Recenzja: Ulcer – Heading Below

ULCER

Heading Below (2016)

Polska, Arachnophobia Records, Death Metal

Spod ziemi wychodzi śmierć. Brudna i zła, rozsiewa gangrenę. Czasem wulgarna i bezkompromisowa a czasem skryta. Album „Heading Below” jest trochę jak śmierć. Brudny, zły i gardzący żywym istnieniem. Niczym alfa i omega jest początkiem i końcem. Analogicznie, mógłby nosić tytuł „Ode To Death”. W tym temacie dzieje się tu nad wyraz dużo.

Bywa szybko i wolno. Nieustannie ciężko ale rozsądnie. Są tutaj także momenty, że Panowie idą w klimat. Znacząco zwalniają tempo i zaczynają dusić słuchacza jednym ze swoich pulsujących riffów. Ulcer nie jest zorientowany na bezpardonową konfrontację. Kiedy zaczynamy odnosić wrażenie, że robi się gęsto i brutalnie to zespół zwalnia i obraca klimat o 180 stopni. W tle zaczynają dogorywać klawisze a i znajdzie się miejsce na modlitwę wyśpiewaną czystym głosem. „Heading Below” bywa także przydługi co powoduje przygasanie negatywnych emocji. Nie przynudza ale ociera się o granicę zmęczenia materiału. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Gojira – Magma

GOJIRA

Magma (2016)

Francja, Roadrunner Records, Groove Metal

Autokanibalizm w czystej postaci

Na wstępie przyznam się, że uwielbiam dotychczasową twórczość tego zespołu. Powiedziałbym nawet, że jestem psychofanem krążka „From Mars To Sirius”, który jest niesamowity pod każdym względem. Co by nie mówić to Gojira dysponuje doskonałym warsztatem. Instrumentalizm uprasza się często o niskie pokłony. Ten zespół ewoluował nie tylko na płytach ale widać to doskonale na koncertach. Nie tak dawno bo w 2013 roku zagrali w Warszawie bardzo klimatyczną sztukę, gdzie światło i muzyka tworzyły jedność. Mieli własny sprzęt i przyłożyli znaczną wagę aby te 2 czynniki ze sobą współgrały. Dobór kompozycji też był raczej bardzo wysublimowany. Rok później widziałem ich ponownie i set był zupełnie odmienny. Poszli w festiwalową manierę. Prostsze kompozycje z naciskiem na dynamikę i bardziej „imprezowy” nastrój. Zniknął klimat, dobranoc. Obym się mylił ale ciągłe granie na festiwalach zmieniło podejście tego zespołu. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Candlemass – Death Thy Lover EP

CANDLEMASS

Death Thy Lover (2016) EP

Szwecja, Napalm Records, Doom Metal

Na podstawie tej ep’ki zauważyłem jak czas szybko leci. Pamiętam jak dziś jak słuchałem „Psalms Of The Dead” i jako, że nie jestem zatwardziałym fanem starej twórczości Szwedów to podobało mi się bardzo. Okazuje się, że minęły już 4 lata a „Death Thy Lover” ma zwiastować powrót legendy. Powrót jest jednak utrzymany ściśle w klimacie poprzedniego materiału więc nie ma zbytniego zaskoczenia. Powiedziałbym nawet, że ep’ka jest bardziej melodyjna i zyskała pełniejsze brzmienie. Ze znaczących zmian – Robert Lowe nie śpiewa już w Candlemass. Właściwie to muzycy rozstali się już w 2014 roku. Jego miejsce zajął powracający Mats Leven. Myślę, że jego głos pasuje do takiego brzmienia ale ciężko stwierdzić czy się sprawdzi w tej roli. Te 4 kawałki są do siebie, mimo wszystko, mocno zbliżone. Są z jednej strony bardzo spójne i nośne ale niezbyt charakterystyczne względem siebie. Pasują do tego typu wydawnictwa, tym bardziej że niesamowicie wpadają w ucho. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Mentor – Guts, Graves And Blasphemy

MENTOR

Guts, Graves And Blasphemy (2016)

