Pyorrhoea, myślę, że będzie to całkowita masakra. Więcej faworytów? Proszę bardzo: Azarath, Deivos, Sphere, Eclypse, Tehace, Thunderbolt, Vesania, Cicatrix, Whichheaven?Z innej beczki: Frontside, który zabija na żywo, Corruption, Leash Eye i tak mógłbym wymieniać bardzo długo. Oczywiście, że spotykam ludzi zaangażowanych w scenę, nie grających w żadnych zespołach. Choć faktycznie zaobserwowałem tendencję, ze większość metalowców próbuje swoich sił w czynnym uprawianiu działki muzycznej…

Mógłbyś porównać (o ile pamiętasz) „kondycję” sceny teraz i kiedy Gortal zaczynał swoją działalność?

To pytanie jest powiązane z poprzednim. Kiedy zaczynałem swoją przygodę z metalem, jako nastoletni dzieciak, było stosunkowo niedużo zespołów, natomiast mnóstwo fanów. Z biegiem lat tendencje te ulegały zmianie. Kiedy w latach 1996-97 zaczynaliśmy z Gortal, metal, a w szczególności death metal przeżywał kryzys. Wydaje mi się, że było wówczas bardzo mało zespołów, imprez, przynajmniej jeśli chodzi o Warszawę. Myślę też, ze jeszcze kilka lat temu scena była bardziej „ideowa”. W podziemiu królowały kserowane zin’y, które niestety w dobie popularyzacji internetu straciły swoją dominującą pozycję. Wiesz, czasu nie cofniesz, trzeba się koncentrować na tym, co wartościowe w obecnej chwili. Niewątpliwym plusem obecnych czasów są większe możliwości promocyjne. Pomimo szczątkowych ilości audycji w ogólnodostępnych mediach, nie jest problemem dotarcie do interesujących Cię pozycji i informacji. Powstają też kluby, zorientowane na organizację imprez z ekstremalną muzą, takie jak chociażby warszawska Progresja, która przyczyniła się na pewno do znacznej konsolidacji warszawskiej sceny.

Na koniec chciałbym zapytać co byś zmienił, jeśli byś mógł, byle miało to powiązanie z muzyką metalową w naszym kraju?

Jedyne, co chciałbym zmienić to przestać dopłacać do grania death metalu. Nie liczę na zyski, bo to w realiach naszego kraju jest prawie niewykonalne. Nie zależy mi na medialnej popularności metalu – ta muzyka jest programowo niszowa i mam nadzieję, że taką pozostanie. Mogę sobie również życzyć więcej maniaków na koncertach, więcej w skali kraju miejsc, takich jak klub „Progresja”, mniej zawiści i więcej dystansu do samych siebie?

Dzięki za poświęcony czas. Życzę Gortal’owi jak najwięcej koncertów i przede wszystkim, ciągłej radości z grania. Chcesz coś dodać na koniec?

Również dzięki za ciekawe pytania. Pozdrawiamy wszystkich maniaków Death metalowego zniszczenia, w tym redakcję i czytelników Warheim, życząc jednocześnie powodzenia w popularyzacji Webzina. 666!

Tagi:




the best of


video


facebook

menu