1) Na wstępie nie może zabraknąć pytania jak to się stało, że zostałeś nowym „garowym” Lost Soul?
Jakiś czas temu dostałem propozycję od Jacka i jakoś tak się to potoczyło. Spotkaliśmy się we Wrocławiu, pogadaliśmy i robimy. Aktualnie przygotowuję kawałki i za jakiś czas zaczynamy próby.
2) Jakie są podobieństwa i różnice w funkcjonowaniu zespołów takich jak Lost Soul, Vader i Christ Agony?
Ciężko powiedzieć. Są to zupełnie różne zespoły. Vader jest zespołem-firmą, więc wszystkim zajmuje się Mariusz i Peter. (więcej…)
DEUS MORTEM
Darknessence (2011) EP
Polska, Witching Hour, Black Metal
Wielkie zdziwienie rozdęło me gały oczne w momencie styczności z tym, niemalże singlem. Co jest?! Tylko 2 utwory? Przyznaję się bez bicia, że nie ogarnąłem tematu tych Wrocławian i byłem ździebko zaskoczony jedynie dwoma kompozycjami na ep’ce „Darknessence” ale (!)… ileż orgazmów mi dostarczyły to wręcz ciężko słowami opisać. Pomiędzy Marduk’owo-Dark Fjuneralowe ekshibicja zdominowały mój czacho-dół. Zostałem zmasakrowany bo nie spodziewałem się tak światowego rozpierdolu. Szwecja, Szwecja uber alles. Utwór własnej produkcji nazwany „Receiving The Impurity Of Jeh” to konglomerat pasji, agresji i furii prezentowanej na łamach stołu do łamania kości. (więcej…)
SUFFOCATION
Effigy Of The Forgotten (1991)
USA, Roadrunner Records, Brutal Death Metal
KTO, GDZIE I KIEDY?
„Effigy of the Forgotten” został nagrany 2 lata po założeniu zespołu. W roku 1990 panowie własnym nakładem zrealizowali demo „Reincremated” a rok później, za pośrednictwem Relapse Records ukazała się ep’ka „Human Waste”. Tegoż samego roku w Morrisound Studio (Tampa) został zarejestrowany debiut amerykanów: „Effigy Of The Forgotten”. Produkcją zajął się Scott Burns, mastering wykonał Eddy Schreyer a okładkę stworzył Dan Seagrave. Krążek został wzbogacony także o gościnne wokale George’a ‘Corpsegrinder’ Fischera na „Reincremation” i „Mass Obliteration”. (więcej…)
VOIDHANGER
Wrathprayers (2011)
Polska, Witching Hour, Black/Thrash Metal
Moje ciało zostało zbezczeszczone. Voidhanger zagościł w moim odtwarzaczu i nie chce wyjść. Przez początkowe 2 utwory nie mogłem złapać oddechu. „Wrathprayers” jest jak płaski upadek na lodowatą taflę wody. Najgorsze jest to, że to zderzenie da się przeżyć ale potem jest tylko gorzej. Czujesz jak wodna materia opływa całe Twoje ciało, które przeszywa seria wstrząsów i drgawek. To są odczucia towarzyszące tej muzyce. Szaleńcza gitarowa anihilacja jest tu na porządku dziennym. Czy to prostsze riffy tworzące podwaliny do wyższej formy bluźnierstwa czy to pozrywane niczym linia energetyczna, szarpnięcia – Voidhanger nie odpuszcza. Jednoznacznie kojarzy się z czasami panowania podziemia w Polsce. Kiedy w me ręce trafiały coraz to bardziej ekstremalne twory. Nie twierdzę, że aktualnie pojęcie podziemia znacząco się zmieniło ale nie oszukujmy się – dostęp do muzyki jest dużo łatwiejszy – z wielu powodów. Ci ludzie jednak doskonale odnaleźli się w obecnych czasach, zachowując siłę realnego przekazu anty-wszelakiego. (więcej…)
EMPATIC
Gods Of Thousand Souls (2010)
Polska, Wydawnictwo Muzyczne Psycho, Melodic Death/Thrash Metal
Pierwsze co rzuciło mi się w uszy po odpaleniu „Gods Of Thousand Souls” to profesjonalne i potężne brzmienie. Było ono następstwem zagłębienia się w wysokiej jakości oprawę graficzną płyty. Z głośników dobiegły mnie dźwięki melodyjnego death metalu, który tu i ówdzie zbaczał w stronę thrash metalu. Lekcję z rytmiki Panowie zaliczyli na 3+ bo brak tu jakiejkolwiek ekstrawagancji tak w pomyśle jak i wykonaniu. Jest bardzo prosta. Brak jej techniki oraz chęci do zapadnięcia w pamięć. Ja nie mówię, żeby od razu iść w ślady Meshuggah i pojebać muzykę od samego fundamentu aż po dach ale ciężko mi sobie wytłumaczyć, czemu postawiono na tak prostolinijne riffy. Po trzecim przesłuchaniu poczułem przypływ nieopanowanego rozczarowania. Germańska specyfika gry została tu zdesekrowana i wygląda na zwykłą chałturę. Lepiej było się skupić na stricte melodyjnym death metalu i nawet pójść odważniej w stronę Dark Tranquillity a nie lać thrash’ową wodę. Pójście w ową stronę oznaczało by wyklarowanie w jeszcze większym stopniu, powtarzalnej specyfiki. Mimo to schodząc z tonu „solidności” i „thrash’owej powściągliwości” zyskano by może więcej dzikiej energii, której tu brakuje. (więcej…)
