Polska, Arachnophobia Records, Death’n’roll / Thrash / HC Punk

Jakie wspaniałe rzeczy się dzieją ostatnio w naszym kraju to aż miło posłuchać. Zostawiając na boku politykę i to całe gówno dnia powszedniego z ratunkiem przychodzi Mentor. Konkretna dawka death’n’rollowego rozpierdolu z rana stawia na nogi lepiej niż kawa. Panowie grają w tempo i nie biorą jeńców. Krążek brzmi bardzo soczyście i ciężko i mimo pozornej prostoty jest doskonale przemyślany. Każdy z muzyków idealnie wstrzeliwuje się w stylistykę i ma swoje momenty. Perkusja wie kiedy przybić gwoździa a kiedy zluzować i strzelić solową improwizację. Jestem pełen podziwu ile Bartek wkłada energii w pracę perkusji na tym krążku. Tam się ciągle coś dzieje! To samo można powiedzieć o gitarze. Artur jest wszechstronnym muzykiem i perfekcyjnie czuje każdy klimat w którym przychodzi mu maczać palce – to samo tyczy się Mentor. Dużo old schoolowej rytmiki, trochę jakiegoś stonera do tego wokale z pogranicza hc punka i black metalu i mieszanka staje się iście wybuchowa. Taki szatański rock’n’roll który przypomina z grubsza Kvelertak czy Helltrain. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Meshuggah – The Violent Sleep Of Reason

MESHUGGAH

The Violent Sleep of Reason (2016)

Szwecja, Nuclear Blast, Djent / Technical Metal

Na widok nowego krążka Meshuggah popadam zawsze w dziwne stany – na ogół bardzo skrajne. Jest ekscytacja jakbym wygrał w totka, potem niedowierzanie i psychiczne niezrównoważenie aby potem przytupnąć obcasami. Następnie może przyjść rozczarowanie i uczucie sromotnej klęski. Różnie to bywało. Nowy krążek zaczyna się od utworu „Clockworks” i ten już niesie za sobą euforyczne konwulsje. Jest dobrze. Doszukuję się podobieństw do „obZen”. Repeating state of reason – tak powinien się nazywać ten krążek. Meshuggah to mistrzowie krzywej rytmiki i popapranego tempa. Tną i urywają gdzie inni by się nie odważyli. Generalnie nie jestem fanem djentu ale ten zespół jest jednym z nielicznych wyjątków od reguły. Ich rytmika jest posunięta do granic doskonałości. W locie zmieniają tempo i deklasują dowolny zespół, któremu wydaje się, że umie w djent. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Moanaa – Passage

MOANAA

Passage (2016)

Polska, Arachnophobia Records, Progressive / Post Metal

Walenie głową w mur…

Moanaa… tak brzmiało by Archive gdyby grali metal. Takie mi się skojarzenie nasunęło po setnym odsłuchaniu tego krążka. Emocje podobne a i rozwój niektórych kompozycji jakby zbliżony. Dajmy na to drugą połowę „Terra Mater” czy wstępy do „The Process”. To niezwykle obrazowa muzyka. Czasem delikatnie smyra po kolanie a potem wali w brzuch. „Passage” właściwie nie jest niczym niezwykłym. Trochę jak ścieżka dźwiękowa do własnego pogrzebu. Trochę jak sentymentalne tło. Wszystko zależy od tego jak się do niej podejdzie a wcale nie tak ciężko dać się porwać. Muzyka Moanaa płynie bardzo naturalnie. Bez problemu łączy się z naszym nastrojem, wpływa na niego po swojemu. Skłania do pewnych przemyśleń i naprowadza na właściwe tory. Taki myślowy drogowskaz. Tym samym nie jest to muzyka na jeden utwór. Ona dobrze się prezentuje jako całość. Wręcz powinna być odbierana jako całokształt. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Banisher – Oniric Delusions

BANISHER

Oniric Delusions (2016)

Polska, Deformeathing Production, Technical Death Metal

„Oniric Delusions” to trzeci krążek Banisher, który jest o krok bliżej do powrotu na właściwe tory, mówiąc przekornie. Jest bardziej dojrzały. Opiera się na mocnym fundamencie a przy tym jest zauważalnie brutalniejszy. Może trochę bardziej stereotypowy jeśli chodzi o światowy tech death ale wychodzi im to na dobre. Panowie zastosowali pokaźną dawkę lubrykantu przez co ich muzyka nie jest sucha niczym spalona słońcem ziemia. Lekko i przyjemnie ślizga się po… uszach potencjalnego odbiorcy. Zespół poszedł w dobrą stronę jeśli chodzi o stosunek przyswajalności materiału do jego złożoności. Mimo ciasnych struktur, często da się słyszeć blasty i wybuchy typowe dla „regularnego” death metalu. Wokale wpadają czasem w rytm z gitarą i perkusją ale unikają groteskowego wybrzmienia. Raczej nadają dynamiki i rozkręcają pewne partie kompozycji. Szczęśliwie Szczepanowi udało się uniknąć efektu tzw. brutal deathcore (hehe). Niestety w zespołach technicznych często słyszy się wokale tak blisko pogranicza death metalu z deathcore, że jak się człowiek zacznie dosłuchiwać to w końcu odechciewa się słuchać samej muzyki. To kwestia gustu ale jestem uczulony na elementy deathcore w muzyce technicznej. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Kingdom – Sepulchral Psalms from the Abyss of Torment

