Gorefest (Holandia)

GOREFEST

Frank Harthoorn (gitara), Holandia
www.gorefest.nl
Autor: Dropped

Ten zespół to legenda metalu. Długo ich nie było na scenie. Jakiś czas temu postanowili wrócić. Wydali, więc (swoją drogą dość udany) krążek („La Muerte”), który przyczynił się do pogawędki z gitarzystą Gorefest – Frankiem Harthoornem. Zapraszam do lektury i odsłuchania „La Muerte”.

Gorefest

Część Frank! Na początek chciałem pogratulować Wam niedawno wydanej płyty! Nie znudziliście się jeszcze tymi dobrymi opiniami na temat „La muerte”?

Dzięki za miłe słowa. Pomijając twoją, nie wszystkie opinie są tak ciepłe. Reakcje są w proporacjach 75% fajne, 25 % do dupy, co jest dobrym wynikiem, według mnie, bo przecież nie możesz wszystkich zadowolić.

Gorefest powrócił po naprawdę długim czasie. Jak się teraz czujecie? Jest jakaś różnica między wczorajszym i dzisiejszym Gorefest?

Jasne. Wszyscy się postarzeliśmy hehe. Co nie zmienia faktu, że i tak jesteśmy młodsi niż inne zespoły z lat 90 hehe.

Jak tworzycie muzykę? Pochodzi ona z jam sessions, ktoś ma gotowy pomysł na wszystko?

Muzyka przychodzi zewsząd. Jammowanie, pisanie rzeczy w domu i trasie. Kradzież riffów od innych kapel. Zewsząd naprawdę.

Co sądzisz na temat dzisiejszej sceny? Możesz porównać ją do czasów, gdy zaczynaliście? Myślisz, że wniesiecie coś nowego do metalu? Dzisiaj świat jest wypełniony masą kapel.

Nie. Nie sądzę, byśmy mogli wnieść coś nowego do muzyki, tym bardziej, że to nie jest naszą intencją. My po prostu lubimy grać ciężko muzę i się przy tym dobrze bawić. Nie uważam, też żeby scena się zmieniła jakoś drastycznie. Chociaż to też zależy od tego co rozumiesz pod tym pojęciem. Zawsze istnieli ludzie, zespoły, fani słuchający takiej muzyki, handlujący, sprzedający, chodzący na koncerty i piszący ziny. Internet zmienił tylko kilka aspektów tego. Przede wszystkim dlatego, że łatwiej trzymać kontakt lub znaleźć nową muzykę.

Nie tak dawno ogłosiliście trasę koncertową z Bolt Thrower. Co się stało, że na nią nie pojechaliście?

Nic szczególnego się nie wydarzyło. Poczyniliśmy kilka sugestii, które nie przypadło im do gustu to nas wypieprzyli z trasy. Wiesz, to ich tour, więc powinni robić to co uważają za najsensowniejsze dla nich. Naprawdę chcieliśmy ich supportować, ale widać, nie było nam to dane.

Pierwsze teksty Gorefest mówiły o rzeczach w klimatach gore. Teraz opisujecie społeczeństwa, ludzi, kulturę. Nie wstydzicie się starych tekstów? Nie śmiejesz się czytając je?

Nie wstydzimy się niczego co kiedykolwiek zrobiliśmy! No może żałuje kilku beznadziejnych koncertów i jednej, dwóch sesji zdjęciowych. Ale te teksty były takie jak ten zespół wtedy. Nie ma nic złego w gore klimatach, ale po prostu się tym znudziliśmy. Poza tym było wiele kapel, które mówiły o tym w lepszy od nas sposób. Postanowiliśmy zrobić coś innego.

Wracając do „La Muerte”. Wydaje mi się, że Wasza muza jest nieco świeższa niż wcześniej. Niektóre piosenki, jak „Rogue Statue” mają melodyjne, wręcz rockowe, riffy. Z drugiej strony połączyliście to z niskim strojem i ciężkim brzmieniem.

Myślę, że masz rację hehe. Wrzucamy do naszej muzyki to co czujemy i lubimy i staramy się, żeby było tak ciężkie jak to tylko możliwe. Brzmienie było zawsze oparte o ciężkie gitary, nawet podczas, naszego bardziej tzw. ?rockowego? etapu. Nie sądzę, by wiele się zmieniło.

Mieliście jakieś problemy podczas sesji „La Muerte”? Ciężko było pracować znowu razem jako zespół?

Nie. Naprawdę nie. Wszystko przyszło dość naturalnie i bawiliśmy się naprawdę dobrze nagrywając ten krążek. Chyba największym problemem było utrzymanie naszych gitary w odpowiednim stroju, ponieważ stroimy nasze gitary dość nisko. Ale z tym zawsze mieliśmy problem w studio, więc też mieliśmy dużo praktyki do poradzenia sobie z tym problemem.

Grasz już na gitarze dłuższy czas. Jakie były twoje początki? Jakaś pierwsza gitara?

Chyba byłem w wieku 17 lat, gdy zdecydowałem się, że za długo gram na rakiecie tenisowej i poczułem chęć rozwijania się w kierunku bardziej prawdziwych rzeczy. Pierwsza moja gitara to Platinum Series BC Rich Warlocks. Brzmiała okropnie, ale wyglądała zajebiście hehe. I była czarna, co mi wystarczyło hehe.

Masz jakiś ulubionych gitarzystów?

Jasne. Michael Schenker, Uli Roth, Frank Marino, Bill Steer, Trey Azagtoth, Gary Moore. Są to naprawdę wykręceni gitarzyści. No i bracia z AC/DC również!

Jesteś jakieś miejsce, w którym chciałbyś jeszcze zagrać? Jakie miejsca wspominasz najlepiej?

Chciałbym pojechać do Australi, Południowej Ameryki. Ale tak naprawdę to wszędzie jest w porządku. Istambuł był chyba takim największym doświadczeniem.

Jakieś plany na najbliższą przyszłość? Widziałem rozpiskę koncertów. Wiele ich.

Tak. Staramy się grać jak najwięcej wszędzie gdzie się da, mając nadzieje, że ktokolwiek przyjdzie na nasze koncerty. No i zaczynamy powoli pracować nad kolejną płytą. Wszystko na spokojnie myślę.

Dzięki za poświęcenie kilku chwil i odpowiedź na pytania. Ostatnie słowa należą do Ciebie. Możesz pozdrawiać czytelników, reklamować się hehe.

Dzięki za zainteresowanie naszym skromnym zespołem. Mam nadzieję, że czytelnicy Warheim posłuchają „La Muerte”. Jeśli lubicie ciężkie gitary, jeszcze cięższą perkusję i metal przez duże M są szanse, że polubicie naszą płytę! Dzięki!

Tagi:




the best of


video


facebook

menu