Recenzja: Kingdom - Sepulchral Psalms from the Abyss of TormentKINGDOM

Sepulchral Psalms from the Abyss of Torment (2016)

Polska, Godz Ov War, Death Metal

„Sepulchral…” to już trzeci atak ekipy z Płocka i jest to old-school pełnym ryjem. Bez wygładzonych melodii, bez spolerowanej rdzy. Tylko ostre krawędzie, niebezpieczne dla życia i zdrowia więc żeby nie było, że nie ostrzegałem. Cofamy się jakieś 10-15 lat wstecz i jazda. Brudna produkcja i zamierzchły klimat przywodzi na myśl takie zespoły jak Supreme Lord czy Witchmaster. Odżywają wspomnienia kiedy to zimową porą chodziło się na undergroundowe koncerty i zalewało gardło zimnym piwem. Było jakoś inaczej. Ludzie bardziej zwracali uwagę na muzykę, celebrowali ją. Teraz wystarcza spotify więc po co się ruszać z domu. Wracając jednak do tematu. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Vidian – A Piece of the End

Vidian - A Piece of the EndVIDIAN

A Piece of the End (2016) EP

Polska, Arachnophobia Records, Post Metal

Po przeciągającej się w nieskończoności ciszy, spowodowanej wieloma czynnikami, do szczęścia było potrzeba mi właśnie czegoś takiego. „A Piece Of The End” to kawałek bardzo ekspresyjnej twórczości. Kwartet z Bydgoszczy serwuje nam wędrówkę przez sen. Jakbyśmy zabłądzili w nicości i nie mogli odnaleźć drogi do swojego wnętrza. W rzeczywistości jest to nieco mniej abstrakcyjne niż to opisałem, jednakże nie zmienia to faktu, że podróż zapada w pamięć. Vidian to taki post metalowy Sentenced. Zgrabnie aranżuje kompozycje z uwypukleniem refrenów. Dużo tu progresji i inteligentnych rozwinięć. Panowie grają melodyjnie i dysponują pokaźną dawką melancholii. Czasem przycinają w miejscu aby innym razem przyspieszyć w stylu Gojira. Wiele dobrego w tak krótkim czasie. Ekspresyjny wokal nadaje muzyce głębszego wymiaru. Jest on przy tym wielowątkowy i czasem patetyczny. To nie szkodzi a wręcz pasuje do charakteru zespołu. Panowie często wplatają do muzyki różnorakie czasoumilacze. Są to sample, które powolnie rozwijają się w tle. Sączą powoli, najczęściej w formie interludiów. „A Piece of the End” zapada w pamięć i bardzo przyjemnie się do niego wraca. Emocjonalny kawałek muzyki z właściwościami „przebojowości”. Jak skok w głęboką, lodowatą wodę w upalny dzień. Nie można przestać. Należy wspomnieć też formę w jakiej została wydana te ep’ka. Białe pudełko, wkładka na grubym papierze i pomysłowo wytłoczona płyta są doskonałym zwieńczeniem na które zasługuje ta muzyka. Tutaj wszystko się zgadza. Więcej…

Tagi:
Recenzja: Autokrator – The Obedience To Authority

Recenzja: Autokrator - The Obedience To AuthorityAUTOKRATOR

The Obedience To Authority (2016)

Francja, Godz Ov War, Drone / Death Metal

Psychotropy i wóda to niebezpieczne połączenie zatem aby nie ryzykować zatrzymania akcji serca, można zasymulować efekty odurzenia włączając nowy materiał Autokrator. Francuzi wytwarzają interesujący dysonans w swojej muzyce. Pulsujące, powolne gitary są wspierane przez szaleńczą perkusję a wymiot zwany potocznie „wokalem” tworzy trzeci filar ściany dźwięku o którą rozbijają się łby fanatycznych zwyrodnialców. Wokalom warto poświęcić chwilę jako, że skutecznie krzywią psychikę. Czasem powtarzają sekwencję niczym mantrę aby innym razem zgrindować słuchacza niskim świniakiem szuranym po betonie. Czynią to na głębokim pogłosie, który wzmaga niepokój. Wokale doskonale komponują się z twardymi gitarami, które mają industrialny wydźwięk. Często niemalże stają w miejscu ugniatając glebę. Walcowate kompozycje tworzą doskonały mariaż death metalu i drone. Jest to fuzja, która zatarła granice pomiędzy tymi gatunkami. Zaprogramowana perkusja nieustannie podnosi ciśnienie krwi. Jest jak popsuta pompa, która wkręciła się na najwyższe obroty i zwalnia tylko w momentach kiedy brakuje paliwa by potem znowu przelać tysiące litrów smoły. Więcej…

Tagi:




the best of


video


facebook

menu